Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
  • Szukaj


     

    Znalazłem 111 takich materiałów
    FSO Warszawa Ghia – Na fali zmian drugiej połowy lat 50 Fabryka Samochodów Osobowych na Żeraniu postanowiła zmodernizować produkowaną tam już od dłuższego czasu przestarzałą Warszawę. Przystąpiono do konstruowania nowocześniejszego, górnozaworowego silnika, projekt nadwozia zamawiając we wspomnianej firmie Ghia, w dwóch wersjach - sedan i kombi. Powierzenie renomowanym zachodnim stylistom zaprojektowania karoserii auta dla fabryki z kraju komunistycznego było wydarzeniem zaiste rewolucyjnym...

Włosi wywiązali się z zadania, przysyłając do kraju dwa przygotowane przez siebie prototypowe auta. Zgodnie z ówczesnymi zwyczajami przede wszystkim zaprezentowano je I sekretarzowi PZPR Władysławowi Gomułce. Towarzysz "Wiesław" był człowiekiem znanym z siermiężnych gustów i zamiłowania do prostego, skromnego życia. To on przekonywał rodaków, że doskonałym zamiennikiem dla cytryn, jako źródła witaminy C, jest kiszona kapusta. To jemu przypisywano słowa, celnie oddające realia gospodarki PRL: "Gdybyśmy mieli blachę, to moglibyśmy produkować konserwy, ale nie mamy, niestety, mięsa".

Czy w tej sytuacji można się dziwić, że na widok samochodów, porażających elegancją i urodą z innego świata, szef rządzącej partii ze słowem "Robotnicza" w nazwie skrzywił się, uznając je za "zbyt wyszukane, burżuazyjne". Ta opinia wystarczyła, by projekt, na który wydano znaczącą jak na owe czasy kwotę 62 tys. dolarów, trafił do kosza, a polsko-włoskie pojazdy zamknięto w magazynie, gdzie stały aż do chwili, gdy pocięto je na złom.

Żadne ze zdjęć Warszaw Ghia nie trafiło nigdy do prasy. Wygląd wersji sedan był znany jedynie z fotografii modelu w skali modelu 1:5. Jak prezentowała się wersja kombi? Tego nie wiedział nikt poza grupką wtajemniczonych pracowników FSO.
    Na fali zmian drugiej połowy lat 50 Fabryka Samochodów Osobowych na Żeraniu postanowiła zmodernizować produkowaną tam już od dłuższego czasu przestarzałą Warszawę. Przystąpiono do konstruowania nowocześniejszego, górnozaworowego silnika, projekt nadwozia zamawiając we wspomnianej firmie Ghia, w dwóch wersjach - sedan i kombi. Powierzenie renomowanym zachodnim stylistom zaprojektowania karoserii auta dla fabryki z kraju komunistycznego było wydarzeniem zaiste rewolucyjnym...

    Włosi wywiązali się z zadania, przysyłając do kraju dwa przygotowane przez siebie prototypowe auta. Zgodnie z ówczesnymi zwyczajami przede wszystkim zaprezentowano je I sekretarzowi PZPR Władysławowi Gomułce. Towarzysz "Wiesław" był człowiekiem znanym z siermiężnych gustów i zamiłowania do prostego, skromnego życia. To on przekonywał rodaków, że doskonałym zamiennikiem dla cytryn, jako źródła witaminy C, jest kiszona kapusta. To jemu przypisywano słowa, celnie oddające realia gospodarki PRL: "Gdybyśmy mieli blachę, to moglibyśmy produkować konserwy, ale nie mamy, niestety, mięsa".

    Czy w tej sytuacji można się dziwić, że na widok samochodów, porażających elegancją i urodą z innego świata, szef rządzącej partii ze słowem "Robotnicza" w nazwie skrzywił się, uznając je za "zbyt wyszukane, burżuazyjne". Ta opinia wystarczyła, by projekt, na który wydano znaczącą jak na owe czasy kwotę 62 tys. dolarów, trafił do kosza, a polsko-włoskie pojazdy zamknięto w magazynie, gdzie stały aż do chwili, gdy pocięto je na złom.

    Żadne ze zdjęć Warszaw Ghia nie trafiło nigdy do prasy. Wygląd wersji sedan był znany jedynie z fotografii modelu w skali modelu 1:5. Jak prezentowała się wersja kombi? Tego nie wiedział nikt poza grupką wtajemniczonych pracowników FSO.
    STAR 28 – Dzisiaj miał trafić na złom, może znajdzie się ktoś kto go przed tym uratuje.
    Dzisiaj miał trafić na złom, może znajdzie się ktoś kto go przed tym uratuje.
    1 lipca 2013, 10:46 przez trabanciarz601 (PW) | Do ulubionych | Skomentuj (1)
    Źródło:

    Własne

    Jak można tak zaniedbać takie piękne auto – aż serce mi się kraja jak pomyśle ile pięknych samochodów trafia na złom... 
Nikt nimi się nie interesuje...
    Aż serce mi się kraja jak pomyśle ile pięknych samochodów trafia na złom...
    Nikt nimi się nie interesuje...
    22 czerwca 2013, 10:40 przez KochamWozy91 (PW) | Do ulubionych | Skomentuj (1)
    Pierwsze autko – gość przyprowadził go na auto złom gdzie pracuję i nie mogłem pozwolić by poszedł na żyletki
    Gość przyprowadził go na auto złom gdzie pracuję i nie mogłem pozwolić by poszedł na żyletki
    20 czerwca 2013, 21:15 przez adi30125 (PW) | Do ulubionych | Skomentuj (12)
    Źródło:

    własne

    Z serii jak wszyscy to i ja. – Szału nie robi, ale jak na swoje lata jeszcze się trzyma i sprawdza się doskonale. W planach było jej odrestaurowanie lecz gdy się trochę dorobię to zmienię na wersje coupe części, które są w dobrym stanie zostaną do drugiej jetty a resztę z bólem serca wyśle na auto złom
    Szału nie robi, ale jak na swoje lata jeszcze się trzyma i sprawdza się doskonale. W planach było jej odrestaurowanie lecz gdy się trochę dorobię to zmienię na wersje coupe części, które są w dobrym stanie zostaną do drugiej jetty a resztę z bólem serca wyśle na auto złom
    6 czerwca 2013, 2:16 przez ~Arczi84 | Do ulubionych | Skomentuj (2)
    125p rost style – trzymać go, czy oddać na złom?
    Trzymać go, czy oddać na złom?
    31 maja 2013, 23:27 przez tailgunner (PW) | Do ulubionych | Skomentuj (11)
    Źródło:

    wlasne

    Demontaż – Witajcie Motokillerzy mam ostatnio taką małą zagwozdkę przykładowo jeśli mam stary samochód którego nie opłaca się sprzedawać gdyż jest w opłakanym stanie i jest on zarejestrowany to czy jest jakaś szansa by go rozebrać na części i to co się nadaje sprzedać jako części zamienne a resztę na złom. Mam nadzieje że dość jasno to opisałem ponieważ zauważyłem że coraz więcej samochodów jest rozbieranych
    Witajcie Motokillerzy mam ostatnio taką małą zagwozdkę przykładowo jeśli mam stary samochód którego nie opłaca się sprzedawać gdyż jest w opłakanym stanie i jest on zarejestrowany to czy jest jakaś szansa by go rozebrać na części i to co się nadaje sprzedać jako części zamienne a resztę na złom. Mam nadzieje że dość jasno to opisałem ponieważ zauważyłem że coraz więcej samochodów jest rozbieranych
    20 maja 2013, 19:45 przez Prezes065 (PW) | Do ulubionych | Skomentuj (13)
    Odkryty Fiat 126p – Przedstawiam wam przeze mnie odkrytego Fiata 126p. Stoi on w starej szopie w posesji wynajętej przez mojego ojca. Pojazd należał do starszego Pana, który zmarł ponad 8 lat temu, Fiacik stoi tak nieruszany od dekady w stanie idealnym, w pełni sprawny. Chcę odkupić tą piękną maszynę, która fabrykę opuściła 25 lat temu (1978-teraz obchodzi swój mały jubileusz) jednak obecny właściciel - syn zmarłego boi się podpisywania jakichkolwiek kwitków (nie chce nawet zezłomować, bo to się wiąże z pokwitowaniami) a to z racji tego, iż OC nie było płacone od 10 lat i już od kilku dobrych lat nie przychodzą do niego listy w sprawie zaległego ubezpieczenia, a więc mówiąc krótko sprawa ucichła dla niego, a gdyby sprzedał samochód mi i gdybym poszedł załatwić wszystkie niezbędne z nim sprawy to obawia się, że bym przypomniał o istnieniu tego samochodu i zadłużeniu wobec niego. Najlepszym rozwiązaniem według niego(obecnego właściciela) - nie popiera go w pełni, ale chce zrobić dla własnego 'dobra' - jest rozebranie pojazdu na części i sprzedanie go na złomowisku jako zwykły złom, a w przyszłości udawanie przed urzędnikami, że o samochodzie nic nie wiadomo od śmierci właściciela. Będę się starać o kupno nawet takie umowne, nawet bez możliwości rejestracji i opłacania dla uratowania życia tego samochodu, jednak wiadomo, że gdy nie można pojeździć klasykiem którego się pozyskało to żadna frajda..
    Przedstawiam wam przeze mnie odkrytego Fiata 126p. Stoi on w starej szopie w posesji wynajętej przez mojego ojca. Pojazd należał do starszego Pana, który zmarł ponad 8 lat temu, Fiacik stoi tak nieruszany od dekady w stanie idealnym, w pełni sprawny. Chcę odkupić tą piękną maszynę, która fabrykę opuściła 25 lat temu (1978-teraz obchodzi swój mały jubileusz) jednak obecny właściciel - syn zmarłego boi się podpisywania jakichkolwiek kwitków (nie chce nawet zezłomować, bo to się wiąże z pokwitowaniami) a to z racji tego, iż OC nie było płacone od 10 lat i już od kilku dobrych lat nie przychodzą do niego listy w sprawie zaległego ubezpieczenia, a więc mówiąc krótko sprawa ucichła dla niego, a gdyby sprzedał samochód mi i gdybym poszedł załatwić wszystkie niezbędne z nim sprawy to obawia się, że bym przypomniał o istnieniu tego samochodu i zadłużeniu wobec niego. Najlepszym rozwiązaniem według niego(obecnego właściciela) - nie popiera go w pełni, ale chce zrobić dla własnego 'dobra' - jest rozebranie pojazdu na części i sprzedanie go na złomowisku jako zwykły złom, a w przyszłości udawanie przed urzędnikami, że o samochodzie nic nie wiadomo od śmierci właściciela. Będę się starać o kupno nawet takie umowne, nawet bez możliwości rejestracji i opłacania dla uratowania życia tego samochodu, jednak wiadomo, że gdy nie można pojeździć klasykiem którego się pozyskało to żadna frajda..
    20 maja 2013, 21:10 przez Bedus (PW) | Do ulubionych | Skomentuj (15)
    Źródło:

    własne

    Fiat 126p ST II seria – Na zdjęciu jestem ja, mama, maluch dziadka, z którego niestety buda poszła na złom.
    Na zdjęciu jestem ja, mama, maluch dziadka, z którego niestety buda poszła na złom.
    19 maja 2013, 18:34 przez ~Jakub | Do ulubionych | Skomentuj (1)
    Źródło:

    własne

    Cmentarzysko zabytkowych aut – Wczoraj przeglądając Internet natknąłem się na wspaniałą(kiedyś) kolekcję zabytkowych aut i to nie Golf I, ale auta z lat 50 ubiegłego wieku. Człowiek, który tworzył tą kolekcję miał dojścia do ludzi, którzy wyrejestrowywali takie auta, bo pracował w urzędzie komunikacji(czy czymś podobnym) w PRLu. Różne źródła podają, że w czasach świetności człowiek ten posiadał od 300 do nawet 500 zabytkowych aut, niektóre oczywiście trochę podupadłe, niektóre całkiem na chodzie. Niestety właściciel zmarł, a jego rodzina nie mieszkała na terenie "muzeum" i nie miał się kto tym zająć, a, że posesja stała pusta przez długie lata to w końcu ktoś się tym zainteresował. Niektórzy wpadali tu tylko żeby poniszczyć co nieco, inni rozkradali auta na złom, byli też tacy co wywozili całe auta na lawetach, lub rozbierali samochody na posesji i wywozili w kawałkach. Szkoda bardzo tej kolekcji, gdzieś wyczytałem nawet, że właściciel występował do władz komunistycznych o dofinansowanie na zbudowanie pawilonów, ale wiadomo jak to było w tamtych czasach... Mówi się, że była to jedna z największych takich kolekcji na świecie. Najlepsze, że to wszystko dzieje się 3 kilometry ode mnie, a ja, wielki fan motoryzacji o niczym nie wiedziałem :D 
Naprawdę smutne, że takie okazy się marnują, nie mówiąc o Syrenkach bo są STOSUNKOWO młode, ale na przykład te nieznane mi auta z lat 50...
Tutaj wywiad z synem kolekcjonera: http://jaguarclubpoland.net/forum/index.php?PHPSESSID=a9a5b39a09b3f7e637fb3c3f3b61631b&topic=8333.0;wap2
A tutaj trochę zdjęć: http://www.forgotten.pl/miejsce.php?id=1395 , http://wikimapia.org/26120342/pl/Cmentarz-starych-samochodów
    Wczoraj przeglądając Internet natknąłem się na wspaniałą(kiedyś) kolekcję zabytkowych aut i to nie Golf I, ale auta z lat 50 ubiegłego wieku. Człowiek, który tworzył tą kolekcję miał dojścia do ludzi, którzy wyrejestrowywali takie auta, bo pracował w urzędzie komunikacji(czy czymś podobnym) w PRLu. Różne źródła podają, że w czasach świetności człowiek ten posiadał od 300 do nawet 500 zabytkowych aut, niektóre oczywiście trochę podupadłe, niektóre całkiem na chodzie. Niestety właściciel zmarł, a jego rodzina nie mieszkała na terenie "muzeum" i nie miał się kto tym zająć, a, że posesja stała pusta przez długie lata to w końcu ktoś się tym zainteresował. Niektórzy wpadali tu tylko żeby poniszczyć co nieco, inni rozkradali auta na złom, byli też tacy co wywozili całe auta na lawetach, lub rozbierali samochody na posesji i wywozili w kawałkach. Szkoda bardzo tej kolekcji, gdzieś wyczytałem nawet, że właściciel występował do władz komunistycznych o dofinansowanie na zbudowanie pawilonów, ale wiadomo jak to było w tamtych czasach... Mówi się, że była to jedna z największych takich kolekcji na świecie. Najlepsze, że to wszystko dzieje się 3 kilometry ode mnie, a ja, wielki fan motoryzacji o niczym nie wiedziałem :D
    Naprawdę smutne, że takie okazy się marnują, nie mówiąc o Syrenkach bo są STOSUNKOWO młode, ale na przykład te nieznane mi auta z lat 50...
    Tutaj wywiad z synem kolekcjonera: http://jaguarclubpoland.net/forum/index.php?PHPSESSID=a9a5b39a09b3f7e637fb3c3f3b61631b&topic=8333.0;wap2
    A tutaj trochę zdjęć: http://www.forgotten.pl/miejsce.php?id=1395 , http://wikimapia.org/26120342/pl/Cmentarz-starych-samochodów
    18 maja 2013, 19:57 przez Sarge (PW) | Do ulubionych | Skomentuj (5)