Na ul. Modlińska w kierunku Warszawy, przed ratuszem Białołęka zmieniłem pas z prawego na skrajne prawy (bus pas) by wyprzedzić wolniej jadące pojazdy zauważyłem że temu taksówkarzowi się to chyba nie spodobało podjechał pod tył i mrugał długimi (zaznaczę że na 100% nie wymusiłem mu pierwszeństwa) zjechałem z powrotem na lewy i zrównał się ze mną i coś tam wymachiwał rękami, oraz cały czas jechał równo ze mną po dosłownie nastu metrach zbliżałem się do sygnalizacji przed ratuszem Białołęka zauważyłem korek przed sobą wiec wiadomo, but w podłogę i na bus pas by jakoś to przelecieć ( tak wiem nielegalnie zdaje sobie sprawę), miałem i tak zjeżdżać na most północny wiec pas mi akurat pasował, no i te taxi zostało gdzieś w tyle, wjechałem już na most północny i zauważyłem we wstecznym lusterku jak leci torpeda chyba ze 160 tam leciał bo zbliżał się serio szybko XD, no i cała reszta na nagraniu.
Wiadomo nie mam usprawiedliwienia do jazdy buspasem, no ale? Mandat 500 zł, jakoś przeżyje krzywdy nikomu tym nie zrobię, a ten gość z taxi? Co on miał na myśli?
Policji przekazałem że kierowca czarnej taksówki, Skody Superb zachowuję się bardzo agresywnie zajeżdża drogę hamuje itp, powiedziałem że mam nagranie z kamerki, oraz że wyglądał jakby był albo pijany albo naćpany, coś tam pogadali do siebie na krótkofalówkach i polecieli za nim by go sprawdzić, widać na nagraniu jak jechał lewym pasem i zauważył że rozmawiam z policją po czym wystrzelił na wjazd na trasę S8 no a oni włączyli sygnały świetlne oraz dźwiękowe
Jeśli chodzi o dalsze losy? Nie mam bladego pojęcia pojechałem w swoim kierunku, nie jestem idealnie grzecznym i przepisowym kierowcą samemu wiele razy złamałem prawo oraz byłem zdenerwowałem przez zachowanie innego kierowcy, ale no bez przesady, nie sądzę by zdrowo myślący albo trzeźwy człowiek był w stanie się aż tak zachować.
Pan kierowca z Zielonej Góry wrzuca do sieci film, na którym popełnia poważne wykroczenie — wyprzedza zatrzymujące się przed przejściem auto — a potem tłumaczy, że to przepisy są złe.
My się nie zgadzamy. I pokazujemy, dlaczego ten przepis — wbrew temu, co mówi pan kierowca — nie jest debilny. Wręcz przeciwnie: istnieje właśnie po to, żeby takie sytuacje jak ta nie kończyły się tragicznie.
DŻONY sprawdza stan techniczny i możliwości BMW z silnikiem V8 zakupionego za 3000 zł. Podczas testów drogowych oraz na placu manewrowym przeprowadzane są próby spalania opon i sprawdzanie prowadzenia pojazdu w różnych warunkach, z wykorzystaniem narzędzi do weryfikacji historii aut i kalkulacji ubezpieczenia.