Typowy Sejak nietknięty modyfikacjami na wielosezonowej Dębicy Passio. Jak poradził sobie na torze na tle konkurencji? Czy będzie szybszy od Citroena C2 czy też Renault Twingo?
Policjanci ruchu drogowego patrolując ulice stolicy Dolnego Śląska zwrócili uwagę na zespół pojazdów składających się z pojazdu ciężarowego oraz przyczepy ciężarowej, na której przewożona była koparka. Pojazdem kierował obywateli Ukrainy, na co dzień mieszkający we Wrocławiu. Niewłaściwy stan techniczny - wycieki płynów eksploatacyjnych były tylko jedną z nieprawidłowości, które podczas kontroli stwierdzili mundurowi.
Wątpliwości wzbudził dokument prawa jazdy, który podczas kontroli okazał policjantom 46-latek, a tym samym brak uprawnień do kierowania tym zestawem pojazdów.
Doświadczenie policjantów ruchu drogowego w tym przypadku było nieocenione. Funkcjonariusze mieli do czynienia niejednokrotnie z podrobionymi dokumentami, dlatego zauważyli, że blankiet nie posiada części zabezpieczeń wymaganych dla tego typu dokumentu, zdjęcie było rozmyte, druk niskiej jakości, a ogólny wygląd okazanego prawa jazdy różnił się od oficjalnego wzoru. Jednocześnie na awersie i rewersie w świetle UV brak było znaków barwy jasnozielonej, które powinny pojawiać się na oryginalnym wzorze prawa jazdy.
46-latek odpowie teraz przed sądem, który może skazać go na karę nawet 5 lat pozbawienia wolności.
Wodzisławscy policjanci postanowili zatrzymać do kontroli drogowej kierującego Oplem, który popełnił wykroczenie drogowe. Mężczyzna jednak zignorował polecenia policjantów i podjął ucieczkę, podczas której wielokrotnie stwarzał poważne zagrożenia dla innych uczestników ruchu. Po kilku kilometrach ucieczki, w Radlinie na ulicy Korfantego, nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu ciężarówce i doprowadził do zdarzenia drogowego. Jego pojazd został unieruchomiony. Mężczyzna jednak nie miał zamiaru wysiąść z pojazdu. Został obezwładniony przez policjantów i zatrzymany. Podczas policyjnych czynności mężczyzna zasłabł, mundurowi udzielili mu pierwszej pomocy i wezwali na miejsce zespół ratownictwa medycznego. W asyście policjantów kierujący został zabrany do szpitala, gdzie została mu pobrana krew do dalszych badań. 30-latek nie wymagał hospitalizacji i mógł być osadzony w policyjnych pomieszczeniach dla osób zatrzymanych. Zebrany w tej sprawie materiał procesowy będzie przekazany do Prokuratury Rejonowej w Wodzisławiu Śląskim, gdzie zapadną dalsze decyzje w tej sprawie.
Źródło: KPP Wodzisław Śląski
W poniedziałek, 4 maja br., około północy, w Osiecznicy policjanci zauważyli Audi, które poruszało się bardzo szybko w kierunku Krosna Odrzańskiego. Kierujący przemieszczając się pomiędzy miejscowościami, a także wjeżdżając do nich, nie zwalniał. Dodatkowo w jego samochodzie brakowało tablicy rejestracyjnej. Mundurowi włączyli sygnały świetlne i dźwiękowe, aby zatrzymać go do kontroli drogowej. Mężczyzna, widząc to, gwałtownie przyspieszył i na ulicy Chrobrego zaczął wyprzedzać inne auta, stwarzając niebezpieczeństwo w ruchu drogowym. Ponadto w trakcie ucieczki nie zastosował się do sygnalizacji świetlnej, w miejscu, gdzie prowadzone są prace drogowe i jechał wprost na pojazd poruszający się z naprzeciwka. Chcąc uniknąć zderzenia, zjechał na remontowany odcinek drogi i uderzył w skarpę oraz bloczki betonowe. Jadący za nim mundurowi, niezwłocznie wybiegli z radiowozu i wyciągnęli kierowcę z auta, którego ten nie chciał opuścić. Po sprawdzeniu jego danych okazało się, że 22-latek nie ma uprawnień do kierowania. Ponadto w samochodzie funkcjonariusze znaleźli woreczek z białą substancją oraz angielskie prawo jazdy wystawione na inną osobę, które zabezpieczyli do dalszych czynności procesowych. Przypominamy, że niezatrzymanie się do kontroli i ucieczka przed Policją to przestępstwo, za które grozi kara nawet do 5 lat więzienia.
Źródło: KWP Gorzów
Dzień dobry przyjaciele! Dzisiaj w "Top Gear Podlasie" prawdziwa petarda – Mercedes Klasy C z 2025 roku. Auto pachnie jeszcze nowością, ma zaledwie 1300 km przebiegu, a my już wyciągamy na niego klucze. Czy najnowszy wypust od Niemców to wciąż "Gwiazda", czy tylko dobrze opakowany gadżet z abonamentem na wszystko?
Ekipa Muzeum Motoryzacji Wena w Oławie w ramach wielkiej wyprawy trzema polskimi samochodami "Z ziemi tajskiej do Polski" udała się podczas wizyty w Warszawie do Muzeum w fabryce FSO.
Można tam z obaczyć wiele ciekawych eksponatów nie tylko rodzimej produkcji. A w podróż po Muzeum zabierze nas Maciej Bień