Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
  • Szukaj


     

    Znalazłem 133 takie materiały
    Junak 121 - dobra zmiana? – Zamierzam zrobić sobie prawo jazdy A1, lecz najpierw chcę kupić motorek. Aktualnie posiadam Junak 902 i chcę go sprzedać. Następnie kupić taki sam tylko, że o pojemności 125cm (Junak 121). Czy może radzicie kupić coś innego? Coś do ok. 4300zł
    Zamierzam zrobić sobie prawo jazdy A1, lecz najpierw chcę kupić motorek. Aktualnie posiadam Junak 902 i chcę go sprzedać. Następnie kupić taki sam tylko, że o pojemności 125cm (Junak 121). Czy może radzicie kupić coś innego? Coś do ok. 4300zł
    12 marca 2014, 12:32 przez matul00 (PW) | Do ulubionych | Skomentuj (7)
    Bolid F1 Williams w barwach Martini – Martini zostało oficjalnym sponsorem tytularnym zespołu F1 Williams. To oczywiście wiąże się ze zmianą barw teamu, co w przypadku producenta słynnego trunku może oznaczać tylko jedno: najlepiej prezentujący się zespół na paddocku.
 
Biały bolid FW36 otrzymał legendarne niebiesko-czerwone pasy. Znak rozpoznawczy Martini ciągnie się przez całą długość pojazdu. Rozpoczyna się tuż przy przednim spojlerze, a kończy na tylnym skrzydle. Za kierownicą bolidów zasiądą Felipe Massa oraz Valtteri Bottas.
 
SIR FRANK WILLIAMS: „Jesteśmy podekscytowani mogąc powitać Martini w rodzinie Williamsa i oficjalnie przedstawić Williams Martini Racing. Williams i Martini dzielą bogatą historię w świecie motorsportu. Wartość naszych marek i wspólna wyścigowa pasja sprawiają, że to partnerstwo pasuje w naturalny sposób. To wspaniale, że charakterystyczne paski Martini Racing wracają do F1 na Williamsach.”
 
Martini uczestniczyło w przeszłości w Formule 1. W latach 1972-73 w barwach marki startowały bolidy włoskiego zespołu Tecno. Niestety bez sukcesów. W 1975 roku Martini było partnerem Brabham Team. Współpraca trwała przez trzy lata. Następnie w 1979 roku producent alkoholu sponsorował Lotusa i po tym sezonie wycofał się z F1. Wrócił w 2006 roku tylko na rok. Teraz powraca z zespołem Williamsa.

Najpiękniejszy bolid w całej stawce.
    Martini zostało oficjalnym sponsorem tytularnym zespołu F1 Williams. To oczywiście wiąże się ze zmianą barw teamu, co w przypadku producenta słynnego trunku może oznaczać tylko jedno: najlepiej prezentujący się zespół na paddocku.

    Biały bolid FW36 otrzymał legendarne niebiesko-czerwone pasy. Znak rozpoznawczy Martini ciągnie się przez całą długość pojazdu. Rozpoczyna się tuż przy przednim spojlerze, a kończy na tylnym skrzydle. Za kierownicą bolidów zasiądą Felipe Massa oraz Valtteri Bottas.

    SIR FRANK WILLIAMS: „Jesteśmy podekscytowani mogąc powitać Martini w rodzinie Williamsa i oficjalnie przedstawić Williams Martini Racing. Williams i Martini dzielą bogatą historię w świecie motorsportu. Wartość naszych marek i wspólna wyścigowa pasja sprawiają, że to partnerstwo pasuje w naturalny sposób. To wspaniale, że charakterystyczne paski Martini Racing wracają do F1 na Williamsach.”

    Martini uczestniczyło w przeszłości w Formule 1. W latach 1972-73 w barwach marki startowały bolidy włoskiego zespołu Tecno. Niestety bez sukcesów. W 1975 roku Martini było partnerem Brabham Team. Współpraca trwała przez trzy lata. Następnie w 1979 roku producent alkoholu sponsorował Lotusa i po tym sezonie wycofał się z F1. Wrócił w 2006 roku tylko na rok. Teraz powraca z zespołem Williamsa.

    Najpiękniejszy bolid w całej stawce.
    6 marca 2014, 18:32 przez Folley96 (PW) | Do ulubionych | Skomentuj (1)
    Opancerzone auto Piłsudsikego – Jest to Cadillac Fleetwood. Samochód przygotowywany jest do remontu, następnie zostanie wystawiony przy Pałcu Prezydenckim w Warszawie w specjalnej kapsule.
    Jest to Cadillac Fleetwood. Samochód przygotowywany jest do remontu, następnie zostanie wystawiony przy Pałcu Prezydenckim w Warszawie w specjalnej kapsule.
    4 marca 2014, 19:16 przez Norbi97 (PW) | Do ulubionych | Skomentuj (2)
    Tor na dachu fabryki Fiata – "Znajdująca się w dzielnicy Lingotto w Turynie siedziba nieczynnej już fabryki Fiata wygląda z zewnątrz bardzo niepozornie, by nie rzec – banalnie. W rzeczywistości jednak ten oddany do użytku w 1923 r. budynek to jeden z najciekawszych przykładów architektury industrialnej XX wieku, który przez wielu znawców, w tym słynnego Le Corbusiera, uznawany był swego czasu wręcz za arcydzieło. Co o tym decydowało? Wiele rzeczy, ale jedna z nich jest wyjątkowo spektakularna. Otóż na dachu tego budynku znajduje się tor wyścigowy. Tor ten nie był jakąś czczą nowinką, ale stanowił integralną część procesu produkcyjnego. Był on bowiem ostatnim przystankiem na trasie, jaki wyznaczała inna niezwykła rzecz w tym budynku, a mianowicie spiralna linia produkcyjna, która przebiegała przez wszystkie piętra – od parteru aż po dach. W miarę jak samochód był składany, przesuwał się on po linii produkcyjnej coraz wyżej i wyżej, aż w końcu mógł jako w pełni funkcjonalne auto wyjechać na tor i odbyć próbną jazdę. W latach 70. okazało się jednak, że budynek zaczyna być przestarzały i ostatecznie w 1982 r. fabrykę zamknięto. Rozpisano następnie konkurs architektoniczny, w wyniku którego budynek został przekształcony w przestrzeń publiczną ze sklepami, salami koncertowymi, kinem i hotelem. Tor wyścigowy pozostał natomiast na swoim miejscu – jest otwarty dla turystów i często odbywają się na nim różne imprezy motoryzacyjne."


Link do artykułu: http://www.wykop.pl/ramka/1862790/tor-wyscigowy-na-dachu-niezwyklej-fabryki-samochodow/
W źródle większa rozdzielczość.
    "Znajdująca się w dzielnicy Lingotto w Turynie siedziba nieczynnej już fabryki Fiata wygląda z zewnątrz bardzo niepozornie, by nie rzec – banalnie. W rzeczywistości jednak ten oddany do użytku w 1923 r. budynek to jeden z najciekawszych przykładów architektury industrialnej XX wieku, który przez wielu znawców, w tym słynnego Le Corbusiera, uznawany był swego czasu wręcz za arcydzieło. Co o tym decydowało? Wiele rzeczy, ale jedna z nich jest wyjątkowo spektakularna. Otóż na dachu tego budynku znajduje się tor wyścigowy. Tor ten nie był jakąś czczą nowinką, ale stanowił integralną część procesu produkcyjnego. Był on bowiem ostatnim przystankiem na trasie, jaki wyznaczała inna niezwykła rzecz w tym budynku, a mianowicie spiralna linia produkcyjna, która przebiegała przez wszystkie piętra – od parteru aż po dach. W miarę jak samochód był składany, przesuwał się on po linii produkcyjnej coraz wyżej i wyżej, aż w końcu mógł jako w pełni funkcjonalne auto wyjechać na tor i odbyć próbną jazdę. W latach 70. okazało się jednak, że budynek zaczyna być przestarzały i ostatecznie w 1982 r. fabrykę zamknięto. Rozpisano następnie konkurs architektoniczny, w wyniku którego budynek został przekształcony w przestrzeń publiczną ze sklepami, salami koncertowymi, kinem i hotelem. Tor wyścigowy pozostał natomiast na swoim miejscu – jest otwarty dla turystów i często odbywają się na nim różne imprezy motoryzacyjne."


    Link do artykułu: http://www.wykop.pl/ramka/1862790/tor-wyscigowy-na-dachu-niezwyklej-fabryki-samochodow/
    W źródle większa rozdzielczość.
    Emile Leray i jego historia – Historia zdarzyła się w 1993 roku. Podczas swojej podróży przez Saharę, zabytkowy Citroen V Emile Leraya się zepsuł i utknął na środku pustyni. Aby się uratować, francuz zbudował motocykl używając części samochodu. Zdemontował całą karoserię Citroena, którą następnie wykorzystywał jako schronienie przed burzami piaskowymi. Z pozostałych części zbudował motocykl, wziął bagaże i odjechał. Więcej zdjęć w linku.
    Historia zdarzyła się w 1993 roku. Podczas swojej podróży przez Saharę, zabytkowy Citroen V Emile Leraya się zepsuł i utknął na środku pustyni. Aby się uratować, francuz zbudował motocykl używając części samochodu. Zdemontował całą karoserię Citroena, którą następnie wykorzystywał jako schronienie przed burzami piaskowymi. Z pozostałych części zbudował motocykl, wziął bagaże i odjechał. Więcej zdjęć w linku.
    Pijany kierowca wjechał samochodem do salonu Ferrari, a następnie uciekł. Podobno jest nadal poszukiwany
    11 lutego 2014, 18:12 przez LOR4K (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Kierowca Mercedesa C63 AMG rozpoczyna zabawę ze szwedzką policją od spalenia opon przy zaparkowanym radiowozie. Następnie celowo inicjuje dwa pościgi na autostradzie. Prędkości osiągane przez prowadzącego C-klasę w wydaniu AMG kwalifikują się w świetle przepisów obowiązujących w Szwecji, na natychmiastowe przekazanie sprawy do prokuratury. Ilość popełnionych wykroczeń na pewno poskutkowałaby utratą prawa jazdy oraz bardzo wysoką grzywną. Kierowca zdołał jednak uciec przed ścigającymi go na sygnale radiowozami. Bez trudu odstawił policyjne Volvo V70, nie wspominając nawet o Volkswagenie Multivanie.

    Czyżby nastąpiła reaktywacja głośnego niegdyś Gateway in Stockholm?
    7 lutego 2014, 9:06 przez deryloo (PW) | Do ulubionych | Skomentuj (7)
    Mało znane/ zapomniane: Gigliato Aerosa – W 1993 roku japońskie studio stylistyczne Gigliato Design, założone sześć lat wcześniej przez Nobuo Nakamurę, pokazało swój drugi prototyp. Niespełna dwa lata potem podjęto zaawansowane prace nad modyfikacją samochodu i wprowadzeniu go do produkcji. Sportowy pojazd opracowano we współpracy z włoskim Lamborghini, którego inżynierowie odpowiedzialni byli za wszelkie kwestie techniczne, budowę i finalne dopracowanie modelu (wszystko uregulowane pisemną umową). Gotowe auto miało swoją premierę na salonie samochodowym w Genewie w 1997 roku. Nazwano je imieniem lekkim jak piórko - Aerosa.

Przód i profil auta stylistycznie nawiązywał do włoskich, sportowych aut tamtego okresu - grill i chowane światła od razu przywodzą na myśl Ferrari F355 oraz De Tomaso Guarę. Masywny tył nie wywoływał już żadnych skojarzeń - oryginalnie stylizowany zwraca uwagę przede wszystkim czterema końcówkami układu wydechowego oraz potężnym wylotem powietrza pociętym w kratkę. W wersji gotowej do produkcji cały przód znacznie przemodelowano, odkrywając reflektory, zmieniając kształt grilla i zderzaka a także dodając niewielkie spoilery po bokach. Z tyłu pas świateł zawijający się aż do nadkoli zastąpiono rzędem czterech okrągłych lamp a dwie rury wydechowe z każdej strony zamieniono w jedną o znacznie większej średnicy.

Do napędu Aerosy użyto silnik prosto z amerykańskiego Forda Mustanga. Jednostka V8 umieszczona centralnie napędzała poprzez 5-stopniową, ręczną przekładnię tylną oś. Silnik rozwijał moc 309 koni mechanicznych, choć niektóre źródła mówią też o 330, oraz maksymalny moment obrotowy 407 niutonometrów. Auto ważące tylko 1,3 tony miało osiągać setkę już po 4,9 sekundach, ale rozpędzać się do mało imponujących w tej klasie 261 km/h (F355, z którym miało konkurować osiągało wyniki 4,7 sekundy oraz 295 km/h).

Produkcja auta miała ruszyć w 1998 roku w fabryce Lamborghini. Samochód miał brać udział w wyścigach serii GT na całym globie i conajmniej próbować stanowić poważną konkurencję dla McLarenów F1 GTR oraz Porsche 911 GT1. W przypadku gdyby na torze miało pojawić się także wyścigowe Diablo Aerosa miałaby ustępować mu miejsca i nie startować w tym samym wyścigu. W początku 1998 roku zebrano pierwsze zamówienia a dwuosobowe coupe wyceniono na około 65 tysięcy dolarów. Wkrótce termin rozpoczęcia produkcji przesunięto na rok 1999, na którego początku według pierwotnych założeń samochody miały trafić już do klientów. Według nowego planu auto miało być produkowane w Anglii a następnie importowane przez Gigliato Design do Japonii.

Nie wszystko jednak poszło zgodnie z planem i Aerosa pozostała jedynie prototypem, stworzonym prawdopodobnie tylko w jednym egzemplarzu. Słuch o Gigliato Design także wkrótce zaginął...
    W 1993 roku japońskie studio stylistyczne Gigliato Design, założone sześć lat wcześniej przez Nobuo Nakamurę, pokazało swój drugi prototyp. Niespełna dwa lata potem podjęto zaawansowane prace nad modyfikacją samochodu i wprowadzeniu go do produkcji. Sportowy pojazd opracowano we współpracy z włoskim Lamborghini, którego inżynierowie odpowiedzialni byli za wszelkie kwestie techniczne, budowę i finalne dopracowanie modelu (wszystko uregulowane pisemną umową). Gotowe auto miało swoją premierę na salonie samochodowym w Genewie w 1997 roku. Nazwano je imieniem lekkim jak piórko - Aerosa.

    Przód i profil auta stylistycznie nawiązywał do włoskich, sportowych aut tamtego okresu - grill i chowane światła od razu przywodzą na myśl Ferrari F355 oraz De Tomaso Guarę. Masywny tył nie wywoływał już żadnych skojarzeń - oryginalnie stylizowany zwraca uwagę przede wszystkim czterema końcówkami układu wydechowego oraz potężnym wylotem powietrza pociętym w kratkę. W wersji gotowej do produkcji cały przód znacznie przemodelowano, odkrywając reflektory, zmieniając kształt grilla i zderzaka a także dodając niewielkie spoilery po bokach. Z tyłu pas świateł zawijający się aż do nadkoli zastąpiono rzędem czterech okrągłych lamp a dwie rury wydechowe z każdej strony zamieniono w jedną o znacznie większej średnicy.

    Do napędu Aerosy użyto silnik prosto z amerykańskiego Forda Mustanga. Jednostka V8 umieszczona centralnie napędzała poprzez 5-stopniową, ręczną przekładnię tylną oś. Silnik rozwijał moc 309 koni mechanicznych, choć niektóre źródła mówią też o 330, oraz maksymalny moment obrotowy 407 niutonometrów. Auto ważące tylko 1,3 tony miało osiągać setkę już po 4,9 sekundach, ale rozpędzać się do mało imponujących w tej klasie 261 km/h (F355, z którym miało konkurować osiągało wyniki 4,7 sekundy oraz 295 km/h).

    Produkcja auta miała ruszyć w 1998 roku w fabryce Lamborghini. Samochód miał brać udział w wyścigach serii GT na całym globie i conajmniej próbować stanowić poważną konkurencję dla McLarenów F1 GTR oraz Porsche 911 GT1. W przypadku gdyby na torze miało pojawić się także wyścigowe Diablo Aerosa miałaby ustępować mu miejsca i nie startować w tym samym wyścigu. W początku 1998 roku zebrano pierwsze zamówienia a dwuosobowe coupe wyceniono na około 65 tysięcy dolarów. Wkrótce termin rozpoczęcia produkcji przesunięto na rok 1999, na którego początku według pierwotnych założeń samochody miały trafić już do klientów. Według nowego planu auto miało być produkowane w Anglii a następnie importowane przez Gigliato Design do Japonii.

    Nie wszystko jednak poszło zgodnie z planem i Aerosa pozostała jedynie prototypem, stworzonym prawdopodobnie tylko w jednym egzemplarzu. Słuch o Gigliato Design także wkrótce zaginął...
    5 lutego 2014, 18:13 przez Chlodny (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Darmowa jazda Audi w quattro !!! – Wybierasz się na Stadion Narodowy, aby pojeździć tam na łyżwach, rolkach, pograć w badmingtona lub poszaleć w skateparku? Jeśli masz prawo jazdy i choć odrobinę interesujesz się motoryzacją zarezerwuj sobie trochę czasu na... jazdę testową modelem Audi z napędem na cztery koła, czyli quattro.
rzez ponad 3 tygodnie, od 28 stycznia do 22 lutego 2014 roku na Stadionie Narodowym Audi prezentować będzie swoje modele z napędem na cztery koła, czyli quattro. Nie tylko prezentować, lecz także udostępniać do jazd testowych!

Jazdy testowe modelami Audi quattro odbywać się będą w normalnym ruchu miejskim pod okiem instruktora. Jest to doskonała okazja, aby przekonać się o zaletach napędu na „cztery łapy". Audi wystawi na stadionie całą gamę modeli quattro, włącznie ze sportowymi odmianami S i RS, które seryjnie oferowane są w wersjach z napędem na cztery koła.
Napęd quattro to oryginalne rozwiązanie konstruktorów Audi, stosowane od 1980 roku, początkowo w autach rajdowych, a następnie przeniesione do modeli cywilnych. Napęd rozdzielany jest na 4 koła za pomocą sprzęgła wiskotycznego lub Haldex. W niektórych modelch jest dyferencjał rozdzielający napęd na stałe. 

Napęd quattro pozwala na lepsze zachowanie auta na prostej, a szczególnie na zakrętach. Pozwala też łatwiej ruszyć na śliskiach nawierzchniach i maksymalnie wykorzystać dużą moc silnika (nie ma poślizgu podczas dynamicznego ruszania). Obecnie co czwarte auto Audi wyposażane jest w napęd quattro.

Audi jest największym producentem premium samochodów z napędem na cztery koła. W opcji napęd quattro oferuje do wszystkich swoich modeli, a seryjnie wyposaża w ten rodzaj napędu następujące modele: Q7, R8, A4 allroad, A6 allroad.
Biorąc pod uwagę wersje silnikowe, nadwoziowe oraz rodzaje skrzyń biegów w ofercie Audi jest obecnie 160 wariantów modeli wyposażonych w napęd quattro.
    Wybierasz się na Stadion Narodowy, aby pojeździć tam na łyżwach, rolkach, pograć w badmingtona lub poszaleć w skateparku? Jeśli masz prawo jazdy i choć odrobinę interesujesz się motoryzacją zarezerwuj sobie trochę czasu na... jazdę testową modelem Audi z napędem na cztery koła, czyli quattro.
    rzez ponad 3 tygodnie, od 28 stycznia do 22 lutego 2014 roku na Stadionie Narodowym Audi prezentować będzie swoje modele z napędem na cztery koła, czyli quattro. Nie tylko prezentować, lecz także udostępniać do jazd testowych!

    Jazdy testowe modelami Audi quattro odbywać się będą w normalnym ruchu miejskim pod okiem instruktora. Jest to doskonała okazja, aby przekonać się o zaletach napędu na „cztery łapy". Audi wystawi na stadionie całą gamę modeli quattro, włącznie ze sportowymi odmianami S i RS, które seryjnie oferowane są w wersjach z napędem na cztery koła.
    Napęd quattro to oryginalne rozwiązanie konstruktorów Audi, stosowane od 1980 roku, początkowo w autach rajdowych, a następnie przeniesione do modeli cywilnych. Napęd rozdzielany jest na 4 koła za pomocą sprzęgła wiskotycznego lub Haldex. W niektórych modelch jest dyferencjał rozdzielający napęd na stałe.

    Napęd quattro pozwala na lepsze zachowanie auta na prostej, a szczególnie na zakrętach. Pozwala też łatwiej ruszyć na śliskiach nawierzchniach i maksymalnie wykorzystać dużą moc silnika (nie ma poślizgu podczas dynamicznego ruszania). Obecnie co czwarte auto Audi wyposażane jest w napęd quattro.

    Audi jest największym producentem premium samochodów z napędem na cztery koła. W opcji napęd quattro oferuje do wszystkich swoich modeli, a seryjnie wyposaża w ten rodzaj napędu następujące modele: Q7, R8, A4 allroad, A6 allroad.
    Biorąc pod uwagę wersje silnikowe, nadwoziowe oraz rodzaje skrzyń biegów w ofercie Audi jest obecnie 160 wariantów modeli wyposażonych w napęd quattro.
    25 stycznia 2014, 15:19 przez AwesomeMuscule (PW) | Do ulubionych | Skomentuj (4)
    Źródło:

    auto świat

    Jak policja zareagowała na jazdę bokiem? – Dzisiaj wraz z kolegami jeździliśmy na ręcznym po bardzo dużym parkingu pod kościołem na wsi. Podczas, gdy 4 samochody jeździły razem wpadła policja radiowozem oznakowanym. Widząc to zatrzymaliśmy się by uniknąć mandatu - oni zaś sami wjechali na środek parkingu i obrócili się na ręcznym. Następnie podjechali do nas i powiedzieli, że dobrze że robimy to na parkingu, wieczorem gdy jest pusty i nie ma żadnej mszy w kościele. Powiedzieli nam też, że jak chcemy to możemy tu jeździć, byle nie robić tak po ulicy. To się nazywa prawdziwa policja, a nie taka, która rozdaje mandaty! Pozdrawiamy Was - może akurat to czytacie.
    Dzisiaj wraz z kolegami jeździliśmy na ręcznym po bardzo dużym parkingu pod kościołem na wsi. Podczas, gdy 4 samochody jeździły razem wpadła policja radiowozem oznakowanym. Widząc to zatrzymaliśmy się by uniknąć mandatu - oni zaś sami wjechali na środek parkingu i obrócili się na ręcznym. Następnie podjechali do nas i powiedzieli, że dobrze że robimy to na parkingu, wieczorem gdy jest pusty i nie ma żadnej mszy w kościele. Powiedzieli nam też, że jak chcemy to możemy tu jeździć, byle nie robić tak po ulicy. To się nazywa prawdziwa policja, a nie taka, która rozdaje mandaty! Pozdrawiamy Was - może akurat to czytacie.
    23 stycznia 2014, 23:04 przez Neext (PW) | Do ulubionych | Skomentuj (41)