Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
  • Szukaj


     

    Znalazłem 129 takich materiałów
    Nowe przepisy mają pewną wadę – Użytkownik portalu Interia.pl o nicku "egon":
"Jazda obwodnicą miejską z V = 112km/h (ograniczenie do 60km/h) odcinek ok. 4 km bez przejść, skrzyżowań, chodników po bokach itp. Po jednej stronie ciągnie się ekran dźwiękochłonny ok.2,5 m wys. nie ma więc możliwości przebiegnięcia jakiegoś zwierzaka lub "zbłąkanego" działkowicza idącego na skróty. (W ogóle to nie wiadomo dlaczego jest tylko 60-tka). Z tyłu brązowa cywilna Insignia dogania i jedzie za mną przez ok 1 km. Nagle włącza sygnały i wyprzedzając pokazuje mi zjazd na pobocze. Pan aspirant podchodzi ładnie się przedstawia i podaje przyczynę zatrzymania (pozdrawiam przy okazji). Zaproszenie do radiowozu i demonstracja nagrania następnie informuje o przekroczeniu pow. 50 km/h w terenie zabudowanym i zatrzymaniu prawa jazdy na okres 3 m-cy oraz mandacie w wys.500zł. Moja odpowiedź: Panie aspirancie prawo jazdy to straciliśmy razem, a mandatu nie przyjmuję gdyż film który Pan zarejestrował jest dowodem w sądzie który mnie ukarze a sprawę pozbawienia uprawnień na okres 3 m-cy dla nas obu przekaże urzędowi starostwa. Odpowiedź policjanta partnera: -Pan chyba żartuje. Moja: -Niestety nie. A ma Pan przy sobie obowiązujące przepisy? - Mam. Oczywiście. - To proszę sprawdzić. Prawo jazdy jest zatrzymywane każdemu kto "popełnia czyn polegający na kierowaniu pojazdem z prędkością przekraczającą dopuszczalną o więcej niż 50 km/h na obszarze zabudowanym" i nie ma tam nigdzie mowy o kierowaniu pojazdem uprzywilejowanym. Kilkuminutowa cisza (policjanci na zmianę studiują swoje przepisy). -Panie kierowco proszę przejść do własnego pojazdu i tam poczekać. Po ok 12 minutach podchodzi funkcjonariusz z moimi dokumentami i mówi: -Panie kierowco w dniu dzisiejszym dostaje pan pouczenie, a tu są pana dokumenty. Rozluźniony z uśmiechem mówię: -Panie policjancie Pan chyba też dostał dziś "pouczenie"... -Poniekąd. Nie będę ryzykował... To jest ku....a po.....y kraj.... -Do widzenia. Miłego dnia. -Do widzenia panu."
    Użytkownik portalu Interia.pl o nicku "egon":
    "Jazda obwodnicą miejską z V = 112km/h (ograniczenie do 60km/h) odcinek ok. 4 km bez przejść, skrzyżowań, chodników po bokach itp. Po jednej stronie ciągnie się ekran dźwiękochłonny ok.2,5 m wys. nie ma więc możliwości przebiegnięcia jakiegoś zwierzaka lub "zbłąkanego" działkowicza idącego na skróty. (W ogóle to nie wiadomo dlaczego jest tylko 60-tka). Z tyłu brązowa cywilna Insignia dogania i jedzie za mną przez ok 1 km. Nagle włącza sygnały i wyprzedzając pokazuje mi zjazd na pobocze. Pan aspirant podchodzi ładnie się przedstawia i podaje przyczynę zatrzymania (pozdrawiam przy okazji). Zaproszenie do radiowozu i demonstracja nagrania następnie informuje o przekroczeniu pow. 50 km/h w terenie zabudowanym i zatrzymaniu prawa jazdy na okres 3 m-cy oraz mandacie w wys.500zł. Moja odpowiedź: Panie aspirancie prawo jazdy to straciliśmy razem, a mandatu nie przyjmuję gdyż film który Pan zarejestrował jest dowodem w sądzie który mnie ukarze a sprawę pozbawienia uprawnień na okres 3 m-cy dla nas obu przekaże urzędowi starostwa. Odpowiedź policjanta partnera: -Pan chyba żartuje. Moja: -Niestety nie. A ma Pan przy sobie obowiązujące przepisy? - Mam. Oczywiście. - To proszę sprawdzić. Prawo jazdy jest zatrzymywane każdemu kto "popełnia czyn polegający na kierowaniu pojazdem z prędkością przekraczającą dopuszczalną o więcej niż 50 km/h na obszarze zabudowanym" i nie ma tam nigdzie mowy o kierowaniu pojazdem uprzywilejowanym. Kilkuminutowa cisza (policjanci na zmianę studiują swoje przepisy). -Panie kierowco proszę przejść do własnego pojazdu i tam poczekać. Po ok 12 minutach podchodzi funkcjonariusz z moimi dokumentami i mówi: -Panie kierowco w dniu dzisiejszym dostaje pan pouczenie, a tu są pana dokumenty. Rozluźniony z uśmiechem mówię: -Panie policjancie Pan chyba też dostał dziś "pouczenie"... -Poniekąd. Nie będę ryzykował... To jest ku....a po.....y kraj.... -Do widzenia. Miłego dnia. -Do widzenia panu."
    Słowa autora nagrania:
    „Jak widać, niektórych kierowców bardzo boli to, że motocykliści często stają przed nimi. Czytając komentarze, muszę kilka rzeczy wyjaśnić. Zaczynamy od początku filmu, pali się światło czerwone ja i kolega na GPR zaczynamy omijać stojące samochody, następnie zapala się światło zielone, ja zauważyłem je jak byłem dopiero obok Forda, chciałem się wtedy szybko schować, niestety samochody jechały bardzo blisko siebie i nic na siłę nie chciałem zrobić, miejsce zwolniło się przed Volvo i tam właśnie wjechałem. Teraz wróćmy do kolegi na czerwonym Derbi, przyjrzyjcie się, motocyklista nie wjechał kierowcy Volvo prosto przed maskę, w wyniku czego ten nie musiał przyhamować, z czego więc wynika jego agresywne zachowanie jak nie z tego, że ucierpiało jego ego? Wiemy dobrze, że nasze wyprzedzanie po zapaleniu się zielonego powinno natychmiast się skończyć, niestety wyszło jak wyszło… Dodatkowo napisała do mnie osoba z rodziny tego człowieka, która już z nim nie mieszka. Powiedziała że on często jest agresywny, dodatkowo to kierowca zawodowy. Piszcie co o tym myślicie, wyzywajcie nas, jak i kierowcę, co tylko chcecie, tylko szczerze. Pozdrawiam.”
    4 maja 2015, 13:09 przez Fenek (PW) | Do ulubionych | Skomentuj (15)
    Koń został został wyprzedzony i złapany przez Darka, kierowcę nagrywającego film, kiedy zatrzymał się za naczepą, a następnie przekazany sąsiadowi właściciela który na pewno jest wdzięczny. Darek poza pracą jeździ konno więc w sumie koń miał szczęście, że trafił na niego. Przykro, że kierowcy jadący z naprzeciwka nawet się nie zatrzymali i z trudem omijali pozostawione otwarte drzwi MAN'a...
    25 kwietnia 2015, 22:55 przez ~DonKowal | Do ulubionych | Skomentuj
    Źródło: z pierwszej ręki
    Sam, a pospolita chińszczyzna – Post użytkownika Mireniak z artykułem pt. "Układy i układziki rządzą polskim prawem." Poruszył mnie do napisania tej krótkiej notki.
Podczas luźnej rozmowy podczas lekcji w  bieżący weekend rozmawialiśmy o rejestracji SAM'ów do ruchu publicznego. (Pozdrawiam Pana Adama).
Tworzy on trajkę z silnikiem od malucha. Projekt jakich wiele, jednak Pan Adam pragnie zarejestrować swój projekt w przyszłości, jednak jest to niemożliwe. Pytacie czemu? "Dowiedziałem się, że po 22 czerwca, konstrukcje typu SAM najpierw muszą trafić do PIMOTu, na badania (koszt 1500 zł) i muszą być atesty na wszystkie elementy pojazdu itp. Następnie SAM ma trafiać na OSKP w celu nabicia nr vin i pierwszego badania (badanie w granicach 1000 zł + nabicie nr 80 zł) i dopiero do urzędu w celu zarejestrowania SAMa." (cytat: http://www.kitcarforum.pl/) 
Sam Pan wykładowca mówił o tym, że rama musi być wykonana z rury grubościennej bezszwowej i wiele innych wymagań, których aktualnie nie pamiętam. Więc się pytam, czy taki pojazd produkcji chińskiej spełniłby te normy? SAM'y są przeważnie kilkakrotnie bezpieczniejsze od chińskich odkurzaczy, bo każdy kto je robi, czyni to przeważnie dla własnej pasji. Miałem chiński pojazd i rama w nim, ujmując delikatnie - nie jest wykonana zbyt dokładnie i profesjonalnie, więc podejrzewam, że takowych testów, które muszą przejść SAMy, raczej by nie przeszły.
Jaki z tego wniosek?
Lepiej ściągać coś z Chin, niż poprzeć jakąkolwiek formę rozwoju motoryzacyjnego - chociażby chałupniczego. W Stanach w firmie Orange County Choppers (OCC - Amerykański Chopper na Discovery) ludzie sami spawają ramy, później rejestrują i jeżdżą. A w Polsce? Jest to niemożliwe.
Myślicie tak jak ja?
    Post użytkownika Mireniak z artykułem pt. "Układy i układziki rządzą polskim prawem." Poruszył mnie do napisania tej krótkiej notki.
    Podczas luźnej rozmowy podczas lekcji w bieżący weekend rozmawialiśmy o rejestracji SAM'ów do ruchu publicznego. (Pozdrawiam Pana Adama).
    Tworzy on trajkę z silnikiem od malucha. Projekt jakich wiele, jednak Pan Adam pragnie zarejestrować swój projekt w przyszłości, jednak jest to niemożliwe. Pytacie czemu? "Dowiedziałem się, że po 22 czerwca, konstrukcje typu SAM najpierw muszą trafić do PIMOTu, na badania (koszt 1500 zł) i muszą być atesty na wszystkie elementy pojazdu itp. Następnie SAM ma trafiać na OSKP w celu nabicia nr vin i pierwszego badania (badanie w granicach 1000 zł + nabicie nr 80 zł) i dopiero do urzędu w celu zarejestrowania SAMa." (cytat: http://www.kitcarforum.pl/)
    Sam Pan wykładowca mówił o tym, że rama musi być wykonana z rury grubościennej bezszwowej i wiele innych wymagań, których aktualnie nie pamiętam. Więc się pytam, czy taki pojazd produkcji chińskiej spełniłby te normy? SAM'y są przeważnie kilkakrotnie bezpieczniejsze od chińskich odkurzaczy, bo każdy kto je robi, czyni to przeważnie dla własnej pasji. Miałem chiński pojazd i rama w nim, ujmując delikatnie - nie jest wykonana zbyt dokładnie i profesjonalnie, więc podejrzewam, że takowych testów, które muszą przejść SAMy, raczej by nie przeszły.
    Jaki z tego wniosek?
    Lepiej ściągać coś z Chin, niż poprzeć jakąkolwiek formę rozwoju motoryzacyjnego - chociażby chałupniczego. W Stanach w firmie Orange County Choppers (OCC - Amerykański Chopper na Discovery) ludzie sami spawają ramy, później rejestrują i jeżdżą. A w Polsce? Jest to niemożliwe.
    Myślicie tak jak ja?
    9 marca 2015, 19:26 przez GBartek (PW) | Do ulubionych | Skomentuj (9)
    To już jest koniec – Bugatti po 10 latach zakończył produkcje Veyrona. Egzemplarz nr 450, LaFinale, zadebiutuje na tegorocznych targach w Genewie, wraz z pierwszym wyprodukowanym Veyronem. Jego żywot trwał 10 lat, w których przeprowadzono facelifting i zwiększono moc. Ten model wzbudza różne opinie: niektórzy uważają go za brzydki, bezsensowny samochód, dla innych jest szczytem marzeń, jedni krytykują go za przeciętne właściwości jezdne, inni go podziwiają za jego osiągi. Nieważne co kto myśli, ten samochód zapisze się w historii, jako pierwszy drogowy samochód, który przekroczył "barierę" 400 km/h, najpierw z rekordem 407 km/h, następnie z 431 km/h. Spełnia też wymagania Ferdinanda Piëch, który obiecał, że Veyron będzie miał ponad 1000 KM i będzie przyśpieszał do 100 km/h w 2.5 s.
    Bugatti po 10 latach zakończył produkcje Veyrona. Egzemplarz nr 450, LaFinale, zadebiutuje na tegorocznych targach w Genewie, wraz z pierwszym wyprodukowanym Veyronem. Jego żywot trwał 10 lat, w których przeprowadzono facelifting i zwiększono moc. Ten model wzbudza różne opinie: niektórzy uważają go za brzydki, bezsensowny samochód, dla innych jest szczytem marzeń, jedni krytykują go za przeciętne właściwości jezdne, inni go podziwiają za jego osiągi. Nieważne co kto myśli, ten samochód zapisze się w historii, jako pierwszy drogowy samochód, który przekroczył "barierę" 400 km/h, najpierw z rekordem 407 km/h, następnie z 431 km/h. Spełnia też wymagania Ferdinanda Piëch, który obiecał, że Veyron będzie miał ponad 1000 KM i będzie przyśpieszał do 100 km/h w 2.5 s.
    4 marca 2015, 16:20 przez Italianiec (PW) | Do ulubionych | Skomentuj (3)
    Ferrari 712 Can Am – Zbudowany na życzenie amerykańskiego importera, pojazd miał uczestniczyć w serii Can-Am. Ten model nie powstał od zera, bazuje na wyścigówce 512 S, najwięszą zmianą był silnik, który dotychczas jest największym silnikiem jaki kiedykolwiek stworzył Ferrari. Była to prawie 7 litrowa V12 o mocy 680 KM. W 1971, gdy 712 jeszcze nie był kompletnie dopracowany, jeszcze z karoserią coupè i sinikiem 6.3l okazał się o 30 sekund szybszy od rywali na torze Imola. W tym samym roku (po dokończeniu modyfikacji) Ferrari 712 uczestniczył w swoim jeynym wyscigu serii Can Am, na torze Watkins Glen, który dokończył na 4 pozycji. Po tym wyscigu Ferrari zdecydował, że koszty związane z dalszą realizacją tego projektu są za duże, więc sprzedał jedyny istniejący egzemplarz amerykańskiemu importerowi, a nastepnie trafił w reće prywatnych kolekcjonerów i kompletnie odrestaurowany.
    Zbudowany na życzenie amerykańskiego importera, pojazd miał uczestniczyć w serii Can-Am. Ten model nie powstał od zera, bazuje na wyścigówce 512 S, najwięszą zmianą był silnik, który dotychczas jest największym silnikiem jaki kiedykolwiek stworzył Ferrari. Była to prawie 7 litrowa V12 o mocy 680 KM. W 1971, gdy 712 jeszcze nie był kompletnie dopracowany, jeszcze z karoserią coupè i sinikiem 6.3l okazał się o 30 sekund szybszy od rywali na torze Imola. W tym samym roku (po dokończeniu modyfikacji) Ferrari 712 uczestniczył w swoim jeynym wyscigu serii Can Am, na torze Watkins Glen, który dokończył na 4 pozycji. Po tym wyscigu Ferrari zdecydował, że koszty związane z dalszą realizacją tego projektu są za duże, więc sprzedał jedyny istniejący egzemplarz amerykańskiemu importerowi, a nastepnie trafił w reće prywatnych kolekcjonerów i kompletnie odrestaurowany.
    7 lutego 2015, 16:48 przez Italianiec (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Owocny rok pracy – Auto kupiłem z wnętrzem o wzorze tzw. "psi ząb", niestety przednie fotele to były zwykłe komforty, zacząłem marzyć o sportsitzach, do czasu kiedy zobaczyłem, że w e30 wydawane były lepsze fotele, marki Recaro. Na początku tego roku, znalazłem zmęczone fotele Recaro w cenie 600zł. musiałem je mieć - tydzień później były już u mnie i wyglądały o wiele gorzej niż na zdjęciach ale bardzo mnie urzekły. Następnie zacząłem szukać oryginalnego materiału o wzorze psiego zęba "anthrazit 0211". Poszukiwania trwały do czasu, kiedy wpadłem na pomysł żeby pokazać większej rzeszy fanów e30 mój projekt. Po miesiącu prowadzenia strony znalazł się miły gość, od którego odkupiłem materiał z siedziska oraz oparcia kanapy za 150zł i tak oto miałem materiał z kanapy oraz moich starych foteli na obszycie Recaro. Zapisałem się w kolejce do tapicera, która trwała 3 miesiące ale byłem cierpliwy, auto przez ten czas się oszczędzało w garażu. W poniedziałek odebrałem fotele i jestem nimi zachwycony, a efektem chciałbym podzielić się z wami. Wytrwałość w dążeniu do celu popłaca.
    Auto kupiłem z wnętrzem o wzorze tzw. "psi ząb", niestety przednie fotele to były zwykłe komforty, zacząłem marzyć o sportsitzach, do czasu kiedy zobaczyłem, że w e30 wydawane były lepsze fotele, marki Recaro. Na początku tego roku, znalazłem zmęczone fotele Recaro w cenie 600zł. musiałem je mieć - tydzień później były już u mnie i wyglądały o wiele gorzej niż na zdjęciach ale bardzo mnie urzekły. Następnie zacząłem szukać oryginalnego materiału o wzorze psiego zęba "anthrazit 0211". Poszukiwania trwały do czasu, kiedy wpadłem na pomysł żeby pokazać większej rzeszy fanów e30 mój projekt. Po miesiącu prowadzenia strony znalazł się miły gość, od którego odkupiłem materiał z siedziska oraz oparcia kanapy za 150zł i tak oto miałem materiał z kanapy oraz moich starych foteli na obszycie Recaro. Zapisałem się w kolejce do tapicera, która trwała 3 miesiące ale byłem cierpliwy, auto przez ten czas się oszczędzało w garażu. W poniedziałek odebrałem fotele i jestem nimi zachwycony, a efektem chciałbym podzielić się z wami. Wytrwałość w dążeniu do celu popłaca.
    25 grudnia 2014, 21:11 przez JuicyJake (PW) | Do ulubionych | Skomentuj (9)
    Źródło: własne
    Smutna historia RX7 '93 – "Arvin nagle zatrzymał samochód i otworzył maskę tylko po to, żeby widzieć ogień. Zanim zdążył cokolwiek zrobić ogień spalił jego przewody olejowe. Kiedy olej rozlał się po całym silniku zaczął płonąć. Następnie ogień spalił pierścienie uszczelniające wtryskiwacze, które wypuściły uciśnione paliwo i spryskały płomień, co niestety uniemożliwiło jego kontrolę.

Arvin i jego przyjaciele próbowali wszystkiego, żeby powstrzymać ogień, ale nie mogli zapobiec jej spaleniu. Skończyli wzywając straż pożarną. Turbo i wiązki w silniku spalone, ogień rozprzestrzenił się na błotniku. To zniszczyło amortyzatory, spaliło hamulec główny i siłownik sprzęgła. Wszystkie przewody, mocowanie silnika, złączka intercoolera zostały stopione. Zanosiło się na rozprzestrzenienie pożaru w kabinie, ale wielkie brawa dla straży pożarnej.
Minusem straży pożarnej było to, że złamali otwarte drzwi i dosłownie wyrwali wnętrze. Potłukli również przednią szybę. "To był najsmutniejszy dzień" powiedział nam Arvin. Nadal jest bardzo wdzięczny straży pożarnej."

Przetłumaczyłem tekst (kaleko trochę). Nauka angielskiego i przyjemność w jednym.
    "Arvin nagle zatrzymał samochód i otworzył maskę tylko po to, żeby widzieć ogień. Zanim zdążył cokolwiek zrobić ogień spalił jego przewody olejowe. Kiedy olej rozlał się po całym silniku zaczął płonąć. Następnie ogień spalił pierścienie uszczelniające wtryskiwacze, które wypuściły uciśnione paliwo i spryskały płomień, co niestety uniemożliwiło jego kontrolę.

    Arvin i jego przyjaciele próbowali wszystkiego, żeby powstrzymać ogień, ale nie mogli zapobiec jej spaleniu. Skończyli wzywając straż pożarną. Turbo i wiązki w silniku spalone, ogień rozprzestrzenił się na błotniku. To zniszczyło amortyzatory, spaliło hamulec główny i siłownik sprzęgła. Wszystkie przewody, mocowanie silnika, złączka intercoolera zostały stopione. Zanosiło się na rozprzestrzenienie pożaru w kabinie, ale wielkie brawa dla straży pożarnej.
    Minusem straży pożarnej było to, że złamali otwarte drzwi i dosłownie wyrwali wnętrze. Potłukli również przednią szybę. "To był najsmutniejszy dzień" powiedział nam Arvin. Nadal jest bardzo wdzięczny straży pożarnej."

    Przetłumaczyłem tekst (kaleko trochę). Nauka angielskiego i przyjemność w jednym.
    A czy Ty obdarowałeś ukochaną prezentem na Święta? – Mimo że do Świąt troszkę jeszcze brakuję, ale ja mojemu cudeńku już podarowałem upominek. Zabawy troszkę przy zmianie lamp było, następnie światła wyregulowane na stacji i o to jest powalający efekt mojej kilkugodzinnej pracy. Różnica w jakości oświetlenia drogi szczególnie w nocy jest nie do opisania.

zdjęcia troszkę słabe ale nie dysponuję dobrym aparatem i aura pogodowa również nie sprzyjała by zrobić konkretne zdjęcia.

Wesołych Świąt Motomaniacy!
    Mimo że do Świąt troszkę jeszcze brakuję, ale ja mojemu cudeńku już podarowałem upominek. Zabawy troszkę przy zmianie lamp było, następnie światła wyregulowane na stacji i o to jest powalający efekt mojej kilkugodzinnej pracy. Różnica w jakości oświetlenia drogi szczególnie w nocy jest nie do opisania.

    zdjęcia troszkę słabe ale nie dysponuję dobrym aparatem i aura pogodowa również nie sprzyjała by zrobić konkretne zdjęcia.

    Wesołych Świąt Motomaniacy!
    22 grudnia 2014, 21:49 przez drzycim03 (PW) | Do ulubionych | Skomentuj (8)
    Źródło: Własne
    Wykonanie Ringu SMD – Z racji wielu pytań jak zrobic RING SMD opisze to dla wszystkich. 
Przygotowując sie do wykonania ringu musimy zaopatrzec sie w pręt PLEXY 8mm, koszulki termokurczliwe 10mm, odpowiednio mocną diode smd o powierzchni świecenia nie wiekszej niż średnica pręta, lutownice, cyne,multiszlifierke lub piłe do metalu, piekarnik, ja uzywałem jeszcze opalarki. 
Wykonanie:Pręt wkładamy do piekarnika na 10min, po czym wyciągamy go i okręcamy na średnicy która nas interesuje (u mnie była to rura fi 61), po wykonaniu kształtu gdy pręt jeszcze jest gorący szybko chłodzimy go wodą. Dzieki temu  nie bedzie zmieniał kształtu nawet po dłuższym leżakowaniu... Kiedy mamy juz okrąg końce docinamy by go zamknąć. Oczywiści jeden koniec bedzie wyzej drugi nizej. Ja zeby konce wyosiowac podgrzałem okrąg w połowie i wyrównałem. Bierzemy sie za diody, potrzeba nam dwie na jeden ring. W przypadku moich diod konieczne było zdemontowanie plastikowego cokolika osadczego ( tego białego elementu z 3 zdjecia). Lutujemy diody jak najblizej siebie. oczywiscie biegunowość diod ++, -- a do nich jak najcieńsze przewodziki. Jeśli ktoś posiada stacje lutowniczą da sie to zrobic znacznie bliżej co owocuje znacznie mniejszym martwym polem w ringu... Następnie wycinamy tyle końców ile potrzeba miejsca na połączone na przeciwko siebie dwie diody ( dobrze przedstawia to zdjęcie 4). By nie uszkodzic delikatnych diod, przed ich osadzeniem nacinamy rowki na okręgu po promieniu. nacięcie co 1-2mm ogólnie rzecz biorąc jak najbliżej. Głebokość rowków 2mm. Szerokość rowka 1mm. Po skończeniu obrabiamu końce by były chropowatości podobnej do tej na długości pręta. Pozwoli to wykorzystac maksimum światła. Ja poprostu przytopiłem je gorącym nożem (oczywiście płaską częścią),na ring zaciągamy koszulke termokurczliwą, posuwając ja dalej od szczeliny Wpasowywujemy ostrożnie zlutowane diody. Możemy je przykleic lakierem bezbarwnym do paznokci. Zaciągamy koszulke i kurczymy;) TAA DAAA. Powinno świecić;) Uwagi: uwaga na diody które mają juz oporniki, bo chińczycy lutują je jak leci raz do - raz do +  w diodzie.
Montując ring w reflektorze tracimy jego homologacje!
    Z racji wielu pytań jak zrobic RING SMD opisze to dla wszystkich.
    Przygotowując sie do wykonania ringu musimy zaopatrzec sie w pręt PLEXY 8mm, koszulki termokurczliwe 10mm, odpowiednio mocną diode smd o powierzchni świecenia nie wiekszej niż średnica pręta, lutownice, cyne,multiszlifierke lub piłe do metalu, piekarnik, ja uzywałem jeszcze opalarki.
    Wykonanie:Pręt wkładamy do piekarnika na 10min, po czym wyciągamy go i okręcamy na średnicy która nas interesuje (u mnie była to rura fi 61), po wykonaniu kształtu gdy pręt jeszcze jest gorący szybko chłodzimy go wodą. Dzieki temu nie bedzie zmieniał kształtu nawet po dłuższym leżakowaniu... Kiedy mamy juz okrąg końce docinamy by go zamknąć. Oczywiści jeden koniec bedzie wyzej drugi nizej. Ja zeby konce wyosiowac podgrzałem okrąg w połowie i wyrównałem. Bierzemy sie za diody, potrzeba nam dwie na jeden ring. W przypadku moich diod konieczne było zdemontowanie plastikowego cokolika osadczego ( tego białego elementu z 3 zdjecia). Lutujemy diody jak najblizej siebie. oczywiscie biegunowość diod ++, -- a do nich jak najcieńsze przewodziki. Jeśli ktoś posiada stacje lutowniczą da sie to zrobic znacznie bliżej co owocuje znacznie mniejszym martwym polem w ringu... Następnie wycinamy tyle końców ile potrzeba miejsca na połączone na przeciwko siebie dwie diody ( dobrze przedstawia to zdjęcie 4). By nie uszkodzic delikatnych diod, przed ich osadzeniem nacinamy rowki na okręgu po promieniu. nacięcie co 1-2mm ogólnie rzecz biorąc jak najbliżej. Głebokość rowków 2mm. Szerokość rowka 1mm. Po skończeniu obrabiamu końce by były chropowatości podobnej do tej na długości pręta. Pozwoli to wykorzystac maksimum światła. Ja poprostu przytopiłem je gorącym nożem (oczywiście płaską częścią),na ring zaciągamy koszulke termokurczliwą, posuwając ja dalej od szczeliny Wpasowywujemy ostrożnie zlutowane diody. Możemy je przykleic lakierem bezbarwnym do paznokci. Zaciągamy koszulke i kurczymy;) TAA DAAA. Powinno świecić;) Uwagi: uwaga na diody które mają juz oporniki, bo chińczycy lutują je jak leci raz do - raz do + w diodzie.
    Montując ring w reflektorze tracimy jego homologacje!
    3 listopada 2014, 22:00 przez buzka92 (PW) | Do ulubionych | Skomentuj (1)
    Źródło: Własne