Szukaj
Znalazłem 255 takich materiałów
Jak wolicie stać w korku i psioczyć to nie pomagajcie ale jak ktoś ma 5min czasu to warto ruch upłynnić
Jadę sobie i widzę, że na wiadukcie cos się zepsuło, a zaraz będą ludzie z roboty wracać, więc na ominięcie tego auta może być ciężko i znowu stanie pół dzielnicy a inni zaczną tylko trąbić bo nic innego nie potrafią
Podjechałem zatrzymałem się z tyłu bo jak gościu zdecyduje się pchać auto to nie będę musiał znowu cofać. Zapytałam się "z czym ma problem"
powiedział, że mu się sprzęgło skończyło i aku już siadł. To mu zaproponowałem jak to ja, że go popcham i że mogą być jakieś ryski na zderzaku (tym razem były). Gościu stwierdził, że te auto to i tak do złomowania i że mu nie zależy na wizualnych aspektach więc popchałem go na osiedle żeby tam sobie ogarnął kogoś, kto go odbierze.
Drugi kierowca nadal wali środkiem drogi na długich, zjeżdżam jeszcze bardziej tak że chwytam pobocza (a jadę Matizem, metr pięćdziesiąt szerokości). Nagle JEB, patrzę w lusterko a tam ciemność. Nawróciłem i jadę za nim, po wyjechaniu z zakrętu ciemność, więc uświadamiam sobie że sprawca po prostu uciekł.
Przy pierwszym mijanym aucie noga z gazu czy to przypadkiem nie on, ale niezbyt pasowała mi odległość, nie widziałem też żeby zahamował. Wtedy zobaczyłem "na horyzoncie" tylne światła, szybka kalkulacja i jeśli po prostu jechał dalej, to byłby właśnie gdzieś tam.
Telefon na 112 (rozmowa wyciszona, dyspozytorka pytała jakie to województwo!). Kierowca zatrzymał się 3 kilometry od miejsca kolizji, po wyjściu sprawdziłem jego lusterko, nie miał szkła, u mnie oprócz szkła brakowało połowy obudowy, dodatkowo odpryski na szybie i rysy na drzwiach. Żeby było lepiej, to jego pierwszymi słowami było "Pan mnie chyba szuka", moja odpowiedź "Teraz to czekamy na policję", i tyle z rozmowy.
Na policję czekaliśmy ponad godzinę, jak przyjechali to ze strony pasażera wysiadła kobieta i zaczęły się kolejne atrakcje.
Standardowe pytania o przebieg kolizji, czemu sądzę że to kierowca Audi jest sprawcą (bo jechał środkiem i goniłem go trzy kilometry? Jakby był ofiarą to by nie uciekał).
Dmuchanie na trzeźwość, u mnie zero, u kobiety też. Pytam wtedy policjanta czemu badają pasażerkę a nie kierowcę, a ten wielkie oczy. Ja na to że facet kierował, pokazałem mu również na szybko nagranie jak wysiada po zatrzymaniu, gościu dmucha i peszek. Godzinę po kolizji alkomat pokazuje 0.35 (razy 2.1 daje ponad 0.7 promila we krwi). Próbował się nieudolnie tłumaczyć że na koniec się zamienił z dziewczyną, bo była zestresowana. Gdyby tak było, to od razu bym ich dojechał bo zatrzymanie/zamiana/ponowne osiągniecie prędkości trochę zajmuje. A nawet gdyby to była prawda to i tak jechałby po pijaku, nieważne że parę metrów. To nie sytuacja nadzwyczajna, jak palące się obok auto.
Finału sprawy i jaką karę dostał nie wiem, kasę z ubezpieczenia dostałem satysfakcjonującą (nigdy się nie zgadzajcie na pierwszą propozycję, a nawet na drugą, u mnie pierwsza oferta to było ok 40% tego co ostatecznie dostałem).
Przypominamy
Art. 15a. [Zasady poruszania się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch]
1. Osoba poruszająca się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch jest obowiązana korzystać z drogi dla pieszych, drogi dla pieszych i rowerów lub drogi dla rowerów. Osobę poruszającą się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch na drodze dla rowerów obowiązuje ruch prawostronny.
2. Przepisów ust. 1 nie stosuje się w strefie zamieszkania. W strefie tej osoba poruszająca się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch korzysta z całej szerokości drogi i ma pierwszeństwo przed pojazdem.
Główny bohater filmu przedstawił własną wersję wydarzeń. W skrócie "agresja z jego strony była usprawiedliwiona".
Witam adminów i komentujących.
A z kierowcą auta WZ 036HF i autorem filmiku miałem się spotkać w sądzie, a nie na Facebooku.
Niestety nie jest on aż taki głupi.
Mamy tu przedstawiony finał akcji pościgowej, gdyż ów ewenement zaczął z premedytacją wychamowywać mi tuż przed maską, powtarzał to wielokrotnie od zjazdu na Konotopę do zjazdu na Kutno, gdzie nie mógł już dalej uciekać.
Podsumowując jawna agresja z mojej strony była usprawiedliwiona, ponieważ El Szerifo chciał doprowadzić do uszkodzenia mojego auta, a nawet zagrożenia mojego życia i zdrowia.
Ps. Może i miałem torebkę, ale to braki "w torbie" autora po zatrzymaniu i próbie uniknięcia konfrontacji bardziej rzucają się w oczy.
Na początku nagrania nie widać tego auta, bo jechało z lewej strony drogą podporządkowaną. Ja wyjeżdżam z osiedla, ze strefy zamieszkania, przez próg zwalniający. Jadę na czerwone światło, więc się nie spieszę, a z boku szybko dojeżdża do skrzyżowania Fiat 500. Wyglądał, jakby miał wymusić pierwszeństwo, więc zwolniłam, a on na mnie natrąbił, bo myślał, że ma pierwszeństwo, albo po prostu bardzo chciał je mieć . Zamiast wjechać za mnie na pas do jazdy na wprost, wjechał na pas do skrętu w prawo i pojechał z niego prosto, zajeżdżając mi drogę. Później już mu się nie spieszyło i miał czas na np. hamowanie bez powodu na pustym przejściu.
Machał do mnie łapami w aucie, a potem padły obelgi bardzo wysokich lotów – niestety, nie stać go było na bardziej kreatywne teksty niż wykazanie niezwykłej fascynacji otworami w kobiecym ciele. Koleś był tak nabuzowany i agresywny, że myślałam, że wyjdzie i mnie pobije. Czerwony na twarzy, rozemocjonowany idiota aż się trząsł – myślałam, że dostanie zawału.
Dodam, że już wcześniej sąsiedzi zwracali mu uwagę, żeby nie rozpędzał się na drodze osiedlowej w strefie zamieszkania, co zawsze kończyło się pyskówką, po czym, jak na złość, jeździł w kółko, przyspieszając tym swoim pierdzidłem znacznie powyżej ograniczenia prędkości.
Informacyjnie, dźwięk został wyciszony przez autora nagrania.
"Przesyłam nagranie z udziałem oficera ruchu drogowego (jak się sam przedstawia na koniec nagrania), który bawi się w szeryfa blokując 2 pasy ruchu, zatrzymuje auto na moście blokując ruch i wyskakuje z odznaką mówiąc "jesteś nagrany i zgłoszony". Być może kolejnym razem wyskoczy z bronią do kogoś na drodze.
Gdy dojeżdżałem do niego przed końcem pasa ruchu zaczął hamować, żeby mnie zablokować na lewym pasie, gdy zobaczył że jadę dalej przyspieszył i chciał mnie staranować co widać na zwolnieniu, że odbił w prawo dopiero gdy zrównaliśmy się lusterkami. Następnie znowu zaczął hamować żeby utrudnić zmianę pasa.
Sytuacja miała miejsce we Wrocławiu.
Sprawa zgłoszona do stopagresjidorogowej, prowadziła ja koleżanka policjanta z komendy miejskiej, o czym nie wiedziałem. Nastraszyła mnie i obarczyła wina za zaistniałą sytuację, grożąc wysokim mandatem i punktami karymi. W związku z czym wycofałem się z zeznań.
Następnie sprawa została zgłoszona do BSW , w odpowiedzi komendant miejski policji we Wrocławiu zaznaczył że:
"Kwestia okazania legitymacji służbowej przez funkcjonariusza została w toku postępowania potwierdzona. Policjant okazując ją w okolicznościach, które widać na nagraniu bez podjęcia dalszych czynności służbowych naruszył § 12 i § 23 Załącznika do Zarządzenia nr 805 Komendanta Głównego Policji z dnia 31 grudnia 2003 r. w sprawie „Zasad etyki zawodowej policjanta".
W tym miejscu chciałbym Pana przeprosić za zaistniałą okoliczność wierząc, iż podobna sytuacja nie będzie miała miejsca. Wyrażam również nadzieję, że pomimo zaistniałego zdarzenia, Policja zostanie dla Pana instytucją, której można ufać zwracać się do niej o niezbędną pomoc. Jednocześnie informuję, iż podjąłem stosowne działania ukierunkowane na zapobieżenie możliwości zaistnienia tożsamej sytuacji w przyszłości oraz wyciągnąłem stosowne konsekwencje wobec osoby odpowiedzialnej za stwierdzone nieprawidłowości. W świetle powyższego oczekuję, ze przedstawione Panu wyjaśnienia okażą się wystarczające i spowodują zakończenie przedmiotowej sprawy. Jednocześnie dziękuję za przekazane uwagi, które przyczyniają się do zapewnienia prawidłowej realizacji przez Policję jej ustawowych zadań.
Aktualnie oczekuje na odpowiedź komendanta o konsekwencjach służbowych jakie zostały wobec policjanta wyciągnięcie oraz czy jest możliwość ponownego przeprowadzenia czynności wyjaśniających i skierowania sprawy do sądu o ukaranie go."
10.03.2025 Wrocław
"Wśród zatrzymanych osób poszukiwanych znalazł się 45 letni mężczyzna, który kierował pojazdem pod wpływem alkoholu, policyjny alkomat wskazał wynik ponad 3,5 promila, dodatkowo obowiązywał go sądowy zakaz prowadzenia pojazdów.
Nietrzeźwego kierującego udało się zatrzymać dzięki odpowiedzialnej i szybkiej reakcji mężczyzny, który zauważył podejrzane zachowanie kierowcy i natychmiast powiadomił służby.
Wszystkie osoby poszukiwane zostały doprowadzone do Zakładów Karnych natomiast niepodpowiedziany 45-latek przed sądem odpowie za popełnienie dwóch przestępstw. Grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności."