Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
  • Szukaj


     

    Znalazłem 507 takich materiałów
    Relacja z czadowej podróży trabem i żukiem 1000 mil przez Europę. Kombinacje, eksplozje, holowanie i ogólnie jazda bez trzymanki!!! Jedna z 3 części zrobiona przez Andy'ego z Anglik robi żuka na kanale UKZUK. Profi!
    21 lipca 2018, 21:23 przez ukzuk (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Jak zwykle sporej części zdarzeń można było uniknąć. Zabrakło wiedzy na temat powstawania niebezpiecznych sytuacji na drodze (wiedzy, którą można łatwo zdobywać siedząc bezpiecznie przed monitorem, oglądając nagrania z kamer samochodowych i ucząc się na błędach innych).
    Podsumowując:
    – za mało pokory,
    – za dużo pośpiechu,
    – za mało cierpliwości,
    – za dużo rywalizacji,
    – za mało edukacji,
    – za dużo nonszalancji,
    – za mało wyobraźni,
    – za dużo egoizmu,
    – za mało współpracy,
    – za dużo agresji,
    – za mało wyrozumiałości i empatii,
    – za dużo brawury...
    Nieograniczony garaż marzeń cz.16 Audi S4 B6 – W części 16 coś dla tych, którzy już mieli dość Alfy.
Przed Państwem Audi S4 B6 w wersji sedan.
Dlaczego jest na liście w garażu?
Otóż przemawia do mnie idea niedużego sedana z silnikiem V8 i stałym napędem na 4 koła.
344KM i 5,6 s do 100 km/h z pewnością musi zadowalać.
Pozdrawiam.
    W części 16 coś dla tych, którzy już mieli dość Alfy.
    Przed Państwem Audi S4 B6 w wersji sedan.
    Dlaczego jest na liście w garażu?
    Otóż przemawia do mnie idea niedużego sedana z silnikiem V8 i stałym napędem na 4 koła.
    344KM i 5,6 s do 100 km/h z pewnością musi zadowalać.
    Pozdrawiam.
    Nieograniczony garaż marzeń cz.14 Alfa Romeo 75 – Czołem Motokillerzy!
Dawno nic nie dodawałem, ale miałem bardzo dużo różnych komplikacji. Teraz znowu jest w miarę, więc mogę się udzielać :).
W 14 części mojej serii prezentuję auto, które nie dawno miałem okazję obejrzeć na żywo i uznać "tak chcę".
Oto Alfa Romeo 75, ostatnia tylnonapędowa Alfa Romeo przed przejęciem przez koncern Fiat. Również ostatni model z układem transaxle. Autko może nie powala wyglądem,design to typowe lata 80 XX wieku, ale technologia to już inna sprawa. Silniki od 1.6 r4 do 3.0 v6. W Alfie 75 oprócz świetnych właściwości jezdnych można było znaleźć: elektryczne szyby, lusterka, szyberdach, klimatyzację, komputer pokładowy, wskaźnik ciśnienia i temperatury oleju, a także epicką dźwignię od hamulca ręcznego. Jest to fajne auto, które dzisiaj już ciężko spotkać.
    Czołem Motokillerzy!
    Dawno nic nie dodawałem, ale miałem bardzo dużo różnych komplikacji. Teraz znowu jest w miarę, więc mogę się udzielać :).
    W 14 części mojej serii prezentuję auto, które nie dawno miałem okazję obejrzeć na żywo i uznać "tak chcę".
    Oto Alfa Romeo 75, ostatnia tylnonapędowa Alfa Romeo przed przejęciem przez koncern Fiat. Również ostatni model z układem transaxle. Autko może nie powala wyglądem,design to typowe lata 80 XX wieku, ale technologia to już inna sprawa. Silniki od 1.6 r4 do 3.0 v6. W Alfie 75 oprócz świetnych właściwości jezdnych można było znaleźć: elektryczne szyby, lusterka, szyberdach, klimatyzację, komputer pokładowy, wskaźnik ciśnienia i temperatury oleju, a także epicką dźwignię od hamulca ręcznego. Jest to fajne auto, które dzisiaj już ciężko spotkać.
    Nieograniczony garaż marzeń cz.15 Alfa Romeo 156 GTA – W części 15 serii, ostatnia Alfa na liście i za razem absolutna motoryzacyjna miłość mojego życia, czyli Alfa Romeo 156 GTA.
Najwyższa wersja modelu 156 z silnikiem 3.2 v6 Busso. Do tego dedykowany bodykit, dedykowane fotele, felgi 17", czarne wykończenie przednich lamp. Prędkość maksymalna 250 KM/H, 0-100 w 6,3s. 
Nic więcej do dodania. ;)
    W części 15 serii, ostatnia Alfa na liście i za razem absolutna motoryzacyjna miłość mojego życia, czyli Alfa Romeo 156 GTA.
    Najwyższa wersja modelu 156 z silnikiem 3.2 v6 Busso. Do tego dedykowany bodykit, dedykowane fotele, felgi 17", czarne wykończenie przednich lamp. Prędkość maksymalna 250 KM/H, 0-100 w 6,3s.
    Nic więcej do dodania. ;)
    Co sądzicie o Chrysler 300c, z jakim silnikiem? – Co sądzicie o Chrysler 300c, z jakim silnikiem go kupić? ZAstanawiam się nad 5.7 + lpg(dużo jest już zagazowanych egzemplarzy) Jak z dostępnością i cenami części? Dziękuję i pozdrawiam
    Co sądzicie o Chrysler 300c, z jakim silnikiem go kupić? ZAstanawiam się nad 5.7 + lpg(dużo jest już zagazowanych egzemplarzy) Jak z dostępnością i cenami części? Dziękuję i pozdrawiam
    1 lipca 2018, 21:33 przez ~Xeduro | Do ulubionych | Skomentuj (1)
    Porsche – Jest taka fotka z Poznań Motor Show, która czekała na okazję i oto jest - Porsche wygrało Le Mans 24h w kategorii GTPro (bo w LMP nie startowali). Na pierwszym miejscu 911 "Łowca Trufli", na drugim Rothmans - dwa kultowe malowania z okazji 70-lecia produkcji aut sportowych. Na poniższej fotce mamy GT3 w malowaniu, które ma szanse być choć w jakiejś części tak kultowe, jak te obecne w Le Mans - Lizard Green:) No i oczywiście GT2 na pierwszym planie.
    Jest taka fotka z Poznań Motor Show, która czekała na okazję i oto jest - Porsche wygrało Le Mans 24h w kategorii GTPro (bo w LMP nie startowali). Na pierwszym miejscu 911 "Łowca Trufli", na drugim Rothmans - dwa kultowe malowania z okazji 70-lecia produkcji aut sportowych. Na poniższej fotce mamy GT3 w malowaniu, które ma szanse być choć w jakiejś części tak kultowe, jak te obecne w Le Mans - Lizard Green:) No i oczywiście GT2 na pierwszym planie.
    18 czerwca 2018, 23:24 przez juno (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Źródło: Poznań Motor Show, Stoisko Porsche, 2018
    Vel Satis czyli łamiemy stereotypy – Nadszedł czas podsumować prawie 2 lata użytkowania auta jakim jest Renault Velsatis. Jako prawdziwy fan motoryzacji nie boję się "wynalazków", powiedziałbym nawet że wolę takie auta niż kolejnego golfa, mondeo czy civica. Ileż to ja się nasłuchałem niestworzonych historii o tym jakie to renault nie jest beznadziejne i awaryjne, historii od osób które takim autem nie jechały nawet na taksówce. Oczywiście pewnie zaraz fanboye pewnych aut w dieslu mnie wyśmieją i napiszą w komentarzach jaki to velsatis nie jest brzydki, ale to chociaż da się zrozumieć - kwestia gustu. Najgorzej robi się wtedy gdy mowa jest o awaryjności i do tego właśnie zmierzam... Przyznajcie ile przez ostatnie dwa lata włożyliście w swojego passata, a6 czy e39? Tak szczerze. Ja w renault nic. Oczywiście nie mówię tu o zaniedbaniu, olej wymieniany co 10 tys km, zawieszenie i hamulce to kwestia eksploatacyjna i oczywista. Na myśli mam 0 wkład w awarie tego jakże "beznadziejnego" auta. Fakt, zerwała mi się linka mechanizmu szyby kierowcy ale umówmy się, ten egzemplarz ma 16 więc nie nazwałbym tego nawet awarią a jeśli mam być całkowicie szczery to wydałem 50zł na naprawę instalacji gazowej, która notabene nie jest wyposażeniem fabrycznym. Naprawdę, auto przez ten czas kilka razy przejechało Polskę z północy na południe, nie mówiąc o codziennej eksploatacji i weekendowych wyjazdach. Bądźmy szczerzy, ile razy słyszeliście ile to znajomy nie wpakował kasy w swojego bezawaryjnego passata ale dalej twierdzi, że jest ok bo... ZDARZA SIĘ. No pewnie, zdarza się i tu jest klu tego wszystkiego. Awarie zdarzają się w każdym aucie, każdym dlatego proszę nie mówcie więcej że renault się sypie, kiedy przez ostatnie 3 miesiące wydaliście 2000zł na naprawy waszego bezawaryjnego cudu techniki. Łamiemy stereotypy #2. Mój egzemplarz wyposażony był w 3.5 litrowy silnik V6."Panie a kto to utrzyma, a ile to pali..." Już odpowiadam. Ubezpieczenie to, w moim przypadku, 680zł za cały rok a spalanie na poziomie 20l gazu w mieście i 16l na autostradzie nie schodząc ze 160KM/H. Dużo? No pewnie, przeliczcie sobie teraz to na złotówki i koszt benzyny. Przy podobnej eksploatacji nawet 1.6 (bez gazu) będzie kosztowało tyle samo a jazda..? Bez porównania. Tym czy innym autem o podobnej mocy można spokojnie ustawić na tempomacie 180KM/H i nie martwić się o to czy aby nie męczy to silnika. Jak bardzo można nienawidzieć tego auta, tak komfortu podróżowania nie można mu odmówić. Ogromne, wygodne fotele (choć dla mnie nieco za wysoka pozycja za kierownicą), duży podłokietnik, równie wygodna tylna kanapa i sporo miejsca w kabinie stawiają to auto dużo wyżej niż przeciętnego hachback'a. Jest to auto z resztą dużo większe mimo podobnej linii nadwozia. Taka nietypowa limuzyna. Oczywiście mój egzemplarz, jak każdy z tym silnikiem, wyposażony był w skrzynię automatyczną. To wszystko sprawia, że po przyjeździe z północy Polski w góry, po zameldowaniu się w hotelu czułem się na tyle dobrze, że kolejne kilometry nie stanowiły dla mnie żadnego problemu. Ale bądźmy obiektywni (o czym zapomina wielu fanów innych marek), nie jest to auto idealne, w końcu to tylko renault. Mój egzemplarz był o tyle niefortunny, że plastiki nie trzeszczą tak nawet w, o kilka klas niższej, megance z podobnego rocznika. O dziwo zastosowane we wnętrzu drewniane dekory są z prawdziwego drewna, niestety czar pryska kiedy patrzy się na, klejące w dotyku, dekory plastikowo/gumowo/lakierowane. Po latach schodzi z nich warstwa ochronna i to przypadłość każdego velsatisa. Wracając jeszcze na chwilę do, podobno, ponad przeciętnej awaryjności tego modelu. Samochód ma już swoje naście lat, większość rzeczy która mogła się popsuć najprawdopodobniej została już wymieniona, velsatis ma wiele części wspólnych z laguną i espace'm co sprawia, że z kupnem części nie ma problemu, ceny nie zwalają z nóg a wiele egzemplarzy z silnikami 2.2dci, które stoją "na części" powoduje to że nawet z typowymi tylko dla tego modelu elementami nie ma problemu. Podsumowując, cudów nie ma, nie ma aut nieawaryjnych co obiektywnie patrząc klasuje ten model, jak i każdego francuza, na przeciętym poziomie usterkowości. W końcu biorąc pod uwagę ilość elektroniki powinniśmy te auta porównywać nie do B5 czy Golfa IV a raczej do passata B6, audi A6 C6 lub BMW E60 które w tej kwestii nie wypadają wcale już tak dobrze. To tyle ode mnie, zachęcam aby na motoryzację spojrzeć szerzej, obiektywnie a nie tylko przez pryzmat tego co mówił szwagier. Pozdrawiam :)
    Nadszedł czas podsumować prawie 2 lata użytkowania auta jakim jest Renault Velsatis. Jako prawdziwy fan motoryzacji nie boję się "wynalazków", powiedziałbym nawet że wolę takie auta niż kolejnego golfa, mondeo czy civica. Ileż to ja się nasłuchałem niestworzonych historii o tym jakie to renault nie jest beznadziejne i awaryjne, historii od osób które takim autem nie jechały nawet na taksówce. Oczywiście pewnie zaraz fanboye pewnych aut w dieslu mnie wyśmieją i napiszą w komentarzach jaki to velsatis nie jest brzydki, ale to chociaż da się zrozumieć - kwestia gustu. Najgorzej robi się wtedy gdy mowa jest o awaryjności i do tego właśnie zmierzam... Przyznajcie ile przez ostatnie dwa lata włożyliście w swojego passata, a6 czy e39? Tak szczerze. Ja w renault nic. Oczywiście nie mówię tu o zaniedbaniu, olej wymieniany co 10 tys km, zawieszenie i hamulce to kwestia eksploatacyjna i oczywista. Na myśli mam 0 wkład w awarie tego jakże "beznadziejnego" auta. Fakt, zerwała mi się linka mechanizmu szyby kierowcy ale umówmy się, ten egzemplarz ma 16 więc nie nazwałbym tego nawet awarią a jeśli mam być całkowicie szczery to wydałem 50zł na naprawę instalacji gazowej, która notabene nie jest wyposażeniem fabrycznym. Naprawdę, auto przez ten czas kilka razy przejechało Polskę z północy na południe, nie mówiąc o codziennej eksploatacji i weekendowych wyjazdach. Bądźmy szczerzy, ile razy słyszeliście ile to znajomy nie wpakował kasy w swojego bezawaryjnego passata ale dalej twierdzi, że jest ok bo... ZDARZA SIĘ. No pewnie, zdarza się i tu jest klu tego wszystkiego. Awarie zdarzają się w każdym aucie, każdym dlatego proszę nie mówcie więcej że renault się sypie, kiedy przez ostatnie 3 miesiące wydaliście 2000zł na naprawy waszego bezawaryjnego cudu techniki. Łamiemy stereotypy #2. Mój egzemplarz wyposażony był w 3.5 litrowy silnik V6."Panie a kto to utrzyma, a ile to pali..." Już odpowiadam. Ubezpieczenie to, w moim przypadku, 680zł za cały rok a spalanie na poziomie 20l gazu w mieście i 16l na autostradzie nie schodząc ze 160KM/H. Dużo? No pewnie, przeliczcie sobie teraz to na złotówki i koszt benzyny. Przy podobnej eksploatacji nawet 1.6 (bez gazu) będzie kosztowało tyle samo a jazda..? Bez porównania. Tym czy innym autem o podobnej mocy można spokojnie ustawić na tempomacie 180KM/H i nie martwić się o to czy aby nie męczy to silnika. Jak bardzo można nienawidzieć tego auta, tak komfortu podróżowania nie można mu odmówić. Ogromne, wygodne fotele (choć dla mnie nieco za wysoka pozycja za kierownicą), duży podłokietnik, równie wygodna tylna kanapa i sporo miejsca w kabinie stawiają to auto dużo wyżej niż przeciętnego hachback'a. Jest to auto z resztą dużo większe mimo podobnej linii nadwozia. Taka nietypowa limuzyna. Oczywiście mój egzemplarz, jak każdy z tym silnikiem, wyposażony był w skrzynię automatyczną. To wszystko sprawia, że po przyjeździe z północy Polski w góry, po zameldowaniu się w hotelu czułem się na tyle dobrze, że kolejne kilometry nie stanowiły dla mnie żadnego problemu. Ale bądźmy obiektywni (o czym zapomina wielu fanów innych marek), nie jest to auto idealne, w końcu to tylko renault. Mój egzemplarz był o tyle niefortunny, że plastiki nie trzeszczą tak nawet w, o kilka klas niższej, megance z podobnego rocznika. O dziwo zastosowane we wnętrzu drewniane dekory są z prawdziwego drewna, niestety czar pryska kiedy patrzy się na, klejące w dotyku, dekory plastikowo/gumowo/lakierowane. Po latach schodzi z nich warstwa ochronna i to przypadłość każdego velsatisa. Wracając jeszcze na chwilę do, podobno, ponad przeciętnej awaryjności tego modelu. Samochód ma już swoje naście lat, większość rzeczy która mogła się popsuć najprawdopodobniej została już wymieniona, velsatis ma wiele części wspólnych z laguną i espace'm co sprawia, że z kupnem części nie ma problemu, ceny nie zwalają z nóg a wiele egzemplarzy z silnikami 2.2dci, które stoją "na części" powoduje to że nawet z typowymi tylko dla tego modelu elementami nie ma problemu. Podsumowując, cudów nie ma, nie ma aut nieawaryjnych co obiektywnie patrząc klasuje ten model, jak i każdego francuza, na przeciętym poziomie usterkowości. W końcu biorąc pod uwagę ilość elektroniki powinniśmy te auta porównywać nie do B5 czy Golfa IV a raczej do passata B6, audi A6 C6 lub BMW E60 które w tej kwestii nie wypadają wcale już tak dobrze. To tyle ode mnie, zachęcam aby na motoryzację spojrzeć szerzej, obiektywnie a nie tylko przez pryzmat tego co mówił szwagier. Pozdrawiam :)
    15 czerwca 2018, 14:05 przez Sebaggio (PW) | Do ulubionych | Skomentuj (1)
    Źródło: prywatne
    W pierwszej część PEWNEGO RAZU W AMERYCE, dowiesz się czegoś o samochodach z USA.

    Dokładnie to przeprowadzą Cię przez historię Forda Mustanga, no i przy okazji poznasz także inne kultowe modele MADE IN USA.

    Całość oczywiści przedstawiona, nie mniej, nie więcej...
    - ale Z innej PERSPEKTYWY.

    PS: sorry za kilka błędów merytorycznych, są wyprostowane w drugiej części, która znajduje się tutaj: http://mklr.pl/326038
    Lampka ze starych części – Kolejna wersja lampki z cylindra
    Kolejna wersja lampki z cylindra