Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
  • Szukaj


     

    Znalazłem 403 takich materiałów
    Za astronautę robiła sześcioletnia dziewczynka, a za księżyc pewna droga w Permie. Film nakręcił wujek dziewczynki i opublikował w sieci. Film bardzo szybko zyskał popularność i już po godzinie poprzez media społecznościowe skontaktował się z nim zarządca drogi obiecując, że w ciągu miesiąca droga zostanie naprawiona.
    24 marca 2020, 23:32 przez Charakterek (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Do nietypowej sytuacji doszło w poniedziałkowy wieczór na stacji paliw nieopodal trójmiejskiej obwodnicy. Dwóch mężczyzn w dość spektakularny sposób ukradło paliwo. Zanim jednak opuścili teren stacji, najpierw doszło do szamotaniny za kierownicą pojazdu, później auto niemal straciło drzwi pasażera, a na koniec ucierpiał dystrybutor. Kradzież i dość nieudolną ucieczkę w iście filmowym stylu zarejestrowały kamery monitoringu.

    Do zdarzenia doszło w poniedziałek, 17 lutego, o godz. 19:27. Tuż po zakończeniu tankowania dwóch mężczyzn szybko wsiadło do volkswagena passata. Plan ucieczki ze skradzionym paliwem udaremnił jednak mężczyzna w szarej bluzie z kapturem, prawdopodobnie pracownik stacji, który próbował unieruchomić auto.

    Niestety próba odebrania kluczyków nie powiodła się, ale mężczyzna nie dał za wygraną i wsiadł do odjeżdżającego auta. Doszło do szarpaniny ze złodziejami. W międzyczasie na filmie pojawiła się kolejna osoba próbująca zatrzymać samochód.

    Auto wyjechało z kadru, ale po chwili wróciło pod ten sam dystrybutor, z którego skradziono paliwo. W tym momencie jeden z rabusiów wysiadł z auta i uciekł. Ale to nie był koniec akcji. W aucie dalej trwała szamotanina. Samochód gwałtownie cofnął, zahaczył o dystrybutor i niemal wyrywał przednie drzwi pasażera. Film kończy się równie spektakularnym wyjazdem passata z terenu stacji. Nie drogą wyjazdową, a pasem zieleni. Jak widać na ostatnich sekundach filmu, mężczyzna w szarej bluzie w końcu odpuścił i opuścił pojazd.
    9 stycznia 2020, 11:58 przez Charakterek (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Projekt – Trzy tygodnie temu zrealizowałem moje małe marzenie. Mercedes w 116 z 79 roku.  Piękna limuzyka choć zaniedbana przez lata. Na dzień dzisiejszy zregenerowane 4 zaciski hamulcowe oraz odnalezienie części prądów. Do końca projeku jeszcze długa droga ale auto już jeździ
    Trzy tygodnie temu zrealizowałem moje małe marzenie. Mercedes w 116 z 79 roku. Piękna limuzyka choć zaniedbana przez lata. Na dzień dzisiejszy zregenerowane 4 zaciski hamulcowe oraz odnalezienie części prądów. Do końca projeku jeszcze długa droga ale auto już jeździ
    3 listopada 2019, 21:00 przez ~Maisteros | Do ulubionych | Skomentuj
    30 października 2019, 23:39 przez Charakterek (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Bielsko-Biała, droga S1. Zwracajmy uwagę na ograniczenia prędkości. Bo gdy tego nie robimy, to kończy się to tak jak na filmie
    24 października 2019, 11:10 przez Charakterek (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Czy jest sens bać się prądu? – Jakiś czas temu miałem okazję pojeździć Super Soco TC Max po Sopocie i naszło mnie na przemyślenia. Podczas przejażdżki stało się to, czego najbardziej się obawiałem - spodobało mi się. Maszynka jest osiągowym odpowiednikiem 125-tki, ale sporo różni się od spalinowych sprzętów tej klasy. Po przesiadce z 650-tki, którą przyjechałem na testy nie uderzył mnie brak osiągów jak na większości 125, nie było wachlowania biegami non stop, silnika który produkuje więcej hałasu niż mocy i mulastego ruszania. Po prostu odwijasz manetkę i motocykl zaczyna przyspieszać, praktycznie bez dźwięku, słychać tylko przekładnię pasową i potem szum wiatru. I tak do 90 km/h, na tym osiągi się kończą. Jak miałem Hondę CLR 125 jechała dokładnie tyle samo, czyli nie ma dramatu. Zasadniczo ten elektryk ma większość zalet normalnej 125, bez wielu jej wad. Do minimum ograniczona jest obsługa układu napędowego, z elementów na które trzeba zwrócić uwagę został tylko wspomniany pasek i bateria. Zawieszenie, hamulce itd jak w każdym innym motocyklu. Problemem jest oczywiście to, co w każdym elektrycznym pojeździe - zasięg i zużycie ogniw. W tym zakresie oczywiście trwają prace i postęp w ciągu ostatnich lat jest zauważalny, ale dalej jest gorzej niż w spalinowych odpowiednikach. Producent podaje 110 km teoretycznego zasięgu, ale realnie celowałbym bardziej w 80 km. Moim zdaniem to dystans absolutnie wystarczający do jazdy po mieście. Bateria powinna swobodnie wytrzymać kilka lat, do tego czasu prawdopodobnie pojawią się tańsze zamienniki, można też kombinować z wymianą samych ogniw i elektroniki sterującej (Wyobrażacie sobie te tuningi w stylu montowania ogniw od Tesli? :D ). Tak w ogóle ile taka zabawka kosztuje? Około 20 tys zł, dokładnie tyle samo co np. Yamaha MT 125. Jeździłem oboma i Super Soco moim zdaniem nie ustępuje jej wykonaniem ani wrażeniami z jazdy. Nigdy nie pomyślałbym, że do tego dojdzie, ale prawdę powiedziawszy z tej dwójki wybrałbym elektryka. Jakie są Wasze przemyślenia odnośnie elektrycznych motocykli, samochodów i wszystkich innych jeździdeł? Próbowaliście? Jak oceniacie? Swoją drogą dziękuję firmie MOTO-ZONE z Sopotu za udostępnienie motocykla do testów i możliwość przekonania się jak to wygląda na prawdę.
    Jakiś czas temu miałem okazję pojeździć Super Soco TC Max po Sopocie i naszło mnie na przemyślenia. Podczas przejażdżki stało się to, czego najbardziej się obawiałem - spodobało mi się. Maszynka jest osiągowym odpowiednikiem 125-tki, ale sporo różni się od spalinowych sprzętów tej klasy. Po przesiadce z 650-tki, którą przyjechałem na testy nie uderzył mnie brak osiągów jak na większości 125, nie było wachlowania biegami non stop, silnika który produkuje więcej hałasu niż mocy i mulastego ruszania. Po prostu odwijasz manetkę i motocykl zaczyna przyspieszać, praktycznie bez dźwięku, słychać tylko przekładnię pasową i potem szum wiatru. I tak do 90 km/h, na tym osiągi się kończą. Jak miałem Hondę CLR 125 jechała dokładnie tyle samo, czyli nie ma dramatu. Zasadniczo ten elektryk ma większość zalet normalnej 125, bez wielu jej wad. Do minimum ograniczona jest obsługa układu napędowego, z elementów na które trzeba zwrócić uwagę został tylko wspomniany pasek i bateria. Zawieszenie, hamulce itd jak w każdym innym motocyklu. Problemem jest oczywiście to, co w każdym elektrycznym pojeździe - zasięg i zużycie ogniw. W tym zakresie oczywiście trwają prace i postęp w ciągu ostatnich lat jest zauważalny, ale dalej jest gorzej niż w spalinowych odpowiednikach. Producent podaje 110 km teoretycznego zasięgu, ale realnie celowałbym bardziej w 80 km. Moim zdaniem to dystans absolutnie wystarczający do jazdy po mieście. Bateria powinna swobodnie wytrzymać kilka lat, do tego czasu prawdopodobnie pojawią się tańsze zamienniki, można też kombinować z wymianą samych ogniw i elektroniki sterującej (Wyobrażacie sobie te tuningi w stylu montowania ogniw od Tesli? :D ). Tak w ogóle ile taka zabawka kosztuje? Około 20 tys zł, dokładnie tyle samo co np. Yamaha MT 125. Jeździłem oboma i Super Soco moim zdaniem nie ustępuje jej wykonaniem ani wrażeniami z jazdy. Nigdy nie pomyślałbym, że do tego dojdzie, ale prawdę powiedziawszy z tej dwójki wybrałbym elektryka. Jakie są Wasze przemyślenia odnośnie elektrycznych motocykli, samochodów i wszystkich innych jeździdeł? Próbowaliście? Jak oceniacie? Swoją drogą dziękuję firmie MOTO-ZONE z Sopotu za udostępnienie motocykla do testów i możliwość przekonania się jak to wygląda na prawdę.
    4 października 2019, 23:17 przez Magnetic (PW) | Do ulubionych | Skomentuj (1)
    Źródło:

    własne, motocykl od MOTO-ZONE z Sopotu

    I nagle szeroka droga okazała się za wąska –
    11 września 2019, 1:35 przez Charakterek (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    I dlaczego jest tak drogo? – By zrozumieć co tu się stało, trzeba poznać budowę tego samochodu. Jego nadwozie to otwarty monokokpit, do którego przykręcono silnik i skrzynię biegów. I właśnie skręcone ze sobą silnik i skrzynia biegów stanowią podparcie dla tylnego zawieszenia. Czyli silnik i skrzynia biegów są de facto elementem nośnym samochodu. I tak naprawdę to nic prócz skrzyni biegów nie łączy samochodu z tylnym zawieszeniem. Takie rozwiązanie miało na celu uzyskanie maksymalnej sztywności nadwozia. Jest to rozwiązanie powszechnie stosowane między innymi w traktorach. I dlatego właśnie wymiana sprzęgła wygląda tak niesamowicie. I przy okazji jest taka droga, bo każdorazowo trzeba rozbierać między innymi układ hamulcowy, wydechowy, chłodzenia czy elektrykę pojazdu. Całkowity koszt wymiany sprzęgła to około 30 tysięcy złotych, w serwisie specjalizującym się w naprawach takich aut (taniej). W przypadku uszkodzenia nadkoli (co się często zdarza przy tej wymianie) trzeba doliczyć jeszcze 75 000 złotych ekstra na panele z włókna węglowego. Ferrari zaleca wymianę paneli każdorazowo przy wymianie sprzęgła. W przypadku wymiany sprzęgła w serwisie Ferrari przeprowadzonej zgodnie z procedurami i zalecaniami producenta koszt usługi to 115 000 złotych.
    By zrozumieć co tu się stało, trzeba poznać budowę tego samochodu. Jego nadwozie to otwarty monokokpit, do którego przykręcono silnik i skrzynię biegów. I właśnie skręcone ze sobą silnik i skrzynia biegów stanowią podparcie dla tylnego zawieszenia. Czyli silnik i skrzynia biegów są de facto elementem nośnym samochodu. I tak naprawdę to nic prócz skrzyni biegów nie łączy samochodu z tylnym zawieszeniem. Takie rozwiązanie miało na celu uzyskanie maksymalnej sztywności nadwozia. Jest to rozwiązanie powszechnie stosowane między innymi w traktorach. I dlatego właśnie wymiana sprzęgła wygląda tak niesamowicie. I przy okazji jest taka droga, bo każdorazowo trzeba rozbierać między innymi układ hamulcowy, wydechowy, chłodzenia czy elektrykę pojazdu. Całkowity koszt wymiany sprzęgła to około 30 tysięcy złotych, w serwisie specjalizującym się w naprawach takich aut (taniej). W przypadku uszkodzenia nadkoli (co się często zdarza przy tej wymianie) trzeba doliczyć jeszcze 75 000 złotych ekstra na panele z włókna węglowego. Ferrari zaleca wymianę paneli każdorazowo przy wymianie sprzęgła. W przypadku wymiany sprzęgła w serwisie Ferrari przeprowadzonej zgodnie z procedurami i zalecaniami producenta koszt usługi to 115 000 złotych.
    5 sierpnia 2019, 23:59 przez Charakterek (PW) | Do ulubionych | Skomentuj