Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
  • Szukaj


     

    Znalazłem 14 takich materiałów
    Nagranie z monitoringu na jednej ze stacji w stolicy Bułgarii, Sofii. Jeden z klientów uznał, że podczas postoju na tankowanie może wypalić sobie papieroska. Wtedy pracujący na stacji mężczyzna, bez zbędnych ceregieli, postanowił wyprowadzić kolesia z błędu.
    5 października 2017, 1:27 przez Charakterek (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Hej,

    potrzebuję porady - być może miał ktoś podobną sytuację.

    Ogólnie w dniu wczorajszym zostawiłem w jednym z warszawskich warsztatów auto do naprawy. Miałem wyciek płynu chłodniczego z racji pękniętego węża (auto Skoda Octavia).

    Auto zostawiłem rano w warsztacie. Mechanik miał sprawdzić auto i skontaktować się ze mną po diagnozie w celu przekazania wyceny. Po kilku godzinach dostałem telefon, iż "niestety" ale mieli do zrobienia drugą Octavie (przegląd klimy) i przez pomyłkę zrobili w moim aucie ten przegląd klimy i pytanie czy mają spuszczać czynnik czy za ten przegląd zapłacę (+/- 150 zł). Ogólnie i tak miałem to zrobić więc machnąłem ręką i się zgodziłem + dostałem info, iż znaleźli pęknięty wąż i jeszcze dzisiaj będę w stanie odebrać auto po południu.

    Około godziny 17 wybrałem się do warsztatu po odbiór auta. Pokazali mi pęknięty wąż - wszystko ok. Poprosiłem jeszcze o wydruk z maszyny do nabijania czynnika (przy obsłudze klimy w innych warsztatach zawsze takie coś dostawałem). Kierownik odpowiedział mi, że niestety ale ich maszyna nie drukuje czegoś takiego i nie jest mi w stanie przekazać takiego wydruku (tutaj zapaliła mi się czerwona lampka). Ok - ponieważ warsztat miał bardzo dużo bardzo dobrych opinii w internecie nie chciałem się z człowiekiem przepychać - uregulowałem należność i wróciłem do domu.

    I tu zaczyna się najlepsze. Ponieważ mam w samochodzie kamerę do nagrywania (podłączoną pod zapłon więc jak ktoś odpala samochód włącza się też kamera + czujnik uderzeń/parkingowy) postanowiłem po powrocie przejrzeć nagrania czy faktycznie podłączali chociaż tę maszynkę od klimy do mojego auta (często tak jest że jak ktoś mocno trzaśnie drzwiami to się załącza, etc.) - stwierdziłem, że może coś się nagrało.

    Otwieram pierwsze nagranie (zaraz po tym jak zostawiłem auto na podjeździe do warsztatu) i oglądam jak pracownik warsztatu wjeżdża autem do ich budynku. Patrzę i OCZOM NIE WIERZĘ ... gość cofa cofa cofa i jeb .. w coś uderzył z tyłu (na filmie widać że auto w coś uderzyło ale z racji że kamera jest do przodu to na tej podstawie nie byłbym w stanie nic stwierdzić ani udowodnić). Do momentu aż słychać na nagraniu (mniej więcej):

    - ku&*&a.... (gość rusza do przodu, zatrzymuje się wysiada obejrzeć szkodę)
    - co przyj*bałeś? (drugi pracownik który kręcił się obok)
    - ku&*^ tak samo jak wczoraj tym passatem ... j#ba laweta kto ją tu postawił.. ku**, pier&** może nie widać
    - widać (drugi pracownik)
    - może nie zauważy
    - itd.

    Ewidentnie na filmie pracownicy się przyznają do tego co zrobili. Na nagraniu też widać bardzo dokładnie nazwę warsztatu, adres, etc. z racji wielkiego szyldu przy wjeździe. "Niestety" z racji tego, że uszkodzenia zderzaka nie były wielkie to nie zauważyłem ich przy obiorze auta. I tu pojawia się pytanie do kogoś kto się bardziej orientuje w tych sprawach. Jak powinienem tę sprawę załatwić.

    Ogólnie dzwoniłem do innego autoryzowanego warsztatu wycenili mi wymianę zderzaka na nowy na 1500 zł. Na pewno nie zgodzę się na naprawę zderzaka w opisanym warsztacie - po prostu boję się zostawić tam auto. Jakie mam możliwości rozwiązania tej sytuacji (jeszcze nie kontaktowałem się z warsztatem). Czy wg Was Mirki propozycja dla warsztatu iż zwrócą mi przytoczoną sumę a jak wypiszę im oświadczenie iż w związku z zaistniałą sytuacją moje roszczenia zostały pokryte + nie będę upubliczniał filmu jest ok? Co jeżeli warsztat na to nie pójdzie?

    Samo nagranie jest naprawdę mocne. Kolega z pracy jak to zobaczył to złapał się za głowę - typowy przypadek co się dzieje z twoim autem gdy jest ono w warsztacie. Sam byłem zdziwiony, że osoba która uderzyła autem nie zorientowała się, iż wszystko się nagrało i szczególnie z rozmowy pracowników jest to ewidentny dowód w sprawie. Pomijam kwestie, iż po publikacji tego filmu (gdzie tak jak pisałem widać nazwę warsztatu, wszystkie dane, etc.) można im zrobić naprawdę niezłą reklamę.

    Będę wdzięczny za wszelkie propozycje. Aha i zależy mi na polubownym rozwiązaniu sprawy ale co w przypadku gdy warsztat powie "ma pan nagranie i co nam pan zrobi".

    Pozdrawiam
    S15 TimeAttack – Nie jest to samochód wyścigowy wielkiej drużyny. 
Jest to prywatny S15 zbudowany w Scorch Racing. Co w nim ciekawego? Osiągnięcia! Między innymi rekord toru Tsukuba. Tak, pracownik korpo wykręcił lepszy czas na półslickach niż sam Keiichi Tsuchiya w Hondzie NSX JGTC na pełnym slicku! Dodatkowo końcówkę okrążenia przejechał bez silnika.
    Nie jest to samochód wyścigowy wielkiej drużyny.
    Jest to prywatny S15 zbudowany w Scorch Racing. Co w nim ciekawego? Osiągnięcia! Między innymi rekord toru Tsukuba. Tak, pracownik korpo wykręcił lepszy czas na półslickach niż sam Keiichi Tsuchiya w Hondzie NSX JGTC na pełnym slicku! Dodatkowo końcówkę okrążenia przejechał bez silnika.
    8 grudnia 2015, 6:40 przez uzi43 (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Źródło: worldtimeattack.com
    Pracownik nadzoru ruchu zauważył jak na torowisko, na środek ronda, wjeżdżają dwa pojazdy. Wobec tego wyszedł im naprzeciw, blokując przejazd i prosił, aby zjechali z torowiska. Jeden z kierowców natychmiast się wycofał, natomiast drugi postanowił pokazać, że ma „prawo” robić co mu się podoba. Kierowca forda rangera czuł się na tyle pewny, że próbował zepchnąć pracownika MZK. Kiedy zauważył, że mężczyzna wyciąga telefon wycofał swój pojazd i omijając go przejechał przez torowisko, wjeżdżając na skrzyżowanie, kierując się w stronę ulicy Bernardyńskiej. Nie wiedział tylko, że całość zdarzenia była nagrywana przez pracowników straży miejskiej obsługujących monitoring.
    2 grudnia 2015, 16:20 przez cywilek600 (PW) | Do ulubionych | Skomentuj (5)
    Akcja ratownicza w Muzeum Corvette – Na pierwszy ogień poszedł Chevrolet Corvette ZR1 z 2009 roku. Samochód bez większych problemów został wyciągnięty z dziury o głębokości 10 metrów. Jak podaje pracownik obiektu - na tle wszystkich poszkodowanych ZR1 wypada najlepiej. Struktura nadwozia nie została naruszona, a jednostka LS9 V8 o pojemności skokowej 6,2 litra jest w dalszym ciągu sprawna. Dostrzeżono jedynie drobne kosmetyczne ubytki w postaci uszkodzeń lakieru oraz kilku pęknięć na szybach.
    Na pierwszy ogień poszedł Chevrolet Corvette ZR1 z 2009 roku. Samochód bez większych problemów został wyciągnięty z dziury o głębokości 10 metrów. Jak podaje pracownik obiektu - na tle wszystkich poszkodowanych ZR1 wypada najlepiej. Struktura nadwozia nie została naruszona, a jednostka LS9 V8 o pojemności skokowej 6,2 litra jest w dalszym ciągu sprawna. Dostrzeżono jedynie drobne kosmetyczne ubytki w postaci uszkodzeń lakieru oraz kilku pęknięć na szybach.
    Rozbite Ferrari 458 Italia – Pewien pracownik z firmy transportowej miał przetransportować Italia, jednak postanowił się wybrać na przejażdżkę podczas której stracił panowanie nad autem. Właściciel musiał się nieźle wkurzyć.
    Pewien pracownik z firmy transportowej miał przetransportować Italia, jednak postanowił się wybrać na przejażdżkę podczas której stracił panowanie nad autem. Właściciel musiał się nieźle wkurzyć.
    5 grudnia 2013, 18:03 przez shaman (PW) | Do ulubionych | Skomentuj (4)