Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
  • Szukaj


     

    Znalazłem 804 takich materiałów
    Odważ się spełniać marzenia! – Byłem nastolatkiem gdy pierwszy raz zobaczyłem na własne oczy Tor Wyrazów k. Częstochowy i jeżdżące po nim samochody. Z tamtego dnia pamiętam tylko jedno:"Też kiedyś będę tak jeździł".

Kilka lat później, chłopak z obszarów wiejskich, z niezbyt zamożnej rodziny kupuje, za cenę złomu i mimo sprzeciwu rodziców, starego nie nadającego się do jazdy gruchota-zmęczonego życiem Peugeota 106 pierwszej generacji z 1992r.

 Od tej chwili przez kolejny rok słuchałem o tym że zainwestowane pieniądze nigdy mi się nie zwrócą, że nic nie osiągnę, że lepiej było kupić Golfa 3 którym spokojnie będę mógł dojeżdżać do pracy, że to bez sensu... Przez ten czas sumiennie odkładałem każdy grosz. Wiedziałem że jedna kupiona butelka Coca-Coli mniej, jedno wyjście do pubu mniej,  to krok do przodu w możliwości spełnienia swoich marzeń.

Nie poddawałem się.

Każdemu z Was życzę przynajmniej  raz w życiu doświadczyć tego samego uczucia które czułem ja, gdy podczas jednej z pierwszych imprez rajdowych stanąłem na podium ramię w ramię z zawodnikami którzy doświadczeniem wyprzedzali mnie o lata.
    Byłem nastolatkiem gdy pierwszy raz zobaczyłem na własne oczy Tor Wyrazów k. Częstochowy i jeżdżące po nim samochody. Z tamtego dnia pamiętam tylko jedno:"Też kiedyś będę tak jeździł".

    Kilka lat później, chłopak z obszarów wiejskich, z niezbyt zamożnej rodziny kupuje, za cenę złomu i mimo sprzeciwu rodziców, starego nie nadającego się do jazdy gruchota-zmęczonego życiem Peugeota 106 pierwszej generacji z 1992r.

    Od tej chwili przez kolejny rok słuchałem o tym że zainwestowane pieniądze nigdy mi się nie zwrócą, że nic nie osiągnę, że lepiej było kupić Golfa 3 którym spokojnie będę mógł dojeżdżać do pracy, że to bez sensu... Przez ten czas sumiennie odkładałem każdy grosz. Wiedziałem że jedna kupiona butelka Coca-Coli mniej, jedno wyjście do pubu mniej, to krok do przodu w możliwości spełnienia swoich marzeń.

    Nie poddawałem się.

    Każdemu z Was życzę przynajmniej raz w życiu doświadczyć tego samego uczucia które czułem ja, gdy podczas jednej z pierwszych imprez rajdowych stanąłem na podium ramię w ramię z zawodnikami którzy doświadczeniem wyprzedzali mnie o lata.
    18 czerwca 2017, 23:56 przez Feiro (PW) | Do ulubionych | Skomentuj (1)
    Audi 80 B3 2.3 NG 1992 rok –
    17 czerwca 2017, 15:50 przez ~tk4709j | Do ulubionych | Skomentuj
    Źródło: prywatne
    Zwiększenie kar za cofanie liczników? – W Ministerstwie Sprawiedliwości co jakiś czas powraca temat karania za manipulacje przy przebiegu auta. Resort sprawdza czy i jak można technicznie sprawdzić ingerencję we wskazania licznika przebiegu pojazdu i zastanawia się nad nowymi możliwościami ścigania tego procederu. Jednocześnie wskazuje na trudność ustalenia, który z właścicieli jest odpowiedzialny za tego typu machlojki, jeśli mamy do czynienia z autem, które ma np. czwartego właściciela. Nad zmianami w przepisach dotyczących tej kwestii pracuje też jeden z senatorów z PiS.


Warto zauważyć, że w Polsce samochody używane przy przebiegu w okolicach 200 tys. km nagle przestają jeździć. Taki wniosek można wysnuć na podstawie danych w popularnych serwisach ogłoszeniowych. Zdecydowana większość aut używanych w ogłoszeniach ma nie więcej niż 200 tys. km i to bez względu na to, czy mają 7, 10 czy 12 lat. Powód tego zjawiska jest prosty – dla klientów 200 tys. km to pewnego rodzaju psychologiczna bariera, poza którą nie interesują się już używanymi autami wystawionymi na sprzedaż.

Proceder cofania liczników kwitnie na granicy Niemiec z Polską i nie ukróciło go nawet wprowadzenie w 2014 r. obowiązku wpisywania przebiegu pojazdu podczas obowiązkowego, corocznego przeglądu technicznego. Ta regulacja spowodowała, że część aut została oficjalnie „zalegalizowana” w bazie CEPiK już ze sfałszowanymi wcześniej przebiegami. Co więcej, zdarza się nawet, że wskazania licznika z roku na rok są coraz niższe.

Senator PiS Grzegorz Peczkis proponuje dalsze zaostrzenie kar. Cofanie licznika miałoby zostać objęte odpowiedzialność karną w postaci grzywny nawet do kilkuset tysięcy złotych. Jeśli z przeglądu na przegląd auto miałoby niższy przebieg, to oznaczałoby potencjalne konsekwencje karne dla właściciela auta. Planowane jest także zsynchronizowanie Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców z podobnymi rejestrami funkcjonującymi np. w Niemczech. Ma to umożliwić weryfikację faktycznego przebiegu dla aut z importu. Projekt w tej sprawie ma wkrótce trafić do prac w Sejmie. Czy jednak zwiększenie sankcji to właściwa droga?

W Niemczech dane pokazują, że nawet 30% aut używanych wystawionych na sprzedaż miało cofnięty licznik. To i tak sporo, gdyż jest to u naszych zachodnich sąsiadów traktowane jako przestępstwo zagrożone karą więzienia do 5 lat. W Polsce za tego typu praktyki można dostać nawet 8 lat, ale w praktyce za „kręcenie” bardzo trudno ukarać sprzedającego auto z cofniętym licznikiem. A jest z czym walczyć, bo z szacunków Związku Dealerów Samochodowych wynika, że w Polsce proceder ten dotyczy nawet 80% aut używanych z importu. To zestawienie pokazuje wyraźnie, że nie wysokość, ale nieuchronność kary jest receptą na zmianę skali tego negatywnego dla kierowców zjawiska.

Temat ostatnio powrócił. Ministrowie zastanawiają się, by wprowadzić kary za fałszowanie przebiegu jak w Niemczech. Tam  za cofanie liczników grozi kara do 5 lat więzienia, zaś we Francji grzywna w wysokości 37 tys. euro i kara więzienia do 2 lat. 

W Ministerstwie Sprawiedliwości co jakiś czas powraca temat karania za manipulacje przy przebiegu auta. Resort sprawdza czy i jak można technicznie sprawdzić ingerencję we wskazania licznika przebiegu pojazdu i zastanawia się nad nowymi możliwościami ścigania tego procederu. Jednocześnie wskazuje na trudność ustalenia, który z właścicieli jest odpowiedzialny za tego typu machlojki, jeśli mamy do czynienia z autem, które ma np. czwartego właściciela. Nad zmianami w przepisach dotyczących tej kwestii pracuje też jeden z senatorów z PiS.

Warto zauważyć, że w Polsce samochody używane przy przebiegu w okolicach 200 tys. km nagle przestają jeździć. Taki wniosek można wysnuć na podstawie danych w popularnych serwisach ogłoszeniowych. Zdecydowana większość aut używanych w ogłoszeniach ma nie więcej niż 200 tys. km i to bez względu na to, czy mają 7, 10 czy 12 lat. Powód tego zjawiska jest prosty – dla klientów 200 tys. km to pewnego rodzaju psychologiczna bariera, poza którą nie interesują się już używanymi autami wystawionymi na sprzedaż.

Proceder cofania liczników kwitnie na granicy Niemiec z Polską i nie ukróciło go nawet wprowadzenie w 2014 r. obowiązku wpisywania przebiegu pojazdu podczas obowiązkowego, corocznego przeglądu technicznego. Ta regulacja spowodowała, że część aut została oficjalnie „zalegalizowana” w bazie CEPiK już ze sfałszowanymi wcześniej przebiegami. Co więcej, zdarza się nawet, że wskazania licznika z roku na rok są coraz niższe.

Senator PiS Grzegorz Peczkis proponuje dalsze zaostrzenie kar. Cofanie licznika miałoby zostać objęte odpowiedzialność karną w postaci grzywny nawet do kilkuset tysięcy złotych. Jeśli z przeglądu na przegląd auto miałoby niższy przebieg, to oznaczałoby potencjalne konsekwencje karne dla właściciela auta. Planowane jest także zsynchronizowanie Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców z podobnymi rejestrami funkcjonującymi np. w Niemczech. Ma to umożliwić weryfikację faktycznego przebiegu dla aut z importu. Projekt w tej sprawie ma wkrótce trafić do prac w Sejmie. Czy jednak zwiększenie sankcji to właściwa droga?

W Niemczech dane pokazują, że nawet 30% aut używanych wystawionych na sprzedaż miało cofnięty licznik. To i tak sporo, gdyż jest to u naszych zachodnich sąsiadów traktowane jako przestępstwo. W Polsce za tego typu praktyki można dostać nawet 8 lat, ale w praktyce za „kręcenie” bardzo trudno ukarać sprzedającego auto z cofniętym licznikiem. A jest z czym walczyć, bo z szacunków Związku Dealerów Samochodowych wynika, że w Polsce proceder ten dotyczy nawet 80% aut używanych z importu. To zestawienie pokazuje wyraźnie, że nie wysokość, ale nieuchronność kary jest receptą na zmianę skali tego negatywnego dla kierowców zjawiska.

Temat ostatnio powrócił. Ministrowie zastanawiają się, by wprowadzić kary za fałszowanie przebiegu jak w Niemczech. Tam  za cofanie liczników grozi kara do 5 lat więzienia, zaś we Francji grzywna w wysokości 37 tys. euro i kara więzienia do 2 lat. 

Czy takie kary będą wystarczające, by ukrócić proceder? A co z przypadkiem, gdy handlarz sprowadzi samochód, po drodze zrobi korektę, a spisze umowę kupna-sprzedaży tak, jakby to nabywca kupował auto od właściciela za granicą? I gdy wyjdzie na jaw korekta, to karą zostanie obarczony nabywca (który kupował auto w dobrej wierze), czy sprzedający (który o cofaniu licznika nic nie wiedział). A prawdziwego sprawcy w papierach nie ma. Jest jak duch - ulotnił się. Najpierw trzeba uszczelnić proces sprowadzania samochodów, by nie było takich wypaczeń (pośrednik zarabia i się ulatnia, biorąc zarobek i nie odprowadzając podatku, jednocześnie fałszując przebieg), a potem dopiero karać nieuczciwych sprzedawców, którzy korygują przebiegi. 

Jest o co walczyć, by rynek motoryzacji w Polsce stał się normalny. I samochody z dużymi przebiegami były tanie, zaś te z przebiegami niskimi kosztowały odpowiednio więcej. Czyli dokładnie tak, jak jest na zachodzie. Wtedy klient szybko by decydował jakie auto kupić i rynek zrobił by się normalny, a nie patologiczny, jak ma to miejsce obecnie. To nie przypadek, że 8 letni samochód w prawdziwym przebiegiem 150 000 km jest w Niemczech 30 - 40% droższy niż w Polsce. I właśnie takie samochody do nas nie trafiają. Zapytaj jakiegokolwiek handlarza - chcesz kupić samochód tanio - kupuj w Polsce. Na Zachodzie okazji nie ma. Tam wszystko ma swoją cenę...
    W Ministerstwie Sprawiedliwości co jakiś czas powraca temat karania za manipulacje przy przebiegu auta. Resort sprawdza czy i jak można technicznie sprawdzić ingerencję we wskazania licznika przebiegu pojazdu i zastanawia się nad nowymi możliwościami ścigania tego procederu. Jednocześnie wskazuje na trudność ustalenia, który z właścicieli jest odpowiedzialny za tego typu machlojki, jeśli mamy do czynienia z autem, które ma np. czwartego właściciela. Nad zmianami w przepisach dotyczących tej kwestii pracuje też jeden z senatorów z PiS.


    Warto zauważyć, że w Polsce samochody używane przy przebiegu w okolicach 200 tys. km nagle przestają jeździć. Taki wniosek można wysnuć na podstawie danych w popularnych serwisach ogłoszeniowych. Zdecydowana większość aut używanych w ogłoszeniach ma nie więcej niż 200 tys. km i to bez względu na to, czy mają 7, 10 czy 12 lat. Powód tego zjawiska jest prosty – dla klientów 200 tys. km to pewnego rodzaju psychologiczna bariera, poza którą nie interesują się już używanymi autami wystawionymi na sprzedaż.

    Proceder cofania liczników kwitnie na granicy Niemiec z Polską i nie ukróciło go nawet wprowadzenie w 2014 r. obowiązku wpisywania przebiegu pojazdu podczas obowiązkowego, corocznego przeglądu technicznego. Ta regulacja spowodowała, że część aut została oficjalnie „zalegalizowana” w bazie CEPiK już ze sfałszowanymi wcześniej przebiegami. Co więcej, zdarza się nawet, że wskazania licznika z roku na rok są coraz niższe.

    Senator PiS Grzegorz Peczkis proponuje dalsze zaostrzenie kar. Cofanie licznika miałoby zostać objęte odpowiedzialność karną w postaci grzywny nawet do kilkuset tysięcy złotych. Jeśli z przeglądu na przegląd auto miałoby niższy przebieg, to oznaczałoby potencjalne konsekwencje karne dla właściciela auta. Planowane jest także zsynchronizowanie Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców z podobnymi rejestrami funkcjonującymi np. w Niemczech. Ma to umożliwić weryfikację faktycznego przebiegu dla aut z importu. Projekt w tej sprawie ma wkrótce trafić do prac w Sejmie. Czy jednak zwiększenie sankcji to właściwa droga?

    W Niemczech dane pokazują, że nawet 30% aut używanych wystawionych na sprzedaż miało cofnięty licznik. To i tak sporo, gdyż jest to u naszych zachodnich sąsiadów traktowane jako przestępstwo zagrożone karą więzienia do 5 lat. W Polsce za tego typu praktyki można dostać nawet 8 lat, ale w praktyce za „kręcenie” bardzo trudno ukarać sprzedającego auto z cofniętym licznikiem. A jest z czym walczyć, bo z szacunków Związku Dealerów Samochodowych wynika, że w Polsce proceder ten dotyczy nawet 80% aut używanych z importu. To zestawienie pokazuje wyraźnie, że nie wysokość, ale nieuchronność kary jest receptą na zmianę skali tego negatywnego dla kierowców zjawiska.

    Temat ostatnio powrócił. Ministrowie zastanawiają się, by wprowadzić kary za fałszowanie przebiegu jak w Niemczech. Tam za cofanie liczników grozi kara do 5 lat więzienia, zaś we Francji grzywna w wysokości 37 tys. euro i kara więzienia do 2 lat.

    W Ministerstwie Sprawiedliwości co jakiś czas powraca temat karania za manipulacje przy przebiegu auta. Resort sprawdza czy i jak można technicznie sprawdzić ingerencję we wskazania licznika przebiegu pojazdu i zastanawia się nad nowymi możliwościami ścigania tego procederu. Jednocześnie wskazuje na trudność ustalenia, który z właścicieli jest odpowiedzialny za tego typu machlojki, jeśli mamy do czynienia z autem, które ma np. czwartego właściciela. Nad zmianami w przepisach dotyczących tej kwestii pracuje też jeden z senatorów z PiS.

    Warto zauważyć, że w Polsce samochody używane przy przebiegu w okolicach 200 tys. km nagle przestają jeździć. Taki wniosek można wysnuć na podstawie danych w popularnych serwisach ogłoszeniowych. Zdecydowana większość aut używanych w ogłoszeniach ma nie więcej niż 200 tys. km i to bez względu na to, czy mają 7, 10 czy 12 lat. Powód tego zjawiska jest prosty – dla klientów 200 tys. km to pewnego rodzaju psychologiczna bariera, poza którą nie interesują się już używanymi autami wystawionymi na sprzedaż.

    Proceder cofania liczników kwitnie na granicy Niemiec z Polską i nie ukróciło go nawet wprowadzenie w 2014 r. obowiązku wpisywania przebiegu pojazdu podczas obowiązkowego, corocznego przeglądu technicznego. Ta regulacja spowodowała, że część aut została oficjalnie „zalegalizowana” w bazie CEPiK już ze sfałszowanymi wcześniej przebiegami. Co więcej, zdarza się nawet, że wskazania licznika z roku na rok są coraz niższe.

    Senator PiS Grzegorz Peczkis proponuje dalsze zaostrzenie kar. Cofanie licznika miałoby zostać objęte odpowiedzialność karną w postaci grzywny nawet do kilkuset tysięcy złotych. Jeśli z przeglądu na przegląd auto miałoby niższy przebieg, to oznaczałoby potencjalne konsekwencje karne dla właściciela auta. Planowane jest także zsynchronizowanie Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców z podobnymi rejestrami funkcjonującymi np. w Niemczech. Ma to umożliwić weryfikację faktycznego przebiegu dla aut z importu. Projekt w tej sprawie ma wkrótce trafić do prac w Sejmie. Czy jednak zwiększenie sankcji to właściwa droga?

    W Niemczech dane pokazują, że nawet 30% aut używanych wystawionych na sprzedaż miało cofnięty licznik. To i tak sporo, gdyż jest to u naszych zachodnich sąsiadów traktowane jako przestępstwo. W Polsce za tego typu praktyki można dostać nawet 8 lat, ale w praktyce za „kręcenie” bardzo trudno ukarać sprzedającego auto z cofniętym licznikiem. A jest z czym walczyć, bo z szacunków Związku Dealerów Samochodowych wynika, że w Polsce proceder ten dotyczy nawet 80% aut używanych z importu. To zestawienie pokazuje wyraźnie, że nie wysokość, ale nieuchronność kary jest receptą na zmianę skali tego negatywnego dla kierowców zjawiska.

    Temat ostatnio powrócił. Ministrowie zastanawiają się, by wprowadzić kary za fałszowanie przebiegu jak w Niemczech. Tam za cofanie liczników grozi kara do 5 lat więzienia, zaś we Francji grzywna w wysokości 37 tys. euro i kara więzienia do 2 lat.

    Czy takie kary będą wystarczające, by ukrócić proceder? A co z przypadkiem, gdy handlarz sprowadzi samochód, po drodze zrobi korektę, a spisze umowę kupna-sprzedaży tak, jakby to nabywca kupował auto od właściciela za granicą? I gdy wyjdzie na jaw korekta, to karą zostanie obarczony nabywca (który kupował auto w dobrej wierze), czy sprzedający (który o cofaniu licznika nic nie wiedział). A prawdziwego sprawcy w papierach nie ma. Jest jak duch - ulotnił się. Najpierw trzeba uszczelnić proces sprowadzania samochodów, by nie było takich wypaczeń (pośrednik zarabia i się ulatnia, biorąc zarobek i nie odprowadzając podatku, jednocześnie fałszując przebieg), a potem dopiero karać nieuczciwych sprzedawców, którzy korygują przebiegi.

    Jest o co walczyć, by rynek motoryzacji w Polsce stał się normalny. I samochody z dużymi przebiegami były tanie, zaś te z przebiegami niskimi kosztowały odpowiednio więcej. Czyli dokładnie tak, jak jest na zachodzie. Wtedy klient szybko by decydował jakie auto kupić i rynek zrobił by się normalny, a nie patologiczny, jak ma to miejsce obecnie. To nie przypadek, że 8 letni samochód w prawdziwym przebiegiem 150 000 km jest w Niemczech 30 - 40% droższy niż w Polsce. I właśnie takie samochody do nas nie trafiają. Zapytaj jakiegokolwiek handlarza - chcesz kupić samochód tanio - kupuj w Polsce. Na Zachodzie okazji nie ma. Tam wszystko ma swoją cenę...
    15 czerwca 2017, 15:08 przez Charakterek (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    1995 BMW E34 – Cześć, przedstawiam moje BMW E34 TDS, posiadaczem jestem już prawie rok. Auto sprawuje sie bezawaryjnie. Ps: Poszukuje osoby która ogarnia w zakresie rozszerzonym sterowniki ECU 8bitowe. Bądz potrafi zbudowac uklady na arduino. Potrzebne do elektronicznej modyfikacji jednostki. Jak cos prosze o PW. Pozdrawiam!
    Cześć, przedstawiam moje BMW E34 TDS, posiadaczem jestem już prawie rok. Auto sprawuje sie bezawaryjnie. Ps: Poszukuje osoby która ogarnia w zakresie rozszerzonym sterowniki ECU 8bitowe. Bądz potrafi zbudowac uklady na arduino. Potrzebne do elektronicznej modyfikacji jednostki. Jak cos prosze o PW. Pozdrawiam!
    14 czerwca 2017, 20:36 przez Daman (PW) | Do ulubionych | Skomentuj (1)
    Źródło: Prywatne
    14 czerwca 2017, 18:35 przez ~skaut1981 | Do ulubionych | Skomentuj
    Krzysztof Hołowczyc zdradza swoje plany na ten rok. Obchodzi właśnie 20-lecie współpracy z Maciejem Wisławskim i przygotowuje się do startów na trasach rajdowych. Dowiedz się więcej oglądając wywiad.
    6 czerwca 2017, 17:50 przez ~PiotrekNIEMUL | Do ulubionych | Skomentuj
    Samochodem to nie jest, ale spokojnie możemy nazwać ten twór pojazdem, 6-cio kołowy studencki czołg pokryty około 15kg puszek.
    Jeździ, skręca, wygląda! A za rok pływający basen!
    28 maja 2017, 16:14 przez DrillAndRun (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Historia mojej E30 – Tym razem chciałbym powiedzieć Wam jak to było z moją e30. Pod jednym z poprzednich zdjęć w komentarzu napisałem, że auto jest już złożone. Brak czasu nie pozwolił mi na dodawanie zdjęć podczas pracy. Samochód zacząłem rozbierać zaraz po Wielkanocy w 2016 roku. Po wielu pracach blacharskich, czyszczeniu elementów, podkładowaniu, piaskowaniu, matowieniu i innych do malowania gotowe było końcem września 2016 roku. Tym autem chciałem wyjechać do Holandii żeby zdążyć na 10 października, to zdjęcie które właśnie dodałem jest z dnia 5 października, do złożenia było całe auto, ale wraz z moim tatą udało nam się to zrobić i już 8 października bmw wyjechało z garażu, zaraz z rana podbiłem przegląd, zmieniłem olej, dokonaliśmy ostatnich prac na które mogliśmy sobie pozwolić w tym czasie. Przed południem wyjechałem, trasa do pokonania to było ok. 1500km. Drogę pokonałem bez żadnych przeszkód i po prawie 24 godzinnej podróży dotarłem do celu. Znajomi mówili że to szalone jechać w taką trasę autem które ma prawie 30 lat, ale odpowiadałem że równie dobrze i nowe auto może zawieść a to znam już bardzo dobrze, silnik remontowaliśmy z tatą rok wcześniej więc wiedziałem co robię. Mam nadzieję że nie zanudziłem ale w nagrodę przy następnym zdjęciu zobaczycie poskładane auto
    Tym razem chciałbym powiedzieć Wam jak to było z moją e30. Pod jednym z poprzednich zdjęć w komentarzu napisałem, że auto jest już złożone. Brak czasu nie pozwolił mi na dodawanie zdjęć podczas pracy. Samochód zacząłem rozbierać zaraz po Wielkanocy w 2016 roku. Po wielu pracach blacharskich, czyszczeniu elementów, podkładowaniu, piaskowaniu, matowieniu i innych do malowania gotowe było końcem września 2016 roku. Tym autem chciałem wyjechać do Holandii żeby zdążyć na 10 października, to zdjęcie które właśnie dodałem jest z dnia 5 października, do złożenia było całe auto, ale wraz z moim tatą udało nam się to zrobić i już 8 października bmw wyjechało z garażu, zaraz z rana podbiłem przegląd, zmieniłem olej, dokonaliśmy ostatnich prac na które mogliśmy sobie pozwolić w tym czasie. Przed południem wyjechałem, trasa do pokonania to było ok. 1500km. Drogę pokonałem bez żadnych przeszkód i po prawie 24 godzinnej podróży dotarłem do celu. Znajomi mówili że to szalone jechać w taką trasę autem które ma prawie 30 lat, ale odpowiadałem że równie dobrze i nowe auto może zawieść a to znam już bardzo dobrze, silnik remontowaliśmy z tatą rok wcześniej więc wiedziałem co robię. Mam nadzieję że nie zanudziłem ale w nagrodę przy następnym zdjęciu zobaczycie poskładane auto
    28 maja 2017, 10:00 przez maciek532 (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Źródło: własne
    Dwa Buicki przestały 30 lat w garażu – Dokładniej dwa identyczne Buciki Grand Nationals 1987 rok z turbo. Obecnie obydwa auta zostały odrestaurowane.
    Dokładniej dwa identyczne Buciki Grand Nationals 1987 rok z turbo. Obecnie obydwa auta zostały odrestaurowane.
    4 maja 2017, 18:29 przez Snupi (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Pannonia T5 - moj komunistyczny dwutakt – Pannonia T5 rok 1968
    Pannonia T5 rok 1968
    3 maja 2017, 20:12 przez zembron (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Źródło: wlasne zdjecia