Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
  • Szukaj


     

    Znalazłem 18 takich materiałów
    28 grudnia 2019, 23:07 przez Charakterek (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    To piękne sportowe auto De Tomaso miało konkurować z brytyjskim AC Cobra. Jaką nosiło nazwę? – Mangusta. De Tomaso nazwał w roku 1966 auto Mangustą, gdyż w założeniu miało zdetronizować królującą wśród aut sportowych AC Cobrę (mangusty polują na węże). Auto projektu Giugiaro wyglądało świetnie, ale prowadziło się słabo.
    Mangusta. De Tomaso nazwał w roku 1966 auto Mangustą, gdyż w założeniu miało zdetronizować królującą wśród aut sportowych AC Cobrę (mangusty polują na węże). Auto projektu Giugiaro wyglądało świetnie, ale prowadziło się słabo.
    1 grudnia 2018, 15:14 przez Charakterek (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Gumball 3000, czyli polska kaszanka i superauta. – Gumball 3000 to kilkudniowy rajd organizowany od 1999 roku przez Maximilliona Coopera. Kojarzony jest z ogromnymi pieniędzmi, celebrytami i szalonymi imprezami. Gumball uważany jest za najgłośniejsze wydarzenie tego typu na świecie. Dziś to blichtr i zabawa dla elit. Ale skąd się to wszystko wzięło? Uwierzysz, że od kaszanki, pierogów i trzech Polaków? -> http://tejsted.pl/cannonball/
    Gumball 3000 to kilkudniowy rajd organizowany od 1999 roku przez Maximilliona Coopera. Kojarzony jest z ogromnymi pieniędzmi, celebrytami i szalonymi imprezami. Gumball uważany jest za najgłośniejsze wydarzenie tego typu na świecie. Dziś to blichtr i zabawa dla elit. Ale skąd się to wszystko wzięło? Uwierzysz, że od kaszanki, pierogów i trzech Polaków? -> http://tejsted.pl/cannonball/
    Alfa Romeo Giulia – Na temat wyglądu zewnętrznego powiedziano chyba wszystko. Ma to coś, co posiadała każda Alfa Romeo, jest po prostu piękna. I nie jest istotne czy jest to wersja Quadrifoglio czy podstawowa. Sprawia, że nogi miękną od patrzenia na nią i zginają się w kolanach. A to drugie jest akurat potrzebne, bo Giulia jest… ciasna. Fakt, że wysiadłem z Forda Mondeo, który jest w środku wielki, mógł zaburzyć lekko proporcje i poczucie przestrzeni, ale przy wzroście blisko 190cm i 90 kg było mi niezbyt komfortowo.
   Musiałem przysiąść się także z tyłu, bo jako młody ojciec na samochody patrzę bardzo praktycznie. Zresztą, bądź co bądź Giulia jest samochodem klasy średniej, więc powinna być samochodem przyjaznym rodzinie. I tu byłem niesamowicie zaskoczony, bo gdy usiadłem na tylnej kanapie miałem nad głową ogrom miejsca, tak jak z miejscem na kolana, a przedni fotel ustawiłem również pod siebie. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że dwie osoby moich gabarytów z tyłu mogą podróżować komfortowo.
    Bagażnik jest podobny do tego w BMW serii 3 czy Serii 4, 480L jest wystarczające do zabrania się na krótkie wakacje. Jednak czegoś większych gabarytów raczej nie zabierzemy.
    Wersja którą jeździłem, to Giulia Super z 2.0l silnikiem turbodoładowanym, generującym blisko 200 KM przy 5000 obr/m. Do setki przyspiesza w 6,6 sek. (i jest to silnik bazowy!). Automatyczna 8 stopniowa skrzynia biegów. Dla porównania bazowa wersja “czwórki” pierwszą setkę osiąga po 7,4 sekundy. Ta wersja Giuli najprawdopodobniej będzie główną sprzedawaną wersją benzynową tego samochodu. Koszt takiej Giuli to 155.000zł, Testowa przeze mnie wersja miała Pakiet Lux, nawigacje,łopatki przy kierownicy i reflektory biksenonowe z adaptacyjnymi reflektorami przednimi.
    Po małym zawodzie jakim było poczucie ciasnoty na fotelu kierowcy, zapiąłem pas bezpieczeństwa i odpaliłem rzędową czwórkę by poczuć dwieście wyrywających się włoskich ogierów. Pierwsze wąskie zakręty, przy wyjeździe na drogę pokazały jak świetnie w Giuli działa układ kierowniczy. Jest sztywny i precyzyjny. Średnica zawracania tego samochodu to nieco ponad 10 metrów. Dobrze ponad metr, w porównaniu do mojego małego czołgu, którym poruszam się na co dzień. Pierwsze naciśnięcie pedału gazu pokazało, że 6,6 do setki to wynik realny, a nie wymyślony przez speców od PR Alfy. Ten samochód z podstawowym silnikiem benzynowym ma to coś, czego nie mają samochody mające ambicje być sportowymi. Wyścigowa przeszłość Alfy dała tu o sobie znać, a płyta podłogowa Maserati z napędem na tył namiastkę poczucia włoskiego superauta.
   Osobny akapit, muszę poświęcić genialnej skrzyni biegów. Jeździłem kilka dni wcześniej nową BMW serii 5 i tam automat także działał perfekcyjnie, jednak w alfie nie odczuwałem momentu wysprzęglenia przy wkręcaniu się na wyższe obroty we wszystkich trybach jazdy. To ta szybka skrzynia biegów wraz z genialną turbodoładowaną dwulitrową jednostką pozwala osiągać tak szybko pierwszą setkę.
   Przy wchodzeniu w zakręty, zrozumiałem dlaczego alfa wydaje się taka ciasna w środku. Po prostu samochód Cię trzyma, by przy tych przeciążeniach, które widać na środku wyświetlacza w trybie dynamic, siła odśrodkowa nie przeniosła cię na fotel pasażera. Nawet przy prędkościach mocno przekraczających 100 km/h na warszawskich wiaduktach, miało się uczucie przyklejenia do asfaltu. A nie była jednostka napędzana na dwie osie Q4. Zazdroszczę każdemu, kto będzie mieć przyjemność jazdy Q4 po torach. Układ kierowniczy daje pełne zrozumienie się z autem, a genialne hamulce pozwalają na troszeczkę bardziej agresywną jazdę. Cały test przeprowadzany był przy temperaturze bliskiej zeru, a poczucie bezpieczeństwa i kontroli nad samochodem było wręcz nieprawdopodobne.
    Niestety, miałem tylko krótką przyjemność obcowania z wersją testową, jednak na pewno będę chciał wziąć ją na dłużej i sprawdzić ją też w lepszych warunkach pogodowych. Włoszka rozkochała i po chwili mnie porzuciła, bym się za nią uganiał. I będę, bo dała mi niesamowite chwilę radości z prowadzenia, przyspieszenia i w ogólnym rozrachunku komfortu z jazdy. 
    Nie mogę się doczekać kolejnej, nieco dłuższe randki z Giulią.
                                                                                                              Twój Romeo.
    Na temat wyglądu zewnętrznego powiedziano chyba wszystko. Ma to coś, co posiadała każda Alfa Romeo, jest po prostu piękna. I nie jest istotne czy jest to wersja Quadrifoglio czy podstawowa. Sprawia, że nogi miękną od patrzenia na nią i zginają się w kolanach. A to drugie jest akurat potrzebne, bo Giulia jest… ciasna. Fakt, że wysiadłem z Forda Mondeo, który jest w środku wielki, mógł zaburzyć lekko proporcje i poczucie przestrzeni, ale przy wzroście blisko 190cm i 90 kg było mi niezbyt komfortowo.
    Musiałem przysiąść się także z tyłu, bo jako młody ojciec na samochody patrzę bardzo praktycznie. Zresztą, bądź co bądź Giulia jest samochodem klasy średniej, więc powinna być samochodem przyjaznym rodzinie. I tu byłem niesamowicie zaskoczony, bo gdy usiadłem na tylnej kanapie miałem nad głową ogrom miejsca, tak jak z miejscem na kolana, a przedni fotel ustawiłem również pod siebie. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że dwie osoby moich gabarytów z tyłu mogą podróżować komfortowo.
    Bagażnik jest podobny do tego w BMW serii 3 czy Serii 4, 480L jest wystarczające do zabrania się na krótkie wakacje. Jednak czegoś większych gabarytów raczej nie zabierzemy.
    Wersja którą jeździłem, to Giulia Super z 2.0l silnikiem turbodoładowanym, generującym blisko 200 KM przy 5000 obr/m. Do setki przyspiesza w 6,6 sek. (i jest to silnik bazowy!). Automatyczna 8 stopniowa skrzynia biegów. Dla porównania bazowa wersja “czwórki” pierwszą setkę osiąga po 7,4 sekundy. Ta wersja Giuli najprawdopodobniej będzie główną sprzedawaną wersją benzynową tego samochodu. Koszt takiej Giuli to 155.000zł, Testowa przeze mnie wersja miała Pakiet Lux, nawigacje,łopatki przy kierownicy i reflektory biksenonowe z adaptacyjnymi reflektorami przednimi.
    Po małym zawodzie jakim było poczucie ciasnoty na fotelu kierowcy, zapiąłem pas bezpieczeństwa i odpaliłem rzędową czwórkę by poczuć dwieście wyrywających się włoskich ogierów. Pierwsze wąskie zakręty, przy wyjeździe na drogę pokazały jak świetnie w Giuli działa układ kierowniczy. Jest sztywny i precyzyjny. Średnica zawracania tego samochodu to nieco ponad 10 metrów. Dobrze ponad metr, w porównaniu do mojego małego czołgu, którym poruszam się na co dzień. Pierwsze naciśnięcie pedału gazu pokazało, że 6,6 do setki to wynik realny, a nie wymyślony przez speców od PR Alfy. Ten samochód z podstawowym silnikiem benzynowym ma to coś, czego nie mają samochody mające ambicje być sportowymi. Wyścigowa przeszłość Alfy dała tu o sobie znać, a płyta podłogowa Maserati z napędem na tył namiastkę poczucia włoskiego superauta.
    Osobny akapit, muszę poświęcić genialnej skrzyni biegów. Jeździłem kilka dni wcześniej nową BMW serii 5 i tam automat także działał perfekcyjnie, jednak w alfie nie odczuwałem momentu wysprzęglenia przy wkręcaniu się na wyższe obroty we wszystkich trybach jazdy. To ta szybka skrzynia biegów wraz z genialną turbodoładowaną dwulitrową jednostką pozwala osiągać tak szybko pierwszą setkę.
    Przy wchodzeniu w zakręty, zrozumiałem dlaczego alfa wydaje się taka ciasna w środku. Po prostu samochód Cię trzyma, by przy tych przeciążeniach, które widać na środku wyświetlacza w trybie dynamic, siła odśrodkowa nie przeniosła cię na fotel pasażera. Nawet przy prędkościach mocno przekraczających 100 km/h na warszawskich wiaduktach, miało się uczucie przyklejenia do asfaltu. A nie była jednostka napędzana na dwie osie Q4. Zazdroszczę każdemu, kto będzie mieć przyjemność jazdy Q4 po torach. Układ kierowniczy daje pełne zrozumienie się z autem, a genialne hamulce pozwalają na troszeczkę bardziej agresywną jazdę. Cały test przeprowadzany był przy temperaturze bliskiej zeru, a poczucie bezpieczeństwa i kontroli nad samochodem było wręcz nieprawdopodobne.
    Niestety, miałem tylko krótką przyjemność obcowania z wersją testową, jednak na pewno będę chciał wziąć ją na dłużej i sprawdzić ją też w lepszych warunkach pogodowych. Włoszka rozkochała i po chwili mnie porzuciła, bym się za nią uganiał. I będę, bo dała mi niesamowite chwilę radości z prowadzenia, przyspieszenia i w ogólnym rozrachunku komfortu z jazdy.
    Nie mogę się doczekać kolejnej, nieco dłuższe randki z Giulią.
    Twój Romeo.
    Zapomniany prototyp superauta naszych południowych sąsiadów, który mógłby śmiało konkurować z Porsche...
    31 sierpnia 2015, 17:48 przez snowstorm213x (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Nieznane samochody cz.3 - Cizeta Moroder V16T – To, co widać na zdjęciu, przypomina nieco przerobione Lamborghini Diablo bądź jego replikę. Jest to jednak niezwykły i niepowtarzalny samochód - Cizeta Moroder V16T. Jest to jedyny w historii samochód z tak olbrzymim silnikiem położonym poprzecznie. Nie było to jednak prawdziwe V16 - były to dwa połączone V-ósemki pochodzące od Urraco P300. Moc maksymalna wynosiła około 560km. Prędkość maksymalna - 330 km/h. Ciekawa jest również sama historia superauta - oryginalnie Marcello Gandini (projektant nadwozia wielu włoskich samochodów, np. Bugatti EB110, większość Lamborghini, Lancia Stratos) zaprojektował go jako następcę Lamborghini Countacha, jednak Chrysler, do którego należało wówczas Lamborghini nie zaakceptowało nadwozia - producent uznał, że nadwozie jest zbyt futurystyczne. Tak więc projektant wrócił do deski kreślarskiej i zmieniał kształty, aż w końcu narysował ostateczny wygląd Diablo.
Około rok później projektem zainteresował się Claudio Zampolli (od którego inicjałów pochodzi nazwa marki). Okazało się, żę słynny muzyk Giorgio Moroder może zapewnić duże wsparcie finansowe firmie - tak więc został współwłaścicielem firmy, od jego nazwiska pochodzi druga część nazwy auta. Auto było produkowane w latach 1991-1995. Powstało jednak tylko 10 egzemplarzy sportowego samochodu, a w 1995 roku Cizeta splajtowała. Jednak nie całkiem.
Legenda głosi, że od 2006 roku znów można zamówić nowe wozy, a cena jednego egzemplarza wynosi 650 tysięcy dolarów.
    To, co widać na zdjęciu, przypomina nieco przerobione Lamborghini Diablo bądź jego replikę. Jest to jednak niezwykły i niepowtarzalny samochód - Cizeta Moroder V16T. Jest to jedyny w historii samochód z tak olbrzymim silnikiem położonym poprzecznie. Nie było to jednak prawdziwe V16 - były to dwa połączone V-ósemki pochodzące od Urraco P300. Moc maksymalna wynosiła około 560km. Prędkość maksymalna - 330 km/h. Ciekawa jest również sama historia superauta - oryginalnie Marcello Gandini (projektant nadwozia wielu włoskich samochodów, np. Bugatti EB110, większość Lamborghini, Lancia Stratos) zaprojektował go jako następcę Lamborghini Countacha, jednak Chrysler, do którego należało wówczas Lamborghini nie zaakceptowało nadwozia - producent uznał, że nadwozie jest zbyt futurystyczne. Tak więc projektant wrócił do deski kreślarskiej i zmieniał kształty, aż w końcu narysował ostateczny wygląd Diablo.
    Około rok później projektem zainteresował się Claudio Zampolli (od którego inicjałów pochodzi nazwa marki). Okazało się, żę słynny muzyk Giorgio Moroder może zapewnić duże wsparcie finansowe firmie - tak więc został współwłaścicielem firmy, od jego nazwiska pochodzi druga część nazwy auta. Auto było produkowane w latach 1991-1995. Powstało jednak tylko 10 egzemplarzy sportowego samochodu, a w 1995 roku Cizeta splajtowała. Jednak nie całkiem.
    Legenda głosi, że od 2006 roku znów można zamówić nowe wozy, a cena jednego egzemplarza wynosi 650 tysięcy dolarów.
    Nowy NSX -Już jest! – Produkcyjna wersja następcy legendarnego superauta Hondy. Na razie zaprezentowano Acurę, ale Honda zapewne będzie się różnić tylko znaczkiem i ewentualnie kilkoma detalami. Pod maską podwójnie doładowane V6, 3 silniki elektryczne, a wszystko to sprzężone z dziewięciostopniową skrzynią (tak, to nie pomyłka, dziewięcio!).
    Produkcyjna wersja następcy legendarnego superauta Hondy. Na razie zaprezentowano Acurę, ale Honda zapewne będzie się różnić tylko znaczkiem i ewentualnie kilkoma detalami. Pod maską podwójnie doładowane V6, 3 silniki elektryczne, a wszystko to sprzężone z dziewięciostopniową skrzynią (tak, to nie pomyłka, dziewięcio!).