Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
  • Szukaj


     

    Znalazłem 18 takich materiałów
    Do nietypowej sytuacji doszło w poniedziałkowy wieczór na stacji paliw nieopodal trójmiejskiej obwodnicy. Dwóch mężczyzn w dość spektakularny sposób ukradło paliwo. Zanim jednak opuścili teren stacji, najpierw doszło do szamotaniny za kierownicą pojazdu, później auto niemal straciło drzwi pasażera, a na koniec ucierpiał dystrybutor. Kradzież i dość nieudolną ucieczkę w iście filmowym stylu zarejestrowały kamery monitoringu.

    Do zdarzenia doszło w poniedziałek, 17 lutego, o godz. 19:27. Tuż po zakończeniu tankowania dwóch mężczyzn szybko wsiadło do volkswagena passata. Plan ucieczki ze skradzionym paliwem udaremnił jednak mężczyzna w szarej bluzie z kapturem, prawdopodobnie pracownik stacji, który próbował unieruchomić auto.

    Niestety próba odebrania kluczyków nie powiodła się, ale mężczyzna nie dał za wygraną i wsiadł do odjeżdżającego auta. Doszło do szarpaniny ze złodziejami. W międzyczasie na filmie pojawiła się kolejna osoba próbująca zatrzymać samochód.

    Auto wyjechało z kadru, ale po chwili wróciło pod ten sam dystrybutor, z którego skradziono paliwo. W tym momencie jeden z rabusiów wysiadł z auta i uciekł. Ale to nie był koniec akcji. W aucie dalej trwała szamotanina. Samochód gwałtownie cofnął, zahaczył o dystrybutor i niemal wyrywał przednie drzwi pasażera. Film kończy się równie spektakularnym wyjazdem passata z terenu stacji. Nie drogą wyjazdową, a pasem zieleni. Jak widać na ostatnich sekundach filmu, mężczyzna w szarej bluzie w końcu odpuścił i opuścił pojazd.
    Opis sytuacji:
    Warszawa 03.01.2020 godzina 13:35
    Po zdarzeniu wysłałem maila do WORDu w tej sprawie wraz z opisem całej sytuacji, czyli że mam dwóch świadków film i dokładnie wiem kto i którym autem to zrobił. Niestety odpowiedzi było brak więc 7.01 udałem się do WORDu na Bemowie, gdzie pan kierownik powiedział mi, że zna sprawę, ale jego pracownik stwierdził, że nic takiego nie miało miejsca. Dlatego powiedziałem mu, że chciałbym żeby egzaminator powiedział mi to w twarz. Kierownik zawołał egzaminatora, który faktycznie potwierdził, że on wyhamował egzaminowaną przed moim autem "aż mu przód się podniósł w samochodzie", więc uznałem, że nie ma o czym z nimi gadać i zadzwoniłem do głównego kierownika WORD Warszawa. Ten poprosił mnie o film w dobrej jakości i po około 2 godzinach oddzwonił do mnie i stwierdził że "na tym filmie nie widać jednoznacznie kontaktu pojazdów". Olałem całe to towarzystwo i udałem się na komisariat policji gdzie złożyłem doniesienie. Oczywiście wiedzieli co robię, bo wszystko opisywałem na swojej stronie fb. Dziś (08.01.2020) około 12 zadzwonił do mnie Pan kierownik kierowników i powiedział, że jednak po wnikliwym obejrzeniu filmu widać, że doszło do kontaktu i poczuwają się do winy i dadzą mi wszystkie dane jakie potrzebuję, ale po tym co tam usłyszałem nie mam ochoty już na żadne polubowne załatwianie sprawy. Oczekuję w tej chwili, że zostanie odebrane prawo egzaminowania temu panu, ponieważ moim zdaniem po takiej akcji nie ma do tego moralnego prawa.
    8 stycznia 2020, 23:29 przez Charakterek (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Kierowca i pasażer auta ukradli alkohol w Tesco w Rickmansworth. Potem wsiedli do samochodu, a następnie chcieli odjechać. Gonił ich pracownik Tesco. A potem zaszło to, co widać na filmie.
    1 stycznia 2019, 17:16 przez Charakterek (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Lektor mówi o nowoczesnych maszynach, a pracownik kręci ręcznie śruby...
    16 listopada 2018, 3:33 przez Charakterek (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Nagranie z monitoringu na jednej ze stacji w stolicy Bułgarii, Sofii. Jeden z klientów uznał, że podczas postoju na tankowanie może wypalić sobie papieroska. Wtedy pracujący na stacji mężczyzna, bez zbędnych ceregieli, postanowił wyprowadzić kolesia z błędu.
    5 października 2017, 1:27 przez Charakterek (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Hej,

    potrzebuję porady - być może miał ktoś podobną sytuację.

    Ogólnie w dniu wczorajszym zostawiłem w jednym z warszawskich warsztatów auto do naprawy. Miałem wyciek płynu chłodniczego z racji pękniętego węża (auto Skoda Octavia).

    Auto zostawiłem rano w warsztacie. Mechanik miał sprawdzić auto i skontaktować się ze mną po diagnozie w celu przekazania wyceny. Po kilku godzinach dostałem telefon, iż "niestety" ale mieli do zrobienia drugą Octavie (przegląd klimy) i przez pomyłkę zrobili w moim aucie ten przegląd klimy i pytanie czy mają spuszczać czynnik czy za ten przegląd zapłacę (+/- 150 zł). Ogólnie i tak miałem to zrobić więc machnąłem ręką i się zgodziłem + dostałem info, iż znaleźli pęknięty wąż i jeszcze dzisiaj będę w stanie odebrać auto po południu.

    Około godziny 17 wybrałem się do warsztatu po odbiór auta. Pokazali mi pęknięty wąż - wszystko ok. Poprosiłem jeszcze o wydruk z maszyny do nabijania czynnika (przy obsłudze klimy w innych warsztatach zawsze takie coś dostawałem). Kierownik odpowiedział mi, że niestety ale ich maszyna nie drukuje czegoś takiego i nie jest mi w stanie przekazać takiego wydruku (tutaj zapaliła mi się czerwona lampka). Ok - ponieważ warsztat miał bardzo dużo bardzo dobrych opinii w internecie nie chciałem się z człowiekiem przepychać - uregulowałem należność i wróciłem do domu.

    I tu zaczyna się najlepsze. Ponieważ mam w samochodzie kamerę do nagrywania (podłączoną pod zapłon więc jak ktoś odpala samochód włącza się też kamera + czujnik uderzeń/parkingowy) postanowiłem po powrocie przejrzeć nagrania czy faktycznie podłączali chociaż tę maszynkę od klimy do mojego auta (często tak jest że jak ktoś mocno trzaśnie drzwiami to się załącza, etc.) - stwierdziłem, że może coś się nagrało.

    Otwieram pierwsze nagranie (zaraz po tym jak zostawiłem auto na podjeździe do warsztatu) i oglądam jak pracownik warsztatu wjeżdża autem do ich budynku. Patrzę i OCZOM NIE WIERZĘ ... gość cofa cofa cofa i jeb .. w coś uderzył z tyłu (na filmie widać że auto w coś uderzyło ale z racji że kamera jest do przodu to na tej podstawie nie byłbym w stanie nic stwierdzić ani udowodnić). Do momentu aż słychać na nagraniu (mniej więcej):

    - ku&*&a.... (gość rusza do przodu, zatrzymuje się wysiada obejrzeć szkodę)
    - co przyj*bałeś? (drugi pracownik który kręcił się obok)
    - ku&*^ tak samo jak wczoraj tym passatem ... j#ba laweta kto ją tu postawił.. ku**, pier&** może nie widać
    - widać (drugi pracownik)
    - może nie zauważy
    - itd.

    Ewidentnie na filmie pracownicy się przyznają do tego co zrobili. Na nagraniu też widać bardzo dokładnie nazwę warsztatu, adres, etc. z racji wielkiego szyldu przy wjeździe. "Niestety" z racji tego, że uszkodzenia zderzaka nie były wielkie to nie zauważyłem ich przy obiorze auta. I tu pojawia się pytanie do kogoś kto się bardziej orientuje w tych sprawach. Jak powinienem tę sprawę załatwić.

    Ogólnie dzwoniłem do innego autoryzowanego warsztatu wycenili mi wymianę zderzaka na nowy na 1500 zł. Na pewno nie zgodzę się na naprawę zderzaka w opisanym warsztacie - po prostu boję się zostawić tam auto. Jakie mam możliwości rozwiązania tej sytuacji (jeszcze nie kontaktowałem się z warsztatem). Czy wg Was Mirki propozycja dla warsztatu iż zwrócą mi przytoczoną sumę a jak wypiszę im oświadczenie iż w związku z zaistniałą sytuacją moje roszczenia zostały pokryte + nie będę upubliczniał filmu jest ok? Co jeżeli warsztat na to nie pójdzie?

    Samo nagranie jest naprawdę mocne. Kolega z pracy jak to zobaczył to złapał się za głowę - typowy przypadek co się dzieje z twoim autem gdy jest ono w warsztacie. Sam byłem zdziwiony, że osoba która uderzyła autem nie zorientowała się, iż wszystko się nagrało i szczególnie z rozmowy pracowników jest to ewidentny dowód w sprawie. Pomijam kwestie, iż po publikacji tego filmu (gdzie tak jak pisałem widać nazwę warsztatu, wszystkie dane, etc.) można im zrobić naprawdę niezłą reklamę.

    Będę wdzięczny za wszelkie propozycje. Aha i zależy mi na polubownym rozwiązaniu sprawy ale co w przypadku gdy warsztat powie "ma pan nagranie i co nam pan zrobi".

    Pozdrawiam
    S15 TimeAttack – Nie jest to samochód wyścigowy wielkiej drużyny. 
Jest to prywatny S15 zbudowany w Scorch Racing. Co w nim ciekawego? Osiągnięcia! Między innymi rekord toru Tsukuba. Tak, pracownik korpo wykręcił lepszy czas na półslickach niż sam Keiichi Tsuchiya w Hondzie NSX JGTC na pełnym slicku! Dodatkowo końcówkę okrążenia przejechał bez silnika.
    Nie jest to samochód wyścigowy wielkiej drużyny.
    Jest to prywatny S15 zbudowany w Scorch Racing. Co w nim ciekawego? Osiągnięcia! Między innymi rekord toru Tsukuba. Tak, pracownik korpo wykręcił lepszy czas na półslickach niż sam Keiichi Tsuchiya w Hondzie NSX JGTC na pełnym slicku! Dodatkowo końcówkę okrążenia przejechał bez silnika.
    8 grudnia 2015, 6:40 przez uzi43 (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Źródło:

    worldtimeattack.com

    Pracownik nadzoru ruchu zauważył jak na torowisko, na środek ronda, wjeżdżają dwa pojazdy. Wobec tego wyszedł im naprzeciw, blokując przejazd i prosił, aby zjechali z torowiska. Jeden z kierowców natychmiast się wycofał, natomiast drugi postanowił pokazać, że ma „prawo” robić co mu się podoba. Kierowca forda rangera czuł się na tyle pewny, że próbował zepchnąć pracownika MZK. Kiedy zauważył, że mężczyzna wyciąga telefon wycofał swój pojazd i omijając go przejechał przez torowisko, wjeżdżając na skrzyżowanie, kierując się w stronę ulicy Bernardyńskiej. Nie wiedział tylko, że całość zdarzenia była nagrywana przez pracowników straży miejskiej obsługujących monitoring.
    2 grudnia 2015, 16:20 przez cywilek600 (PW) | Do ulubionych | Skomentuj (5)