Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
  • Szukaj


     

    Znalazłem 607 takich materiałów
    Każdemu fanowi v8 na pewno przez myśl przeszło jaki rekordowo mały może być silnik z ośmioma cylindrami? Odpowiedź na to pytanie dało Moto Guzzi w 55 roku kiedy to zaprezentowano "OTTA" po dziś dzień zostaje on najmniejszym silnikiem V8 stosowanym w motosporcie, choć jego historia sięga ledwo 4 lat i zapisał się w niej jako motocykl żyjący swoim życiem wręcz budzącym strach w oczach jeźdźców którzy mieli do dyspozycji genialny ślinik śmiało wyprzedzającym o lata swoją konkurencje. Po więcej informacji zapraszamy do filmu.
    29 maja 2020, 18:08 przez Alkodzio (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    "Szalone lata 80" kto z nas nie słyszał tego hasła...Inaczej nie było w świecie motocykli, dowodem na to może być choćby elf ze swoimi dwukołowymi eksperymentami
    które powstały z inicjatywy inżyniera Andre de Cortanze i w których pomagała honda.
    Celem było "stworzyć motocykl na nowo" więc nie znajdziecie tutaj klasycznej ramy przedniego zawieszenia z "teleskopami",
    co więcej zbiornik paliwa był pod silnikiem a w klasycznym miejscu znajduje się układ wydechowy tak właśnie wyglądał elf-e!
    Motocykl który miał zniszczyć"przestarzałe motocykle" czy mu się to udało? Po więcej informacji zapraszamy do filmu.
    7 lutego 2020, 18:49 przez Alkodzio (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Motocykl z silnikiem Bi-rotacyjnym jego idea sięga jeszcze czasów pierwszej wojny światowej. Megola jest pierwszym motocyklem z przednim napędem i bi-rotacyjnym w produkcji. Dodatkowo
    wersja Sportowa konkurowała choćby z zespołami BMW, pojemność silnika wynosiła 640 ccm i wersja ta rozpędzała się do 140 km/h generując przy tym 25 KM, a to wszystko w latach 20.! Po więcej informacji zapraszamy do filmu.wersja Sportowa konkurowała choćby z zespołami BMW, pojemność silnika wynosiła 640ccm i wersja ta rozpędzała się do 140km/h generując przy tym 25km
    a to wszystko w latach 20! Po więcej informacji zapraszamy do filmu.
    Hercules W2000 to motocykl z silnikiem Wankla produkowany przez naszych Niemieckich sąsiadów w latach 74-77.
    Mało tego! Był to pierwszy seryjny motocykl z takim silnikiem. Wyprodukowano zaledwie 1800 sztuk, co pokazuje nam jak rynek zweryfikował sensacje i bycie na siłę jako pierwszy, po więcej informacji zapraszamy do filmu.
    26 października 2019, 18:11 przez TheSevent (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Czy jest sens bać się prądu? – Jakiś czas temu miałem okazję pojeździć Super Soco TC Max po Sopocie i naszło mnie na przemyślenia. Podczas przejażdżki stało się to, czego najbardziej się obawiałem - spodobało mi się. Maszynka jest osiągowym odpowiednikiem 125-tki, ale sporo różni się od spalinowych sprzętów tej klasy. Po przesiadce z 650-tki, którą przyjechałem na testy nie uderzył mnie brak osiągów jak na większości 125, nie było wachlowania biegami non stop, silnika który produkuje więcej hałasu niż mocy i mulastego ruszania. Po prostu odwijasz manetkę i motocykl zaczyna przyspieszać, praktycznie bez dźwięku, słychać tylko przekładnię pasową i potem szum wiatru. I tak do 90 km/h, na tym osiągi się kończą. Jak miałem Hondę CLR 125 jechała dokładnie tyle samo, czyli nie ma dramatu. Zasadniczo ten elektryk ma większość zalet normalnej 125, bez wielu jej wad. Do minimum ograniczona jest obsługa układu napędowego, z elementów na które trzeba zwrócić uwagę został tylko wspomniany pasek i bateria. Zawieszenie, hamulce itd jak w każdym innym motocyklu. Problemem jest oczywiście to, co w każdym elektrycznym pojeździe - zasięg i zużycie ogniw. W tym zakresie oczywiście trwają prace i postęp w ciągu ostatnich lat jest zauważalny, ale dalej jest gorzej niż w spalinowych odpowiednikach. Producent podaje 110 km teoretycznego zasięgu, ale realnie celowałbym bardziej w 80 km. Moim zdaniem to dystans absolutnie wystarczający do jazdy po mieście. Bateria powinna swobodnie wytrzymać kilka lat, do tego czasu prawdopodobnie pojawią się tańsze zamienniki, można też kombinować z wymianą samych ogniw i elektroniki sterującej (Wyobrażacie sobie te tuningi w stylu montowania ogniw od Tesli? :D ). Tak w ogóle ile taka zabawka kosztuje? Około 20 tys zł, dokładnie tyle samo co np. Yamaha MT 125. Jeździłem oboma i Super Soco moim zdaniem nie ustępuje jej wykonaniem ani wrażeniami z jazdy. Nigdy nie pomyślałbym, że do tego dojdzie, ale prawdę powiedziawszy z tej dwójki wybrałbym elektryka. Jakie są Wasze przemyślenia odnośnie elektrycznych motocykli, samochodów i wszystkich innych jeździdeł? Próbowaliście? Jak oceniacie? Swoją drogą dziękuję firmie MOTO-ZONE z Sopotu za udostępnienie motocykla do testów i możliwość przekonania się jak to wygląda na prawdę.
    Jakiś czas temu miałem okazję pojeździć Super Soco TC Max po Sopocie i naszło mnie na przemyślenia. Podczas przejażdżki stało się to, czego najbardziej się obawiałem - spodobało mi się. Maszynka jest osiągowym odpowiednikiem 125-tki, ale sporo różni się od spalinowych sprzętów tej klasy. Po przesiadce z 650-tki, którą przyjechałem na testy nie uderzył mnie brak osiągów jak na większości 125, nie było wachlowania biegami non stop, silnika który produkuje więcej hałasu niż mocy i mulastego ruszania. Po prostu odwijasz manetkę i motocykl zaczyna przyspieszać, praktycznie bez dźwięku, słychać tylko przekładnię pasową i potem szum wiatru. I tak do 90 km/h, na tym osiągi się kończą. Jak miałem Hondę CLR 125 jechała dokładnie tyle samo, czyli nie ma dramatu. Zasadniczo ten elektryk ma większość zalet normalnej 125, bez wielu jej wad. Do minimum ograniczona jest obsługa układu napędowego, z elementów na które trzeba zwrócić uwagę został tylko wspomniany pasek i bateria. Zawieszenie, hamulce itd jak w każdym innym motocyklu. Problemem jest oczywiście to, co w każdym elektrycznym pojeździe - zasięg i zużycie ogniw. W tym zakresie oczywiście trwają prace i postęp w ciągu ostatnich lat jest zauważalny, ale dalej jest gorzej niż w spalinowych odpowiednikach. Producent podaje 110 km teoretycznego zasięgu, ale realnie celowałbym bardziej w 80 km. Moim zdaniem to dystans absolutnie wystarczający do jazdy po mieście. Bateria powinna swobodnie wytrzymać kilka lat, do tego czasu prawdopodobnie pojawią się tańsze zamienniki, można też kombinować z wymianą samych ogniw i elektroniki sterującej (Wyobrażacie sobie te tuningi w stylu montowania ogniw od Tesli? :D ). Tak w ogóle ile taka zabawka kosztuje? Około 20 tys zł, dokładnie tyle samo co np. Yamaha MT 125. Jeździłem oboma i Super Soco moim zdaniem nie ustępuje jej wykonaniem ani wrażeniami z jazdy. Nigdy nie pomyślałbym, że do tego dojdzie, ale prawdę powiedziawszy z tej dwójki wybrałbym elektryka. Jakie są Wasze przemyślenia odnośnie elektrycznych motocykli, samochodów i wszystkich innych jeździdeł? Próbowaliście? Jak oceniacie? Swoją drogą dziękuję firmie MOTO-ZONE z Sopotu za udostępnienie motocykla do testów i możliwość przekonania się jak to wygląda na prawdę.
    4 października 2019, 23:17 przez Magnetic (PW) | Do ulubionych | Skomentuj (1)
    Źródło:

    własne, motocykl od MOTO-ZONE z Sopotu

    Aprilia rsv4 zadebiutowała w roku 2009,
    motocykl ten uzbrojono w litrowe v4 o mocy 180km. Rsv4 miała mnóstwo innowacji motocykl wypełniony był elektroniką po same manetki i ponadto miał niesamowitą linie o sukcesach w mistrzostwach wsbk nie wspominając, po więcej informacji zapraszamy do filmu.