Młody chłopaczek chcąc zaimponować swojej dziewczynie/koleżance w sposób brawurowy poruszał się na trasie z Gdyni do Wejherowa (teren zabudowany). Dosłownie na odcinku 15km nie raczył włączyć kierunkowskazu żeby zasygnalizować zmianę pasa ruchu, ale to drobiazg. Siedzenie każdemu na zderzaku, gwałtowna zmiana pasa, a w momencie kiedy za długo się poruszasz z maksymalną dopuszczalną prędkością (50km/h), zaczyna Cię poganiać długimi, by na koniec pokazać środkowy palec. Rozumiem, że cel uświęca środki i chęć zaimponowania dziewczynie była duża, ale czemu ma to się odbywać w razie nieudanego manewru kosztem innych.
Komentarze