Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
  • Szukaj


     

    Znalazłem 393 takie materiały
    We Włoszech i Francji Röhrl został wybrany „Najlepszym Kierowcą Rajdowym XX wieku”. Z kolei 100 niezależnych ekspertów związanych z rajdami wybrało go „Najlepszym Kierowcą Rajdowym Wszech Czasów”. Teraz przyjrzymy się bliżej poczynaniom w Audi Quattro S1, którym jeździł pod koniec kariery.
    15 października 2017, 23:45 przez Charakterek (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Bugatti Chiron zaliczył pierwszą, publiczną próbę prędkości na jednym z najsilniej strzeżonych obiektów testowych na świecie, na torze Ehra-Lessien z najdłuższą, 9 kilometrową prostą! Zamknięty obiekt położony w Wolfsburgu, za czasów II wojny światowej był tajnym ośrodkiem badawczym, gdzie Niemcy testowali swoje nowe technologie. Współcześnie tor jest częścią infrastruktury Volkswagena. To tu odbywały się testy Bugatti Veyrona i został ustanowiony rekord prędkości Veyrona Super Sport (430+ km/h). Kurs szybką pętlą liczy sobie 20 km, wszystkich dróg jest natomiast 96 km.

    W filmie opublikowanym przez Bugatti możecie zobaczyć, jak wygląda przyspieszenie 0-400 km/h w najnowszym, 1500-konnym Bugatti Chiron. Osiągnięcie "czterech pak" na liczniku zajmuje mu 32,6 sekundy. To jednak nie koniec możliwości niemieckiego hipersamochodu. Jest to niemal pewne, że średnia prędkość podczas testowego przejazdu będzie wyższa niż 431 km/h. Najbliższa, przewidywana próba prędkości ma zostać przeprowadzona w 2018 roku. Sam test v-max mógł mieć już mieć miejsce na torze, jednak rezultaty tej próby zostaną opublikowane dopiero za kilka miesięcy.
    9 września 2017, 15:16 przez Folley96 (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Już tylko 4 dni dzielą nas od prezentacji nowego, francuskiego hothatcha na rynku. Światowa premiera nowego Megane R.S. to jeden z kluczowych punktów programu tegorocznych targów motoryzacyjnych we Frankfurcie.


    W zasadzie potwierdziły się wszystkie informacje sprzed dwóch lat, kiedy zapowiadaliśmy, że trzecia generacja flagowego R.S. będzie w sprzedaży jeszcze przez rok, a czwarta odmiana pojawi się pod koniec 2016 roku - w praktyce oczywiście okazało się, że nastąpi to w czwartym kwartale 2017 roku, a tak naprawdę na początku 2018 roku.

    zef dywizji Renault Sport - Regis Fricotte przyznał, że sportowy model w hatchbacku to nowość w gamie Renault. Radykalną zmianę wymusiła konkurencja. Golf GTI, Octavia RS i Focus ST - wszystkie podane modele wyróżniają się przede wszystkim dodatkową parą drzwi.


    Oprócz tradycyjnego, 6-biegowego manuala, który na szczęście się uchował, francuski hothatchback od teraz będzie oferowany także z dwusprzęgłową automatyczną skrzynią biegów EDC z trybem sterowania impulsowego (+/-). Przetestowaliśmy to rozwiązanie w hardkorowym (z założenia) Clio R.S. Trophy 220 - gdyby nie wrażenie "papierowatości" pracy przekładni, nie mielibyśmy żadnych zarzutów. Zawsze musi być jakieś ale... Zgodnie z ostatnimi raportami, pod maskę Renault trafi silnik 1.8 turbo z Alpiny A110 o mocy 300 KM. W ofercie pojawią się także dwie wersje nadwozia: Sport (standardowe nadwozie R.S.) oraz CUP (odpowiednik Trophy, w przypadku tej wersji istnieje zagrożenie pozbycia się wszystkich plomb na nierównościach na drodze). Tylna oś skrętna będzie oferowana w standardzie.
    9 września 2017, 15:18 przez Folley96 (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    To już koniec – Kończy się żywot Marceliny. Odzyskuję z niej co się da, jakby komuś były potrzebne jakieś plastiki, spinki, zaślepki czy inne drobne rzeczy to może pisać.
    Kończy się żywot Marceliny. Odzyskuję z niej co się da, jakby komuś były potrzebne jakieś plastiki, spinki, zaślepki czy inne drobne rzeczy to może pisać.
    29 sierpnia 2017, 16:23 przez DuDzio (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    To już koniec jadowitej żmii – Ogłoszenie zakończenia produkcji kultowego modelu miało miejsce już kilka miesięcy temu, teraz jednak stało się faktem. Jak poinformował koncern FCA 17 sierpnia 2017 zjechał z taśm produkcyjnych fabryki Conner Avenue Assembly w Detroit ostatni Dodge Viper. Powodem zakończenia produkcji legendarnego sportowca było niespełnianie najnowszych norm bezpieczeństwa. Wymagają one stosowania bocznych kurtyn powietrznych. Z racji bardzo ciasnej kabiny nie ma możliwości zamontowania ich w Viperze. Dostosowanie auta do nowych przepisów wiązałoby się z zmianą jego całej konstrukcji, a to zbyt wielkie koszta, tym bardziej, że samochód cieszył się coraz mniejsza popularnością. 

W ostatnich miesiącach sprzedaż trochę wzrosła, było to jednak związane z informacją o zakończeniu produkcji auta. Historia zaczęła się w roku 1992, kiedy pokazany został pierwszy model z ogromnym silnikiem 8 litrowym V10 o mocy 400 KM. Auto powstało w odpowiedzi na Chevroleta Corvetta i cechowało się bardzo dużą narowistością.

Druga generacja zwiększyła pojemność do 8,3 i moc do 500 KM, jej produkcję rozpoczęto w roku 2002.

Trzecia i zarazem ostatnia generacja, produkowana jest od roku 2012. Pod maskę trafił jeszcze większy silnik o pojemności 8,4 litra V10. W czasie produkcji tego auta, był to największy silnik produkowany w seryjnych samochodach. Moc wzrosła do 645 KM i pozwalała rewelacyjnie rozpędzać tego 1,5 tonowego sportowca. Sprint do setki zajmował zaledwie 3,2 sekundy, a prędkość maksymalna wynosiła 330 km/h. Viper w wersji ACR Extreme osiągnął dodatkowo rewelacyjny czas na Nurburgringu 7:03.45, plasując samochód na 7 pozycji wśród najszybszych aut dopuszczonych do ruchu drogowego na torze.
    Ogłoszenie zakończenia produkcji kultowego modelu miało miejsce już kilka miesięcy temu, teraz jednak stało się faktem. Jak poinformował koncern FCA 17 sierpnia 2017 zjechał z taśm produkcyjnych fabryki Conner Avenue Assembly w Detroit ostatni Dodge Viper. Powodem zakończenia produkcji legendarnego sportowca było niespełnianie najnowszych norm bezpieczeństwa. Wymagają one stosowania bocznych kurtyn powietrznych. Z racji bardzo ciasnej kabiny nie ma możliwości zamontowania ich w Viperze. Dostosowanie auta do nowych przepisów wiązałoby się z zmianą jego całej konstrukcji, a to zbyt wielkie koszta, tym bardziej, że samochód cieszył się coraz mniejsza popularnością.

    W ostatnich miesiącach sprzedaż trochę wzrosła, było to jednak związane z informacją o zakończeniu produkcji auta. Historia zaczęła się w roku 1992, kiedy pokazany został pierwszy model z ogromnym silnikiem 8 litrowym V10 o mocy 400 KM. Auto powstało w odpowiedzi na Chevroleta Corvetta i cechowało się bardzo dużą narowistością.

    Druga generacja zwiększyła pojemność do 8,3 i moc do 500 KM, jej produkcję rozpoczęto w roku 2002.

    Trzecia i zarazem ostatnia generacja, produkowana jest od roku 2012. Pod maskę trafił jeszcze większy silnik o pojemności 8,4 litra V10. W czasie produkcji tego auta, był to największy silnik produkowany w seryjnych samochodach. Moc wzrosła do 645 KM i pozwalała rewelacyjnie rozpędzać tego 1,5 tonowego sportowca. Sprint do setki zajmował zaledwie 3,2 sekundy, a prędkość maksymalna wynosiła 330 km/h. Viper w wersji ACR Extreme osiągnął dodatkowo rewelacyjny czas na Nurburgringu 7:03.45, plasując samochód na 7 pozycji wśród najszybszych aut dopuszczonych do ruchu drogowego na torze.
    27 sierpnia 2017, 19:57 przez Folley96 (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Jazda na suwak - dlaczego powinna być obowiązkowa? – No właśnie. Najpierw podstawy. Co to takiego? To zasada zamka błyskawicznego. Jeden z lewej, jeden z prawej, jeden z lewej, jeden z prawej. Jest to najlepsza wymyślona do tej pory metoda utrzymania płynności ruchu. Działa na całym Zachodzie, nie działa w Polsce. Dlaczego? Bo tu znajdują się myślący inaczej. Ale o wszystkim po kolei.

Dwa pasy ruchu w jednym kierunku. Świetna sprawa. Ruch jest płynny i bezpieczny. Załóżmy, że to droga w mieście. Dopóki pasy są dwa, jakoś to idzie. Cały dramat zaczyna się, jak jeden pas się kończy, a droga łączy się z inną wielopasmową drogą. 

W świecie idealnym kierowcy jadą do końca pasa (wykorzystują oba pasy do samego końca) i tuż przed zwężeniem zmieniają pas na właściwy (ten, który się nie kończy). I robią to bardzo sprytnie. Jedzie jeden samochód z pasa, który się kończy i jeden z pasa, który ciągnie się dalej. Samochody wolniej, ale jadą cały czas. I teraz pas, na którym zjechały się pojazdy wpada do kolejnej drogi wielopasmowej. Tam w zależności od natężenia ruchu albo stosuje się podobną zasadę (czyli jeden z pasa drogi głównej, jeden z pasa dojazdowego), albo jak jest mniejszy ruch kierowcy z drogi głównej zmieniają pas na środkowy lub lewy, by umożliwić włączenie się do ruchu kierowcom z drogi dojazdowej. Ważne jest także, że pas rozbiegowy zawsze jest wykorzystywany do samego końca. I dopiero tam po uprzednim rozpędzeniu się powinno nastąpić włączenie do ruchu. Albo poprzez płynny wjazd, albo poprzez zasadę zamka błyskawicznego. W ten sposób wykorzystuje się całą możliwą szerokość drogi i wydatnie zmniejsza się długości korków i zwiększa płynność ruchu. To działa wszędzie... Natomiast w Polsce...

W Polsce to nie działa. Wąsaci Janusze i szeryfowie dróg mają swój własny punkt widzenia świata i nie będzie im żaden tłumok z zachodu mówił, jak mają jeździć. Oni wiedzą lepiej. Pierwszy poważny zgrzyt następuje przed zwężeniem. I to nie przed samym zwężeniem, tylko parę kilometrów wstecz. Kończy się lewy pas. Szeryf jedzie okrakiem pomiędzy dwoma pasami i spycha wszystkich na prawy pas. Bo ci co na lewym jadą do końca to cwaniaki, a ci co na prawym, to uczciwie czekający. Do głowy szeryfowi nie przyjdzie, że o wiele lepiej jest, jak kierowcy się zaczną zjeżdżać przed zwężeniem. Szeryf tego nie ogarnia. On tylko zatrzymuje cwaniaków. Stój karnie i czekaj na swoją kolej. I teraz jest tak. Na dwóch pasach mamy korek długości 3 kilometrów. Ale na jednym pasie będzie to już 6 kilometrów. Taki tasiemiec blokuje kolejne skrzyżowania i ruch praktycznie zamiera. Przez głupie widzimisię Janusza - nieudacznika lub szeryfa z własną wizją świata. Załóżmy, że dotelepiesz sie do zwężenia stojąc karnie w 6 kilometrowym (zamiast 3 kilometrowym) korku. Czy to koniec? A gdzieżby tam. Pas rozbiegowy to także szaleństwo. Jedni jadą jak powinni do końca, inni wskakują w połowie, a jeszcze inni na linii ciągłej i polu wyłączonym, bo akurat na pasie prawym się luka zrobiła. Kołowrotek i samowolka. No i kierowcy z drogi głównej (także Janusze i szeryfi) widzą świat jasno. Jadę na prawym, zderzak w zderzak i tak, aby tylko ten z wjazdówki nie wskoczył przede mną. Bo łolaboga, będę jeden samochód dalej i świat się skończy.  Więc jedzie za poprzednikiem i nie wpuszcza. Tamten niech czeka karnie. Bo tak mówią przepisy. Koniec. A nawet jak nie ma korka na mojej drodze i ktoś się włącza z rozbiegówki, to... jadę swoim pasem, a tamten niech się martwi jak się włączyć do ruchu. Bo on powinien o tym wiedzieć. My Grażyna jedziemy swoje i swoim. 

Właśnie tak to wygląda w Polsce. Za grosz empatii, zrozumienia i kultury. Ja z niecierpliwością czekam na czasy, kiedy zasada zamka błyskawicznego będzie obowiązkowa. I kiedy szeryfom sztucznie robiącym korki będzie obligatoryjnie nakładany mandat. Najlepiej taki z 1000 złotych i 15 punktów karnych. Wtedy szeryfowanie skończy się raz na zawsze... 

I oby to się stało jak najszybciej.

Jeśli chcesz się wypowiedzieć na jakiś temat związany z motoryzacją, chcesz pokazać nowości samochodowe, chcesz się pochwalić swoim autem - opisuj. Rób galerie. Ja takie rzeczy jak gorące wiadomości opublikuję i to od razu na pierwszej stronie serwisu.
    No właśnie. Najpierw podstawy. Co to takiego? To zasada zamka błyskawicznego. Jeden z lewej, jeden z prawej, jeden z lewej, jeden z prawej. Jest to najlepsza wymyślona do tej pory metoda utrzymania płynności ruchu. Działa na całym Zachodzie, nie działa w Polsce. Dlaczego? Bo tu znajdują się myślący inaczej. Ale o wszystkim po kolei.

    Dwa pasy ruchu w jednym kierunku. Świetna sprawa. Ruch jest płynny i bezpieczny. Załóżmy, że to droga w mieście. Dopóki pasy są dwa, jakoś to idzie. Cały dramat zaczyna się, jak jeden pas się kończy, a droga łączy się z inną wielopasmową drogą.

    W świecie idealnym kierowcy jadą do końca pasa (wykorzystują oba pasy do samego końca) i tuż przed zwężeniem zmieniają pas na właściwy (ten, który się nie kończy). I robią to bardzo sprytnie. Jedzie jeden samochód z pasa, który się kończy i jeden z pasa, który ciągnie się dalej. Samochody wolniej, ale jadą cały czas. I teraz pas, na którym zjechały się pojazdy wpada do kolejnej drogi wielopasmowej. Tam w zależności od natężenia ruchu albo stosuje się podobną zasadę (czyli jeden z pasa drogi głównej, jeden z pasa dojazdowego), albo jak jest mniejszy ruch kierowcy z drogi głównej zmieniają pas na środkowy lub lewy, by umożliwić włączenie się do ruchu kierowcom z drogi dojazdowej. Ważne jest także, że pas rozbiegowy zawsze jest wykorzystywany do samego końca. I dopiero tam po uprzednim rozpędzeniu się powinno nastąpić włączenie do ruchu. Albo poprzez płynny wjazd, albo poprzez zasadę zamka błyskawicznego. W ten sposób wykorzystuje się całą możliwą szerokość drogi i wydatnie zmniejsza się długości korków i zwiększa płynność ruchu. To działa wszędzie... Natomiast w Polsce...

    W Polsce to nie działa. Wąsaci Janusze i szeryfowie dróg mają swój własny punkt widzenia świata i nie będzie im żaden tłumok z zachodu mówił, jak mają jeździć. Oni wiedzą lepiej. Pierwszy poważny zgrzyt następuje przed zwężeniem. I to nie przed samym zwężeniem, tylko parę kilometrów wstecz. Kończy się lewy pas. Szeryf jedzie okrakiem pomiędzy dwoma pasami i spycha wszystkich na prawy pas. Bo ci co na lewym jadą do końca to cwaniaki, a ci co na prawym, to uczciwie czekający. Do głowy szeryfowi nie przyjdzie, że o wiele lepiej jest, jak kierowcy się zaczną zjeżdżać przed zwężeniem. Szeryf tego nie ogarnia. On tylko zatrzymuje cwaniaków. Stój karnie i czekaj na swoją kolej. I teraz jest tak. Na dwóch pasach mamy korek długości 3 kilometrów. Ale na jednym pasie będzie to już 6 kilometrów. Taki tasiemiec blokuje kolejne skrzyżowania i ruch praktycznie zamiera. Przez głupie widzimisię Janusza - nieudacznika lub szeryfa z własną wizją świata. Załóżmy, że dotelepiesz sie do zwężenia stojąc karnie w 6 kilometrowym (zamiast 3 kilometrowym) korku. Czy to koniec? A gdzieżby tam. Pas rozbiegowy to także szaleństwo. Jedni jadą jak powinni do końca, inni wskakują w połowie, a jeszcze inni na linii ciągłej i polu wyłączonym, bo akurat na pasie prawym się luka zrobiła. Kołowrotek i samowolka. No i kierowcy z drogi głównej (także Janusze i szeryfi) widzą świat jasno. Jadę na prawym, zderzak w zderzak i tak, aby tylko ten z wjazdówki nie wskoczył przede mną. Bo łolaboga, będę jeden samochód dalej i świat się skończy. Więc jedzie za poprzednikiem i nie wpuszcza. Tamten niech czeka karnie. Bo tak mówią przepisy. Koniec. A nawet jak nie ma korka na mojej drodze i ktoś się włącza z rozbiegówki, to... jadę swoim pasem, a tamten niech się martwi jak się włączyć do ruchu. Bo on powinien o tym wiedzieć. My Grażyna jedziemy swoje i swoim.

    Właśnie tak to wygląda w Polsce. Za grosz empatii, zrozumienia i kultury. Ja z niecierpliwością czekam na czasy, kiedy zasada zamka błyskawicznego będzie obowiązkowa. I kiedy szeryfom sztucznie robiącym korki będzie obligatoryjnie nakładany mandat. Najlepiej taki z 1000 złotych i 15 punktów karnych. Wtedy szeryfowanie skończy się raz na zawsze...

    I oby to się stało jak najszybciej.

    Jeśli chcesz się wypowiedzieć na jakiś temat związany z motoryzacją, chcesz pokazać nowości samochodowe, chcesz się pochwalić swoim autem - opisuj. Rób galerie. Ja takie rzeczy jak gorące wiadomości opublikuję i to od razu na pierwszej stronie serwisu.
    16 czerwca 2017, 15:06 przez Charakterek (PW) | Do ulubionych | Skomentuj (5)
    14 czerwca 2017, 23:26 przez Charakterek (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    24 maja 2017, 20:53 przez motodoradca (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Przeciąganie liny Janusz vs traktor, na koniec popisowy drift
    14 maja 2017, 10:47 przez Alkodzio (PW) | Do ulubionych | Skomentuj (4)