Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
  • Szukaj


     

    Znalazłem 640 takich materiałów
    2 życie Romet Pony M1 `79 – Jakiś czas temu na portalu było zdjęcie starej, zniszczonej WSKi z pytaniem "co z nią zrobić"- to samo co z motorynką, dać drugie (albo i trzecie) życie :) Wkrótce zamieszczę zdjęcie przed/po. Bałagan w garażu jest... bo się pracuje :)
    Jakiś czas temu na portalu było zdjęcie starej, zniszczonej WSKi z pytaniem "co z nią zrobić"- to samo co z motorynką, dać drugie (albo i trzecie) życie :) Wkrótce zamieszczę zdjęcie przed/po. Bałagan w garażu jest... bo się pracuje :)
    11 października 2017, 17:17 przez Grzesieek (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Źródło: Własne.
    Volvo s90 – T5 254KM

10 km/h – 0,5 s
20 km/h – 1,1 s
30 km/h – 1,6 s
40 km/h – 2,2 s
50 km/h – 2,9 s
60 km/h – 3,5 s
70 km/h – 4,3 s
80 km/h – 5,1 s
90 km/h – 6,0 s
100 km/h– 7,1 s

0-400 m – 15,1 s

100-200 km/h – 22,5 s
    T5 254KM

    10 km/h – 0,5 s
    20 km/h – 1,1 s
    30 km/h – 1,6 s
    40 km/h – 2,2 s
    50 km/h – 2,9 s
    60 km/h – 3,5 s
    70 km/h – 4,3 s
    80 km/h – 5,1 s
    90 km/h – 6,0 s
    100 km/h– 7,1 s

    0-400 m – 15,1 s

    100-200 km/h – 22,5 s
    5 października 2017, 23:05 przez DziubeX (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Tesla Model S po 400 000 km jako taksówka – Poza regularnym serwisem samochodu Ari Nyyssösestä wymienił we własnym zakresie tylko akumulator, który zwyczajnie się zużył. Natomiast w ramach 8-letniej gwarancji wymieniony został także silnik. Przypominam, że gwarancja nie jest ograniczona limitem przebiegu, co było jednym z argumentów przemawiających za zakupem tego auta. Przydała się, ponieważ były drobne problemy z akumulatorem, ale go naprawiono.

Od nowości przejechał Teslą S ponad 400 000 km, a wymieniony silnik elektryczny nie wykazuje oznak zużycia. Jak twierdzi sam Elon Musk, jeden z ojców najsłynniejszej firmy produkującej samochody elektryczne, jednostki tego typu powinny bez trudu przejechać milion mil. Teoretycznie ich trwałość jest obliczona na 100 000 godzin pracy. Jeżeli zaś przyjmiemy, że średnia prędkość to tylko 30 km/h, to daje nam 3 000 000 km przebiegu.

Na razie taksówkarz z Finlandii nie jest jeszcze nawet na półmetku, ale jeżeli nie sprzeda swojego samochodu, najpewniej usłyszymy o nim jeszcze nie raz. Zauważa jednak pewien problem. Tesli wciąż przybywa w jego kraju, a punktów ładowania brakuje już teraz.


Pozostaje pytanie: jak droga była wspomniana wymiana akumulatorów? Nie mógł być to wydatek kilku tysięcy złotych. Tak na dobrą sprawę, koszt wymiany baterii w Tesli jest lekko owiany tajemnicą, a w Polsce nie ma importera czy serwisu, który by się tym zajmował by móc się tego dowiedzieć. Jedyna oficjalna cena jaką się podaje to 190 dolarów amerykańskich za 1 kW. Jeżeli zalożymy, że Tesla Model S ma baterię 75 kW, to łącznie wychodzi 14 250 dolarów i zgadza się to z tym, co piszą na forach amerykańscy użytkownicy (podają ceny 12 000 – 14 000 dolarów). W przeliczeniu na złotówki to około 50 000 zł.
    Poza regularnym serwisem samochodu Ari Nyyssösestä wymienił we własnym zakresie tylko akumulator, który zwyczajnie się zużył. Natomiast w ramach 8-letniej gwarancji wymieniony został także silnik. Przypominam, że gwarancja nie jest ograniczona limitem przebiegu, co było jednym z argumentów przemawiających za zakupem tego auta. Przydała się, ponieważ były drobne problemy z akumulatorem, ale go naprawiono.

    Od nowości przejechał Teslą S ponad 400 000 km, a wymieniony silnik elektryczny nie wykazuje oznak zużycia. Jak twierdzi sam Elon Musk, jeden z ojców najsłynniejszej firmy produkującej samochody elektryczne, jednostki tego typu powinny bez trudu przejechać milion mil. Teoretycznie ich trwałość jest obliczona na 100 000 godzin pracy. Jeżeli zaś przyjmiemy, że średnia prędkość to tylko 30 km/h, to daje nam 3 000 000 km przebiegu.

    Na razie taksówkarz z Finlandii nie jest jeszcze nawet na półmetku, ale jeżeli nie sprzeda swojego samochodu, najpewniej usłyszymy o nim jeszcze nie raz. Zauważa jednak pewien problem. Tesli wciąż przybywa w jego kraju, a punktów ładowania brakuje już teraz.


    Pozostaje pytanie: jak droga była wspomniana wymiana akumulatorów? Nie mógł być to wydatek kilku tysięcy złotych. Tak na dobrą sprawę, koszt wymiany baterii w Tesli jest lekko owiany tajemnicą, a w Polsce nie ma importera czy serwisu, który by się tym zajmował by móc się tego dowiedzieć. Jedyna oficjalna cena jaką się podaje to 190 dolarów amerykańskich za 1 kW. Jeżeli zalożymy, że Tesla Model S ma baterię 75 kW, to łącznie wychodzi 14 250 dolarów i zgadza się to z tym, co piszą na forach amerykańscy użytkownicy (podają ceny 12 000 – 14 000 dolarów). W przeliczeniu na złotówki to około 50 000 zł.
    29 sierpnia 2017, 13:53 przez Folley96 (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Nowe, prostsze oznaczenia wszystkich modeli Audi. Pomogą rozszyfrować nam moc delikwenta. – Jest to oznaczenie mocy, którego wcześniej Audi nigdy nie używało. Ustandaryzowane, ma być dostępne w pełnej gamie modeli tego producenta. Nowe oznaczenia wskazują konkretną moc jednostki napędowej.

Wartością, do której odnoszą się nowe oznaczenia, jest moc poszczególnych modeli podawana w kilowatach, zatem teoretycznie, w naszej kulturze, trzeba będzie to sobie jeszcze przeliczyć na konie mechaniczne. Przypominamy, że 1 kW to 1,36 KM. Jednak spokojnie, schowajcie kalkulatory. Widząc nowy model Audi i tak nie dowiecie się, jaka moc drzemie pod maską. Jest to bardziej skomplikowane, niż mogłoby się wydawać.

Dwie cyfry to tylko dodatkowa klasyfikacja modeli, ze względu na różne poziomy wydajności. Dla przykładu, liczba 30 pojawi się na tylnej klapie wszystkich audi mających moc od 81 do 96 kW. Liczba 45 przypisana będzie mocy od 169 do 185 kW. Auta o najwyższej mocy – powyżej 400 kW – identyfikowane będą cyfrą 70. Według nowej nomenklatury, w przyszłości gama modelowa sięgać będzie od Audi Q2 30 TFSI o mocy 85 kW, do Audi Q7 50 TDI o mocy 200 kW. Tylko modele pochodzące od Audi Sport, czyli S, RS oraz Audi R8, pozostaną przy swych klasycznych nazwach.

Oznaczenia cyfrowe wskazujące na poziomy wydajności wzrastać będą w przedziałach co pięć. Mają prezentować ustaloną hierarchię mocy jednostek napędowych w ramach poszczególnych serii modelowych i w odniesieniu do ogólnego podziału modelowego marki Audi.

Za każdym razem oznaczeniu cyfrowemu towarzyszyć będzie oznaczenie rodzaju zasilania silnika: TFSI (benzynowy), TDI (diesel), g-tron (gaz ziemny) i e-tron (hybrydowy i elektryczny).

Będzie mi brakować napisu na klapie 4.2 Quattro, a wam? 

Jest prostsza metoda na liczenie tego wszystkiego, o której powiedział nam Grzesiek: "Wystarczy liczbę podaną na tylnej klapie pomnożyć przez liczbę drzwi w samochodzie, a potem podzielić ją przez liczbę cylindrów danego modelu. Do wyniku dodajemy pojemność skokową w cc. Następnie mnożymy wszystko przez 1.359621617, bo wynik poprzednich działań otrzymamy w kilowatach, a chcemy przecież mechanicznego konia. Od wszystkiego odejmujemy od 10 do 100% w zależności od przebiegu no i wuala"
    Jest to oznaczenie mocy, którego wcześniej Audi nigdy nie używało. Ustandaryzowane, ma być dostępne w pełnej gamie modeli tego producenta. Nowe oznaczenia wskazują konkretną moc jednostki napędowej.

    Wartością, do której odnoszą się nowe oznaczenia, jest moc poszczególnych modeli podawana w kilowatach, zatem teoretycznie, w naszej kulturze, trzeba będzie to sobie jeszcze przeliczyć na konie mechaniczne. Przypominamy, że 1 kW to 1,36 KM. Jednak spokojnie, schowajcie kalkulatory. Widząc nowy model Audi i tak nie dowiecie się, jaka moc drzemie pod maską. Jest to bardziej skomplikowane, niż mogłoby się wydawać.

    Dwie cyfry to tylko dodatkowa klasyfikacja modeli, ze względu na różne poziomy wydajności. Dla przykładu, liczba 30 pojawi się na tylnej klapie wszystkich audi mających moc od 81 do 96 kW. Liczba 45 przypisana będzie mocy od 169 do 185 kW. Auta o najwyższej mocy – powyżej 400 kW – identyfikowane będą cyfrą 70. Według nowej nomenklatury, w przyszłości gama modelowa sięgać będzie od Audi Q2 30 TFSI o mocy 85 kW, do Audi Q7 50 TDI o mocy 200 kW. Tylko modele pochodzące od Audi Sport, czyli S, RS oraz Audi R8, pozostaną przy swych klasycznych nazwach.

    Oznaczenia cyfrowe wskazujące na poziomy wydajności wzrastać będą w przedziałach co pięć. Mają prezentować ustaloną hierarchię mocy jednostek napędowych w ramach poszczególnych serii modelowych i w odniesieniu do ogólnego podziału modelowego marki Audi.

    Za każdym razem oznaczeniu cyfrowemu towarzyszyć będzie oznaczenie rodzaju zasilania silnika: TFSI (benzynowy), TDI (diesel), g-tron (gaz ziemny) i e-tron (hybrydowy i elektryczny).

    Będzie mi brakować napisu na klapie 4.2 Quattro, a wam?

    Jest prostsza metoda na liczenie tego wszystkiego, o której powiedział nam Grzesiek: "Wystarczy liczbę podaną na tylnej klapie pomnożyć przez liczbę drzwi w samochodzie, a potem podzielić ją przez liczbę cylindrów danego modelu. Do wyniku dodajemy pojemność skokową w cc. Następnie mnożymy wszystko przez 1.359621617, bo wynik poprzednich działań otrzymamy w kilowatach, a chcemy przecież mechanicznego konia. Od wszystkiego odejmujemy od 10 do 100% w zależności od przebiegu no i wuala"
    Symulator z deski od E36 – Takie oto moje dzieło wakacyjne
Mając 15 lat nie gram w strzelanki i nie łapie pokemonów tylko wolę coś zbudować i pograć w coś fajniejszego. Jestem nienormalny.
Na razie kosztowało mnie to 1100 zł (około)
Deskę rozdzielczą jak i fotel kupiłem na Pancie, jedno i drugie za 50 zł.
Jeździ się super
    Takie oto moje dzieło wakacyjne
    Mając 15 lat nie gram w strzelanki i nie łapie pokemonów tylko wolę coś zbudować i pograć w coś fajniejszego. Jestem nienormalny.
    Na razie kosztowało mnie to 1100 zł (około)
    Deskę rozdzielczą jak i fotel kupiłem na Pancie, jedno i drugie za 50 zł.
    Jeździ się super
    4 sierpnia 2017, 1:16 przez ~Medycki | Do ulubionych | Skomentuj
    Źródło: Moje
    Tatra T87 1948-50 –
    27 lipca 2017, 23:07 przez PiereLuigi (PW) | Do ulubionych | Skomentuj
    Will Buxton o szansach Polaka w powrocie do F1, mówi:

    „Po pierwszym teście, byłem przekonany, że to miły gest. Dawałem mu 10-20% szans, na jazdę w któryś treningów. Teraz…”

    „Możemy być świadkami jego powrotu. Teraz dałbym 80 lub 90% na jego powrót. Jeżeli jest w 80 lub 90% tak samo dobry jak przedtem. Mówimy o gościu, który jest o 50% lepszy niż połowa aktualnej stawki. Dlatego zasługuje na swoją szansę”

    „Nie chcę za szybko się ekscytować, na wypadek, że to się nie wydarzy, ale nie mogę zapanować nad emocjami. Zewsząd słyszę – ‘To możliwe’.”
    17 lipca 2017, 20:37 przez Folley96 (PW) | Do ulubionych | Skomentuj